Szczyt G7 w Toronto w cieniu zamachu
10 osób nie żyje, a 15 zostało rannych po tym, jak furgonetka prowadzona przez 25-letniego Aleka Minassiana wjechała w pieszych w poniedziałek w Toronto.
2018-04-24, 17:55
Kierowca, który uciekł z miejsca zdarzenia, został zatrzymany. Motywy jego działania pozostają nieznane, lecz zdaniem świadków, mógł działać celowo.
Na wstępnym etapie śledztwa ustalono, że Minassian nie był związany z organizacjami terrorystycznymi. Policja nie wyklucza jednak, iż mogło dojść do ataku o podłożu terrorystycznym.
Minassian tuż przed atakiem opublikował na Facebooku post, w którym wychwalał seryjnego zabójcę Elliota Rodgera. 23-latek w 2014 roku w miejscowości Isla Vista zabił 6 studentów kalifornijskiego uniwersytetu i 14 ranił. Otoczony przez policję popełnił samobójstwo.
Szef kanadyjskiego rządu zapewnił, że wczorajszy - jak to określił - "brutalny i bezsensowny atak" nie wpłynął ani na bezpieczeństwo kraju, ani na przygotowania do czerwcowego szczytu grupy G7 w Quebec. "To wydarzenie nie zmieniło ogólnego poziomu zagrożenia w Kanadzie" - podkreślił premier. Zapewnił, że władze będą nadal prowadzić działania zapewniające bezpieczeństwo zarówno uczestników, mieszkańców, i obywateli podczas planowanego na czerwiec szczytu G7 i wszystkich wydarzeń tego rodzaju.
IAR/PR24
Goście PR24: Krzysztof Kubiciel, ekspert ds terroryzmu.
Więcej w audycji o godz. 13.45
____________________
Data emisji: 25.04.2018