more_horiz

Amnesty International – na straży praw człowieka

Ostatnia aktualizacja: 01.10.2013 18:22
Według najnowszego raportu 214 mln ludzi w różnych częściach świata ma prawo czuć się prześladowanymi lub zagrożonymi. Od ponad 50 lat Amnesty International broni wolności i praw ludzi na całym świecie.
Audio
  • 01.10.13 Draginia Nadażdin oraz Aleksandra Zielińska o działalności Amnesty International
Amnesty International  na straży praw człowieka
Foto: flickr.com/Sidious Sid

Amnesty International powstała na początku lat 60 dzięki wierze brytyjskiego prawnika Petera Berensona, że można zmienić świat - należy to robić i nie wolno się godzić na prześladowanie innych ludzi. 28 maja jadąc tramwajem przeczytał on w gazecie artykuł o dwóch studentkach z Portugalii, które zostały aresztowane, ponieważ wzniosły toast za wolność. Poruszony ich sytuacją postanowił napisać o tym artykuł i poruszyć opinię publiczną.

- Powstał wtedy znany artykuł „Zapomniani więźniowie”, który poruszał problem więźniów sumienia, czyli osób, które tylko ze względu na swoje poglądy polityczne wyrażane w sposób pokojowy są prześladowane, siedzą w więzieniach, często są torturowane. To zapoczątkowało nasz ruch i wówczas wiele osób odpowiedziało na apel, aby upominać się o los tych więźniów – w PR24 mówiła Draginia Nadażdin, dyrektor Amnesty International Polska.

Jednym z podstawowych sposobów działania organizacji jest ciągłe monitorowanie sytuacji praw człowieka niemal we wszystkich krajach świata. Ponadto, Amnesty International prowadzi globalne kampanie, mobilizujące członków i aktywistów organizacji na całym świecie.

- W tym roku ważną kampania były działania dotyczące przygotowania międzynarodowego traktatu o handlu bronią. Na forum ONZ państwa zgodziły się aby powstał dokument regulujący nielegalny przepływ broni. To efekt kilkunastu lat Amnesty i innych organizacji międzynarodowych, który pokazuje że cierpliwa praca i mobilizacja przynosi konkretne skutki – stwierdziła w PR24 Aleksandra Zielińska, koordynatorka kampanii Amnesty International.

PR24/Anna Mikołajewska

Zobacz także

Zobacz także