W ostatnich tygodniach sporo mówił o się o Funduszu Pracy, a to za sprawą propozycji Business Center Club przeznaczenia części środków funduszu na podwyżki dla nauczycieli. Podpisały się pod tą inicjatywą również inne organizacje pracodawców. Fundusz został powołany jako źródło walki z bezrobociem.
- Organizacje pracodawców protestują przeciwko traktowaniu Funduszu Pracy, którego jako źródła finansowania różnych celów nie związanych z celem jego powołania. Jednak sytuację strajkową organizacje pracodawców potraktowały jako wyjątkową, jednorazową sytuację. Była to próba szukania doraźnego rozwiązania, tylko w celu ratowania tej konkretnej sytuacji. To nie jest tak, że pracodawcy mogą nie zauważać tego protestu, problem strajkującej edukacji jest problemem nas wszystkich – wyjaśniała Monika Fedorczuk.
Ekspertka zwracała uwagę, że z Funduszu Pracy są wypłacane nie tylko świadczenia przedemerytalne. - To są dość łatwo zbierane składki, płacone z pensji każdego zatrudnionego. Mimo zapisów w ustawie minister pracy nie dysponuje całością kwoty, znaczną częścią tych pieniędzy zarządza minister finansów. Z funduszu prowadzone są m.in. dopłaty do Pracowniczych Planów Kapitałowych, a to nie ma związku ze wspieraniem bezrobocia i rynku pracy. W przypadku np. spowolnienia gospodarczego byłoby niezwykle niekorzystną sytuacją, gdyby okazało się, że z powodu realizowania z funduszu mnóstwa różnych wydatków nie związanych z rynkiem pracy, zabrakłoby pieniędzy na to, na co fundusz powinien być przeznaczony, w tym na aktywne formy przeciwdziałaniu bezrobociu – podkreślała gość audycji.
Więcej w zapisie audycji.
Rozmawiała Anna Grabowska.
PR24/ka
____________________
Data emisji: 05.05.2019
Godzina emisji: 16:06