more_horiz

Bunt w ośrodku dla migrantów. Jastrzębowski: zderzenie rzeczywistości z naiwnością

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2021 12:47
- Rzeczywistość jest taka, że ci ludzie są młodzi, zdeterminowani, bardzo często są też agresywni. Im tak naprawdę chodzi wyłącznie o to, żeby poprawić swój ekonomiczny los - powiedział na antenie Polskiego Radia 24 Sławomir Jastrzębowski (Salon24.pl). Gośćmi audycji byli również Piotr Cywiński ("Sieci") oraz Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska ("Gazeta Współczesna"). 
Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska zaznaczyła że w ośrodku dla migrantów przebywa około 600 mężczyzn
Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska zaznaczyła że "w ośrodku dla migrantów przebywa około 600 mężczyzn"Foto: lubuska policja

Wczoraj (25.11.) grupa około 100 migrantów wszczęła bunt w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców w Wędrzynie. Mężczyźni wybili szyby, zdemolowali część wyposażenia, wykrzykiwali słowo "freedom". Mieli również wołać, że celem ich podróży nie jest Polska.

Podkreślali, że chcą dostać się do Niemiec. Migranci próbowali również sforsować ogrodzenie. Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik powiedział w Polskim Radiu 24, że podczas buntu migrantów w Wędrzynie jeden strażnik graniczny został ranny.

Bunt. "Zderzenie rzeczywistości z naiwnością"

Zdaniem Sławomira Jastrzębowskiego sytuacja w obozie migrantów przedstawia "zderzenie rzeczywistości z naiwnością". - Rzeczywistość jest taka, że ci ludzie są młodzi, zdeterminowani, bardzo często są też agresywni. Im tak naprawdę chodzi wyłącznie o to, żeby poprawić swój ekonomiczny los. Bardzo często chodzi im o łatwe pieniądze - powiedział. Zaznaczył, że "zależy im, żeby się dostać do Niemiec, bo tam jest lepszy socjal". - W Polsce mogliby dostać dobrą pracę, ale tu nie ma już takiego socjalu jak na Zachodzie - ocenił gość audycji.

- Wszyscy ci ludzie charakteryzują się naiwnością, która jest szkodliwa, niebezpieczna dla narodu, zwykłych ludzi. Proszę sobie wyobrazić, co by się wydarzyło, gdyby ta setka, czy 600 osób przebywających w ośrodku, wydostała się na zewnątrz. Kto jest w stanie upilnować ludzi potrzebujących pieniędzy i jedzenia. Strach pomyśleć, jak wyglądałaby ta okolica. Dobrze, że udało się zażegnać to niebezpieczeństwo - dywagował Sławomir Jastrzębowski.

Gdzie są te kobiety i dzieci?

Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska zwróciła uwagę, że "w ośrodku dla migrantów przebywają prawie sami mężczyźni". - Pojawia się pytanie, gdzie są te kobiety i dzieci, o które cały czas jest wrzask wszędzie. Część tych osób to obywatele Iraku, część jest z Afganistanu. Być może też z innych państw. Kolejną kwestią jest ustalanie, kim są ci ludzie i czy mogą być deportowani, czy spełniają warunki do przyznania im statusu uchodźcy, czyli objęcia opieką międzynarodową - wyjaśniła.

Posłuchaj
27:53 temat dniaaa.mp3 Sławomir Jastrzębowski, Piotr Cywiński, Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska o buncie w obozie migrantów ("Temat dnia"/Polskie Radio 24) 

Wspominała, że dziesięć lat temu pracowała w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Białymstoku, gdzie zajmowała się uchodźcami z Czeczenii. - Cała sytuacja wyglądała tak, że przyjeżdżało kilka, kilkanaście rodzin miesięcznie i ustalanie tego, czy oni w ogóle mogą ubiegać się ochronę międzynarodową w Polsce trwało po kilka miesięcy, nawet do roku - tłumaczyła.

Zaznaczyła także, że "przed upływem tego roku, w którym [uchodźcy] mogli przebywać w Polsce, okazywało się, że śladu po nich nie było". - Te rodziny później znajdowały się w głównie Niemczech, ale bardzo często w Szwecji, Wielkiej Brytanii, Holandii - wskazała. 

"Chcieli znaleźć się po tej lepszej stronie Europy"

Piotr Cywiński odniósł się do sytuacji z perspektywy czasowej. - Pisząc książkę z Rogerem Boyesem w 2004 roku pod takim proroczym tytułem "Koniec Europy", byliśmy m.in. na Litwie i odwiedziliśmy taki obóz dla uchodźców - powiedział gość Polskiego Radia 24.

- Przyjeżdżali tam ludzie, którzy chcieli znaleźć się po tej lepszej stronie Europy i rzeczywiście to zjawisko wyglądało tak, jak pani Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska opisała. To była absolutna demolka. Podawanie fałszywych danych. Tamte osoby niby nie posiadały dokumentów. Mówiły, że są sobie nawzajem obce i straciły rodziny - opowiadał.

Stwierdził, że zadziwia go fakt, że w porównaniu z 2004 rokiem Europa absolutnie niczego, ale to niczego się pod tym względem nie nauczyła. - Teraz mamy to zjawisko w skali makro i ja nie wiem, jak będzie dalej, zważywszy na to, czego jesteśmy świadkami - powiedział Piotr Cywiński.

Czytaj również:

***

Audycja: "Temat dnia"

Prowadzący: Michał Rachoń

Gość: Sławomir Jastrzębowski (Salon24.pl), Piotr Cywiński ("Sieci"), Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska ("Gazeta Współczesna")

Data emisji: 26.11.2021

Godzina: 10.08

PR24/IAR/nt

Zobacz także

Zobacz także