Agnieszka Romaszewska-Guzy przypominała, że konflikt rozpoczął się od zgody na założenie w pobliżu miejsca w którym są masowe groby restauracji. - Protesty przeciwko temu pomysłowi trwają od roku. Aleksander Łukaszenka w czasie ostatniego dorocznego spotkania z mediami jasno powiedział, że nie rozumie problemu i dziwi się protestującym. To był sygnał, że dojdzie do rozprawy z krzyżami. W tym miejscu ma powstać restauracja, część miejsca kaźni ma stać się miejscem rozrywki – pokreślała.
W czwartek rano robotnicy na koparkach rozpoczęli demontaż kilkudziesięciu krzyży w Kuropatach, gdzie spoczywają ofiary represji stalinowskich. Usunięto krzyże z boku uroczyska, postawione w ostatnich miesiącach przez niezależnych aktywistów. Po ich usunięciu rozpoczęto montaż ogrodzenia przy części uroczyska. Krzyże stojące w głębi cmentarza, w tym krzyż upamiętniający polskie ofiary Kuropat, nie były demontowane.
Dostęp i dojazd do uroczyska były w ciągu dnia zablokowane przez milicję. Miejsce kaźni ofiar represji stalinowskich ma status zabytku i znajduje się pod ochroną państwa. Mimo to ministerstwo kultury twierdziło rano, że nie wie nic o tym, co dzieje się na terenie Kuropat.
W Kuropatach na Białorusi według różnych szacunków pochowanych jest od 50 do 250 tysięcy ofiar stalinowskich represji. Jest to tylko jedno z wielu miejsc, rozsianych po całej Białorusi, gdzie znajdują się masowe groby z czasów ZSRR. Gdzie dokładnie się znajdują – nawet tego nie wiadomo. Władze Białorusi nie umożliwiają dostępu do archiwów KGB. Za czasów ZSRR prawdę o cmentarzysku tysięcy osób w Kuropatach skrywano przed Białorusinami.
Więcej w zapisie audycji.
Rozmawiali Grzegorz Jankowski, Grzegorz Adamczyk.
PR24/ka
____________________
Data emisji: 07.04.2019
Godzina emisji: 21:15