more_horiz
Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Rakieta dla małych i dużych

Ostatnia aktualizacja: 02.05.2022 00:01
Niedawno ogłoszony został najlepszą folkową płytą ubiegłego roku w konkursie fonograficznym Polskiego Radia współorganizowanym przez RCKL. Warto więc raz jeszcze powrócić do trzeciego albumu w dyskografii zespołu Tęgie Chłopy.
Fragment okładki albumu Rakieta
Fragment okładki albumu "Rakieta"Foto: Tęgie Chłopy

W trakcie trwania konkursu na Folkowy Fonogram Roku właściwie nie wypada recenzować płyt biorących w nim udział. Z kolei po zakończeniu konkursu, gdy omawiany tu krążek został ogłoszony najlepszym spośród zgłoszonych, w opinii międzynarodowego jury – sprawa jest być może jeszcze trudniejsza. Z pewnością warto jednak, niezależnie od okoliczności, poświęcić słów parę najnowszemu albumowi jednej z ważniejszych grup na polskiej scenie folkowej, polskiej scenie interpretowania tradycji.

Niewtajemniczonych należy, jak sądzę, z góry poinformować, że to szczególna płyta, bowiem tworzą ją, napisane do ludowych melodii, piosenki dla dzieci. I nie jest to uwaga w żaden sposób wartościująca. Nie oznacza, że płyta „dla dzieci” (choć w istocie przecież i dla całych rodzin) nie może być wartościowa artystycznie albo – wręcz przeciwnie – że ta jej familijna cecha mogłaby usprawiedliwiać przykładowo muzyczne „niedoróbki”. Nic z tych rzeczy. Muzycznych niedoróbek tu nie ma. Natomiast sam fakt, że teksty skierowane są głównie do najmłodszych jest dla całości na tyle istotny, wręcz fundamentalny, że nie sposób go tutaj przeoczyć. Jeśli jednak za temat bierze się zespół tej klasy, wtedy oczywiste się staje, że rzecz powinna być przynajmniej udana. I tak jest w istocie.

Tęgie Chłopy to bowiem pod pewnymi względami zespół–fenomen. Pamiętam, że kiedy zespół grywał pierwsze koncerty, a potem wydał debiutancką płytę, pojawiało się przekonanie, że być może ta przygoda dłużej nie potrwa. I z tej przyczyny, że niełatwo utrzymać tak liczny skład ze względów ekonomicznych nawet (albo również) w perspektywie występów na festiwalach. Z drugiej strony: grupa jest spotkaniem tylu wyrazistych osobowości, mających rozliczne osobiste, także autorskie plany, zespoły, projekty, że nie tylko potencjalny konflikt ambicjonalny (w zespole mającym tylu kandydatów na liderów), ale też natłok innych, własnych przedsięwzięć jej członków może rozsadzić ją od środka. Szczęśliwie stało się inaczej i możemy cieszyć się dziś już trzecią płyta ukazującą niebanalny i swoisty pomysł na jej twórczy rozwój.

Przypomnijmy skrótowo, że w grupie spotkali się artyści i artystki, których nazwiska pamiętamy choćby z takich formacji jak Warszawa Wschodnia, Lautari, Dziczka, Janusz Prusinowski Kompania, Z Lasu, Maniucha i Ksawery czy wspominana tu niedawno przeze mnie Orkiestra Jarmarku Jagiellońskiego – by wymienić tylko drobną część aktywności członków grupy. A jednak pośród wszystkich tych przedsięwzięć Tęgie Chłopy mają w sobie, coś powodującego, że artyści wciąż gromadzą się tu wokół wspólnej idei. Wywiodła się ona, jak pamiętamy, z tradycji chłopów – trójmiarowych, wybitnie tanecznych melodii ze wschodniej kielecczyzny. Taką muzyczną formułę grupa zdefiniowała na swój sposób na debiutanckiej płycie Dansing, która przed trzema laty zwyciężyła w plebiscycie na folkową płytę 25-lecia RCKL.

Niewątpliwą wartością dokonań zespołu jest fakt, że wciąż w interesujący sposób dialoguje on z tradycją. Że jego twórczość, jak ktoś napisał – nie jest eksponatem ze skansenu kultury ludowej, ale szukaniem żywej inspiracji dla własnych poszukiwań. A także eksperymentów – chciałoby się dodać, bo za taki można uznać dopisanie do tradycyjnych melodii własnych, współczesnych tekstów, w dodatku: tekstów adresowanych jednak przede wszystkim dla dzieci. Bo też krążek powstał w ramach serii Źródełko, mającej (podobnie jak identycznie zatytułowana audycja RCKL na antenie Polskiego Radia Dzieciom) przybliżać kulturę ludową najmłodszym. Oczywiście, wysoce wskazane jest słuchanie tej muzyki również przez dorosłych, przynosi ona bowiem mnóstwo dźwięków przyjaznych, przyjemnych, a zarazem prawdziwie ożywczych i bezpretensjonalnych.

O ile do zbiorowych muzycznych uniesień zespołu, we wspólnotowym porywie wielu instrumentów zdążyliśmy się już przyzwyczaić, o tyle nowością tego krążka jest wspomniana warstwa tekstowa – i wokalna.  Autorem wszystkich, bardzo zgrabnych tekstów jest Marcin Żytomirski. Jeżeli raczej trudno będzie sie z nimi utożsamić dorosłym, to dzieci powinny być zadowolone. Dorośli mogą podziwiać kunszt wykonawczy, także w kwestiach głosowych. Śpiewają tu bowiem nie tylko Maniucha Bikont czy Ewa Grochowska, których możliwości świetnie znamy, także z poprzednich płyt zespołu. Swym talentem wokalnym zechcieli się tym razem podzielić także m.in. Michał Żak, Maciej Filipczuk czy Mateusz Kowalski. Gościnnie występuje w jednym utworze też Adam Strug. Pojawia się też inny, niemniej ważny gość zespołu: kilkuletni Stefan Żak, brawurowo śpiewający w jednym z utworów.

Wszystko jest tu zagrane całkiem serio, bardzo profesjonalnie, z dbałością o szczegóły a jednocześnie nad płytą unosi się duch bezpretensjonalnej zabawy, żartu, uśmiechu. Muzycznie: chłopy, tanga, walczyki, oberki, kierujące całość – ze wskazaniem na ludowe źródło – ku szeroko pojętej muzyce lekkiej, łatwej i przyjemnej. Każdy znajdzie tu dla siebie jakiś ulubiony utwór. Albo utwory. Klimaty i tempa się lekko zmieniają, więc jest czego słuchać. Moim faworytem na tej płycie jest niby niepozorny, lekko melancholijny Powrót. O ile mam jednak pewien problem z tym albumem, to taki, że nie jest to mój ulubiony, ani moim zdaniem najlepszy krążek w dyskografii zespołu. Swymi wcześniejszymi dokonaniami muzycy sami sobie wysoko zawiesili poprzeczkę. Daj Boże jednak każdemu nagrywać takie „nie-najlepsze” albumy.

Tomasz Janas

„Rakieta”

Tęgie Chłopy

[Echo Production]

Ocena: 4 / 5

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.