more_horiz
Historia

Studencki Teatr Satyryków - zbuntowani zetempowcy

Ostatnia aktualizacja: 13.03.2019 06:00
- Czasy były takie, jakie były i mieliśmy do wyboru: albo nie robić nic, albo robić to, co wtedy można było - mówił Andrzej Jarecki twórca Studenckiego Teatru Satyryków. - Myśmy łapali władzę, polityków za słowo.
Audio
  • – Ja kochałem ten teatr i myślę, że niczym się nie wyróżniam, wszyscy kochaliśmy ten teatr – o Studenckim Teatrze Satyryków mówią jego twórcy, m.in. Jerzy Markuszewski, Krystyna Sienkiewicz, Jarosław Abramow, Andrzej Drawicz i Stanisław Młynarczyk, aud. "STS do władzy". (PR, 16.04.1990)
Występ Studenckiego Teatru Satyryków. Na zdjęciu: Leszek Biskup  (pierwszy z lewej), Jacek Fedorowicz (drugi z lewej), Zofia Merle (w środku), Stanisław Tym (drugi z prawej), Ryszard Pracz (pierwszy z prawej)
Występ Studenckiego Teatru Satyryków. Na zdjęciu: Leszek Biskup (pierwszy z lewej), Jacek Fedorowicz (drugi z lewej), Zofia Merle (w środku), Stanisław Tym (drugi z prawej), Ryszard Pracz (pierwszy z prawej)Foto: PAP/Reprodukcja

65 lat temu, 13 marca 1954, powstał Studencki Teatr Satyryków. Skupieni wokół niego młodzi artyści wystawili ponad 3 tysiące przedstawień, ostatnie 14 marca 1975.

Kolor w szarej rzeczywistości

- To byłą ciekawa grupa ludzi pod każdym względem, ponieważ nie ma orientacji politycznej, w której by się nie znalazł ktoś z STS-u - mówił reżyser Jerzy Markuszewski. - Natomiast wszyscy powołują się na to, że tam byli tacy ludzie, którzy byli przysyłani do STS, żeby go po prostu zdemontować.

Studencki Teatr Satyryków szybko stał się ważnym głosem młodej inteligencji. Dla rodaków pogrążonych w beznadziei stalinizmu ich występy były szansą na oderwanie, choć na chwilę, od szarej rzeczywistości.

- Myśmy w tym teatrze czuli, że zyskujemy rezonans, że widownia przychodzi do nas, chwyta nas, przejmuje się, oczy jej się szklą ze wzruszenia, kiedy mówimy, śpiewamy o tych sprawach najważniejszych - podkreślał dziennikarz Andrzej Krzysztof Wróblewski. - Poruszamy tę samą nutę nadziei, obaw, które są nie tylko naszymi, ale i tej naszej widowni.

Wbrew systemowi

Rewie satyryczne, które były specjalnością STS, niejednokrotnie balansowały na granicy poprawności politycznej. Większość działających w teatrze studentów było również członkami Związku Młodzieży Polskiej. Odważnie obnażali absurdy systemu. - Nawzajem się pilnowaliśmy, żeby nie popełniać gaf - wspominał aktor Andrzej Przyłubski. - Żeby te nacjonalizmy, które na zewnątrz wybuchały, w nas nie zakwitły. I to się chyba udało.

Teatr stał się jednym z najbardziej wyrazistych symboli przełomu październikowego. Krytyka narodowych kompleksów, absurdów rzeczywistości i konformizmu stworzyły markę STS-u. Dla samych twórców była to ucieczka od stalinizmu.

- Każdy z nas w tamtych czasach nie mógł sam funkcjonować, że istnienie w pojedynkę było nieznośne – wyjaśniał reżyser Wojciech Solarz. - To, że myśmy ten STS tworzyli w sposób początkowo spontaniczny to był sposób na życie, innego sposobu nie umieliśmy zaakceptować.

Zgrana ekipa

Myśmy się skrzyknęli nie skrzykując i byliśmy bardzo takim zżytym klanem - mówiła aktorka Krystyna Sienkiewicz. - Każdy się okropnie dziwił, że latami całymi ze sobą pracujemy, a potem przychodziły wakacje i myśmy się razem znajdowali na tych samych wakacjach. Nigdy nam nie było siebie za dużo.

Niesamowitą atmosferę i przyjacielskie stosunki wewnątrz grupy tworzącej STS dało się odczuć na scenie. - Siedemnaście lat w STS, szybowania na skrzydłach użyteczności społecznej to pozostaną dla mnie naprawdę najpiękniejszymi latami naszego życia - wspominał jeden z autorów tekstów Ziemowit Fedecki.

Przez scenę STS-u przeszło niemal 200 osób. Trzon zespołu stanowili wówczas piszący teksty: Andrzej Jarecki, Agnieszka Osiecka, Jarosław Abramow, Ziemowit Fedecki, Stanisław Tym. Występowali m.in.: Ryszard Pracz, Kazimiera Utrata, Henryk Malecha, Stanisław Mireński, Jan Tadeusz Stanisławski. Muzykę tworzyli: Marek Lusztig, Edward Pałłasz, Maciej Małecki, a reżyserowali: Jerzy Markuszewski, Wojciech Solarz i Olga Lipińska.

- Zawsze byłem dumny z tego, że STS mi się przydarzył w życiu - mówił reżyser Stanisław Młynarczyk. - Znalazłem się w gronie ludzi, którzy prezentowali takie wartości, że dziś, jeśli czegoś żałuję, to tylko tego, że nie zawsze potrafiłem z tych wartości korzystać.

Posłuchaj anegdot i wspomnień twórców Studenckiego Teatru Satyryków. Prezentujemy audycję z Archiwum Polskiego Radia z 1990 roku pt. "STS do władzy", której autorkami są Krystyna Kaownik i Anna Lisiecka.

mb

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Stanisław Tym: "Miś" mnie zasmucił

Ostatnia aktualizacja: 17.07.2012 11:00
Popularny satyryk, autor scenariuszy filmowych, aktor, reżyser i felietonista skończył we wtorek 75 lat. Z tej okazji przenosimy się do roku 1981 i przypominamy rozmowę, w której Tym zdradził przepis na dobrą komedię i zdradził tajemnice "Misia".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Krystyna Sienkiewicz: życie trzeba leczyć śmiechem

Ostatnia aktualizacja: 02.04.2013 10:39
- Najważniejsze na świecie jest poczucie humoru - mówi Krystyna Sienkiewicz. W radiowej Jedynce zapewnia, że śmiech jest zdrowiem.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Agnieszka Osiecka – po prostu artystka

Ostatnia aktualizacja: 07.03.2018 06:02
– Była kwintesencją poezji, artystką od stóp do głów, nie ma najmniejszej wątpliwości – mówiła o swej przyjaciółce Anna Szałapak.
rozwiń zwiń