X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Historia

Władysław Starewicz – (re)animator martwych owadów

Ostatnia aktualizacja: 26.02.2021 05:55
56 lat temu, 26 lutego 1965 roku w wieku 82 lat zmarł we Francji Władysław Starewicz, jeden z pionierów światowej animacji. Jest uważany za największego twórcę lalkowego w historii kina. Bez wątpienia jest też ojcem duchowym polskiego filmu animowanego.
Władysław Starewicz, reżyser filmowy, pionier animowanego filmu lalkowego. Fotografia sytuacyjna (przy swoim warsztacie pracy).
Władysław Starewicz, reżyser filmowy, pionier animowanego filmu lalkowego. Fotografia sytuacyjna (przy swoim warsztacie pracy).Foto: Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji/NAC

Przez lata zapomniany, dziś wraz z renesansem zainteresowania artystycznym filmem animowanym jest na nowo przypominany. Starewicz debiutował w Moskwie w 1912 roku filmem "Piękna Lukanida". Był to pierwszy animowany film lalkowy w historii kina i jednocześnie pierwszy film rosyjski sprzedany na obce rynki. I mimo że Starewicz urodził się w Moskwie – 8 sierpnia 1882 roku - bywa niesłusznie łączony z narodowością rosyjską.

Potomek Powstańca Styczniowego

- Starewicz jest potomkiem zesłańców po Powstaniu Styczniowym, Polakiem. Tytuł rosyjski do jego twórczości istnieje o tyle, o ile realizował te filmy za rosyjskie pieniądze i w rosyjskich wytwórniach, ale to jest Polak z krwi i kości – tłumaczył filmoznawca Marek Hendrykowski w audycji Polskiego Radia. - Mama nazywała się z domu Antonina Legędzka, a Starewicz, który urodził się w Moskwie, wychowywał się w Kownie u swojej babki – osoby bardzo kulturalnej. Tam jako dziecko prezentował swoje artystyczne zamiłowania i talenty do rysunku, do animacji, do takich teatrów kukiełkowych. Stał się w bardzo młodym wieku jedną z bardzo obiecujących osobowości początkującego wówczas rosyjskiego kina – dodawał Hendrykowski.


Posłuchaj
24:48 dzieje animacji___363_16_ii_tr_0-0_1590276146cf1e5b[00].mp3 "Animacja czyli ożywianie" - profesor Marek Hendrykowski o poczatkach filmu animowanego i twórczości Władysława Starewicza w audycji Anny Fuksiewicz "Dzieje animacji" z cyklu "Akademia kina". (PR, 1.07.2016)

 

Żuki jelonki

Jednak to nie zainteresowanie teatrem kukiełkowym było dla młodego Starewicza głównym bodźcem do stworzenia pierwszej animacji. Pasjonowała go bowiem entomologia. Postanowił więc zarejestrować za pomocą kamery szczególnie interesujący go gatunek żuków jelonków.  

- Kiedy próbowałem sfilmować walkę żywych żuków jelonków o samicę, okazało się, że po zapaleniu reflektorów zamierały one w bezruchu – wspominał po latach Starewicz. - Wpadłem, więc na pomysł, aby uśpić moich rycerzy. Oddzieliłem ich kończyny i rogi od tułowia, potem z powrotem umieściłem je na właściwym miejscu przy pomocy cieniutkich drucików. Tak spreparowane lalki z uśpionych żuków ubrałem w kostiumy, buty z cholewami, dałem do ręki rapiery – wspominał twórca.

Walkę samców o siedzącą samicę filmował Starewicz na tle stylizowanej dekoracji, dzieląc ruch na poszczególne fazy i wykonując zdjęcia klatka po klatce. Po obejrzeniu na ekranie wywołanych zdjęć miał zawołać: - Ruszają się, ruszają jak żywe! Co za fantastyczne tworzywo, zdolne kreować cuda!

"Iliada" animacji

W ten sposób powstały pierwsze lalkowe filmy animowane na świecie: "Walka żuków" (1910) i właśnie "Piękna Lukanida" (1912), która przywołuje wojnę trojańską i postaci Heleny i Parysa. W roli Menelaosa wystąpił jeden z "aktorów" z "Walki żuków" tym razem zaopatrzony w wysokie buty i pałasz. Można powiedzieć, że tak jak literatura europejska, również animacja lalkowa zaczęła swoją historię od Homera.

Nieukończony jeszcze film Starewicz zawiózł z Kowna (gdzie mieszkał od śmierci matki, która zmarła, jak miał 4 lata) do Moskwy i pokazał go producentowi Aleksandrowi Chanżonkowowi. Chanżonkow był tak zachwycony, że zaproponował autorowi stałe zatrudnienie. Starewicz przeniósł się więc do Moskwy razem z żoną Anną, córką Ireną, a także montażystką Marią Wodzińską, która została później kierownikiem działu montażu w wytwórni Chanżonkowa.

Premiera "Pięknej Lukanidy" odbyła się 26 marca 1912 roku. Film zachwycił publiczność i recenzentów, którzy czegoś podobnego na ekranie jeszcze nie widzieli. Technika animacji owadów "jak żywych" zakrawała wówczas na magię. Część publiczności podejrzewała, że ogląda wytresowane żuki.

Dalej o żukach

Starewicz zrealizował następnie w rosyjskiej wytwórni jeszcze kilka podobnych filmów między innymi "Konik polny i mrówka", "Boże Narodzenie w lesie" i "Zemsta kinooperatora" (wszystkie zrealizował jeszcze w 1911 roku).

Pierwszy z nich był adaptacją znanej bajki Jeana de La Fontaine’a i przyniósł Starewiczowi ogromny sukces. Dzięki wykonaniu rekordowej na tamte czasy liczbę 140 kopii film obejrzeli widzowie w całej Europie i w Stanach Zjednoczonych.

Z kolei wspomniana "Zemsta kinooperatora" eksplorowała motyw przyłapania współmałżonka na zdradzie in flagranti, przy czym podglądanie zakazanej owadziej miłości zostaje tutaj zarejestrowane przez tytułowego żuka – kinooperatora przez dziurkę od klucza, co realizacyjnie było bardzo trudne do pokazania ze względu na małą jasność ówczesnych projektorów. Starewiczowi udało się jednak przezwyciężyć te trudności.

Transponowanie typowych dla kina popularnego fabuł w świat owadzi miało tę zaletę, że ujmowało opowiadane historie w ironiczny cudzysłów. Jednocześnie opowieści nie traciły nic z tego, co stanowiło o ich pierwotnej atrakcyjności, czyli powielania znanych i powszechnie oczekiwanych schematów.


Posłuchaj
02:42 historie jak z książki___v2017009756_tr_0-0_1410765146cff0af[00].mp3 "Mówimy o karierze rozciągającej się na przestrzeni 55 lat" - Marcin Giżycki o Władysławie Starewiczu w audycji Marka Stremeckiego "Historie jak z książki". (PR, 2.07.2017)

 

Własna wytwórnia

W latach 1912–1913 Starewicz próbował także sił w filmie rysunkowym, a od 1913 roku realizował filmy aktorskie najpierw dla Chanżonkowa, później w założonej przez siebie wytwórni dla innych producentów. W wielu z nich stosował efekty poklatkowe i triki własnego pomysłu.

- Realizował też antywojenne, antyniemieckie filmy propagandowe, animowane. Zrobił fantastyczną karykaturę Cesarza Wilhelma II. Sportretował go w mistrzowskim filmie "Syn Marsa" w sposób piekielnie złośliwy – wspominał Marek Hendrykowski w audycji Polskiego Radia.

Francja

Po wybuchu rewolucji październikowej Starewicz przeniósł się wraz z rodziną na Krym (gdzie nadal realizował filmy), a stamtąd, obawiając się Armii Czerwonej, przez Włochy przedostał się do Francji. Tam pracował początkowo jako operator przy filmach rosyjskich dysydentów, ale szybko powrócił do filmu lalkowego. W 1925 roku założył własne studio w Fontenay-sous-Bois, gdzie mieszkał do śmierci. Do końca pracował po swojemu, realizując filmy w domowym studiu razem z żoną i córką.

Do wybuchu II wojny światowej Starewicz zrealizował ponad 20 filmów lalkowych opartych już na lalkach najrozmaitszego rodzaju, które jednak zawsze charakteryzował wysoki kunszt wykonania. Niektóre potrafiły nawet precyzyjnie ukazywać skomplikowane stany emocjonalne bohaterów dzięki rozbudowanym funkcjom mimicznym lalek. Pierwszym ważnym filmem tego okresu jest "Małżeństwo Babylasa" (1921), które przyniosło mu uznanie krytyki.

Inne warte uwagi produkcje z tego czasu to kolejne adaptacje bajek La Fontaine’a: "Żaby chcą króla" (1922), "Konik polny i mrówka" (1927) oraz "Szczur miejski i szczur polny" (1926). Ważnym nurtem były baśnie z sekwencjami aktorskimi według własnych, oryginalnych scenariuszy: "Smocze oczy" (1925), "Królowa motyli" czy "Cudowny zegar"' (1928).

Szczególnym zainteresowaniem cieszył się film z 1923 roku "Słowiczy głos", który w 1925 roku zdobył w USA Złoty Medal im. Hugona Riesenfelda. Wtedy Amerykanie zaproponowali Starewiczowi pracę dla swoich wytwórni, jednak Starewicz odrzucił tę propozycję, obawiając się utraty swobody artystycznej.

Władysław Starewicz nakręcił też komedie, w których łączył animację z żywymi aktorami: "Straszydło" (1921) oraz "Mała śpiewaczka uliczna" (1924).

Owocem epoki kina dźwiękowego jest między innymi produkcja Starewicza pod tytułem "Mała parada" (1930) na motywach baśni Hansa Christiana Andersena "Ołowiany żołnierzyk". Film spotkał się z  bardzo ciepłym przyjęciem. Po nim przyszły kolejne obrazy dźwiękowe "Lew i mucha" oraz "Lew starzeje się", oba zrealizowane w 1932 roku. Następnie powstała popularna seria filmów o piesku Fetyszu "Fetysz – maskotka" (1933 – 1937).

Pierwszy animowany film pełnometrażowy na świecie

Równocześnie Starewicz pracował nad swoim największym przedsięwzięciem, czyli pełnometrażową "Opowieścią o lisie". Premiera ukończonego, udźwiękowionego przez Amerykanów po siedmiu latach starań filmu odbyła się w Niemczech w 1937 roku. Jednak właściwa realizacja miała miejsce pod koniec lat 30. i był to pierwszy na świecie pełnometrażowy film animowany. Poprzedził on słynną "Królewnę śnieżkę" Walta Disneya - umuzycznioną rysunkową animację w kolorze z 1937 roku.

Polskie plany

W II połowie lat 30. Starewicz rozważał przeniesienie się na stałe do Polski.

- Krążyły plotki, że Starewicz nie jest Polakiem. On zawsze był Polakiem. Tylko wybuch wojny w 1939 roku uniemożliwił mu powrót do kraju, do Warszawy. Kilka miesięcy przed wybuchem wojny, producent pan Stefan Katelbach podpisał z nim kontrakt na realizację filmu pt. "Pani Twardowska", na podstawie poematu A. Mickiewicza – wspominał Charles Ford, bliski przyjaciel Starewicza. 

Bracia Stefan i Tadeusz Katelbach kierujący państwowo–prywatnymi Polskimi Zakładami Filmowymi "Kohorta" zamierzali nawet, specjalnie dla Starewicza, wybudować studio lalkarskie w Żyrardowie. Sam Starewicz na łamach polskiej prasy wypowiadał się w tamtym okresie w ten sposób: - Chciałbym przenieść się do Polski, zamieszkać gdzieś na wsi… Tam przyroda jest jakaś inna…, a ja chciałbym w dalszym ciągu najwięcej czerpać z przyrody. Marzę o nakręceniu filmu osnutego na "Janku Muzykancie".

Wojna jednak zniweczyła wszystkie te projekty.

Po wojnie

Powojenny okres twórczości Starewicza nie przyniósł już wybitnych osiągnięć. Powstało wtedy kilka dosyć stereotypowych filmów dla dzieci: "Zanzabella w Paryżu" (1947), "Kwiat paproci" (1949) czy "Niedziela w Szczebiotkowie" (1955). Ambitniejsze realizacje "Stworzenie świata" zaczęte jeszcze w latach 30. i "Sen nocy letniej" według Williama Szekspira nie doczekały się niestety sfinalizowania. Od 1958 roku Starewicz realizował wyłącznie filmy reklamowe.

Zapomniany, zmarł w biedzie w swoim domu w Fontenay-sous-Bois w 1965 roku.

Spuścizna Władysława Starewicza

Poza tym, że Starewicz wiele zrobił w animacji jako pierwszy na świecie, był też po prostu niezwykle zdolnym twórcą. Łącząc ogromny kunszt wykonania i mistrzowskie opanowanie warsztatu z nieograniczoną wyobraźnią, potrafił w wielu swoich filmach wykorzystać istotę zwłaszcza lalkowego filmu animowanego, czyli te jego możliwości, których nie była w stanie zaoferować odbiorcom żadna inna dziedzina sztuki filmowej.

Jego filmy pełne są wspaniałych scen, których realizacja byłaby bardzo trudna nawet dzisiaj w wyposażonym w technikę komputerową kinie fabularnym. Poza opowieściami o żukach można było śledzić przygody szczura jeżdżącego automobilem, oglądać lot słonia nad miastem i wiele innych zapierających dech w piersiach scen. Dziś wybitne osiągnięcia Władysława Starewicza służą za wzór dla młodych twórców.

- Żyjemy w czasach, w których po około stu latach animacja jest ponownie odkrywana jako możliwość kina artystycznego, jako coś, co uwalnia od mimezis, od konieczności rejestrowania widoków realnego świata – tłumaczył profesor Hendrykowski w audycji Polskiego Radia.

az/niektóre cytaty za książką "Polski film animowany, red. Marcin Giżycki i Bogusław Zmudziński, Polskie Wydawnictwo Audiowizualne, Warszawa 2008

Czytaj także

Sentymentalna podróż w krainę bajek i animacji dla dzieci

Ostatnia aktualizacja: 01.06.2016 15:05
"Miś Uszatek", "Zaczarowany ołówek", "Przygody Misia Colargola" , "Parauszek i przyjaciele", a także oskarowy "Piotruś i wilk" - te filmy powstały w Studiu Se-Ma-For w Łodzi.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Witold Giersz. Od klasycznej kreski do plamy

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2017 20:00
- Rysunek zawsze mnie denerwował, a podobały mi się bardzo animacyjne szkice. Zrezygnowałem więc z klasycznej kreski na rzecz szkicu, a pędzel dał mi jeszcze więcej rozmachu i swobody - wspomina w Dwójce Witold Giersz, wybitny twórca filmu animowanego, laureat tegorocznego Smoka Smoków za całokształt twórczości.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Efekt "Polewacza". Polacy oglądają filmy od 125 lat

Ostatnia aktualizacja: 14.11.2021 05:45
14 listopada 1896 roku w Teatrze Miejskim w Krakowie miał miejsce pierwszy na ziemiach polskich pokaz filmowy z wykorzystaniem aparatury braci Lumière. To oficjalny początek kina na ziemiach polskich, choć wszystko mogło potoczyć się inaczej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Polski "Acid Rain" zawalczy o Oscara?

Ostatnia aktualizacja: 06.12.2019 12:52
- "Acid Rain" to nie tylko najczęściej nagradzany polski film animowany, ale też najczęściej nagradzana animacja na świecie - mówi współproducent obrazu Grzegorz Wacławek. - "Acid Rain" zdobył już 22 nagrody, teraz jesteśmy nominowani do Annie Awards, chcemy zawalczyć o Oscara - dodaje. 
rozwiń zwiń