X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Historia

Przeżyliśmy Gross-Rosen. 75 lat od wyzwolenia obozu

Ostatnia aktualizacja: 14.02.2020 06:00
14 lutego 1945 roku Armia Czerwona wyzwoliła niemiecki obóz koncentracyjny Gross-Rosen, w którym Niemcy zamordowali w czasie II wojny światowej około 40 tys. więźniów.
Audio
  • "Zerwane druty" - audycja Krystyny Żebrowskiej. (PR, 15.02.1975)
  • Wspomnienia więźniów obozu Gross-Rosen. (PR, 26.04.1960)
Muzeum Gross-Rosen. Zdjęcia więźniów obozu.
Muzeum Gross-Rosen. Zdjęcia więźniów obozu. Foto: Maciej Kulczyński/PAP

Dziś w tym miejscu leży Rogoźnica, oddalona około 60 km od Wrocławia. W czasie II wojny światowej Niemcy założyli tu obóz pracy. Gross-Rosen oficjalnie nazywany był przez hitlerowców obozem aresztu ochronnego. W rzeczywistości, jak to przyznali sami członkowie jego załogi w zeznaniach na procesie w Hamburgu, był to jeden z najcięższych obozów koncentracyjnych.

Pierwszy transport więźniów dotarł tu 2 sierpnia 1940 roku. Początkowo był filią KL Sachsenhausen. W maju 1941 roku został przekształcony w jednostkę samodzielną.

Obóz śmierci

Prymitywne pomieszczenia, głodowe racje żywności i wody przyczyniły się do śmierci tysięcy więźniów, którzy trafili do Gross-Rosen.

- Pamiętam taki obrazek obozowy: kupa trupów sięgająca aż po dach baraku. Przyniesiono kolejnych pięciu nieboszczyków. Więźniowie z komando brali każdego za ręce, za nogi i rzucali go na tę kupę tak jak snopek siana. Na nas to już nie robiło wrażenia - mówił jeden z więźniów obozu Gross-Rosen.

src="//static.prsa.pl/3f5bf262-aed5-4ca5-88bc-b84ae6064666.file"

Wspomnienia tych, którzy przeżyli obozowe piekło, zarejestrowała w 1975 roku Krystyna Żebrowska w audycji pt. "Zerwane druty".

- Ta zbrodnia działa się od października do grudnia 1941 - mówił Mieczysław Mołdawa. - Krematorium było jakieś 50 m na zboczu, poza obozem. Pamiętam dzień, gdy wszyscy zostaliśmy zatrzymani podczas obiadu, duszkiem dopijaliśmy zupę, nagle wszystkich wypędzono, ustawiono między blokami i kazano co sił śpiewać tę piosenkę "Willkommen in unserer fröhlichen Sänger", zwrotka po zwrotce. Czasami to trwało 20 minut, czasami pół godziny, a nieraz, gdy przychodziły dwa transporty z jeńcami Armii Czerwonej, to musieliśmy śpiewać i 40 minut. Pomiędzy zwrotkami słyszeliśmy strzały.

Pod koniec 1941 i na początku 1942 roku w Gross-Rosen zamordowano ok. 2500 jeńców radzieckich. W obozie zastrzelono też ok. 200 francuskich żołnierzy oskarżonych o szpiegostwo.

- Kiedy przyszło Boże Narodzenie 1944 roku, powstała myśl urządzenia szopki - wspominał Mieczysław Mołdawa. - Włączyły się i inne narodowości. Był powszechny płacz. Rozczuleni tym przedstawieniem okazali się szczególnie Francuzi, bo widowisko, choć ludowe, miało akcenty patriotyczne, narodowe. Śpiewano kolędy, ale teksty łączyły się z naszym życiem więźniarskim i ze zbliżająca się wolnością.

Nadzieja na wolność

Antoni Gładysz w swym obozowym pamiętniku pisał: "Z każdym nowym więźniem przybywały jakieś wiadomości. W ten sposób wiedzieliśmy co dzieje się w kraju".

W drugiej połowie 1944 roku Gross-Rosen stał się miejscem przerzutu dziesiątek tysięcy więźniów ewakuowanych z obozów na wschodzie. Tu m.in. przybyli więźniowie z Auschwitz. Marsz śmierci wyruszył z Gross-Rosen na krótko przed wkroczeniem wojsk radzieckich. Armia Czerwona wyzwoliła obóz 14 lutego 1945 roku.  

- To był obóz zdobyty już bez więźniów - opowiadał w audycji inż. Mieczysław Mołdawa. - Około 200 osób zostało wybitych na rewirze, reszta, bardzo mała grupa, została wyratowana; byli to ci, którzy zdołali się jakoś ukryć. I dlatego trudno mówić o pierwszym dniu wolności.

Tę zbliżającą się wolność więźniowie czuli już w styczniu. - Stało nas na apelu ok. 30 tysięcy ludzi, ale nasze twarze były już zupełnie inne. Słyszeliśmy odgłosy walk, czuliśmy, że zbliża się wolność - mówił gość programu.

Zacieranie śladów

U schyłku wojny Niemcy zaczęli budować komorę gazową i powiększać krematorium. Nie zdążyli ukończyć tych robót. Niemcy próbowali na rozkaz Himmlera zatrzeć ślady istnienia obozów, stąd tak wielu ludzi zginęło w ostatnich tygodniach przed wyzwoleniem, wielu nie przeżyło ewakuacji i marszu w głąb Rzeszy.

Te dramatyczne dni mimo wszystko niosły radość. Po wielu miesiącach spotykali się przyjaciele, członkowie rodzin. Kazimierz Dębowski spotkał wówczas syna, który został przewieziony do Gross-Rosen z Auschwitz. - Spodziewałem się go z każdym nadejściem transportu - opowiadał.- Stałem na drodze, czekałem. I wreszcie go zobaczyłem. To moje spotkanie  z synem było bardzo rozczulające. Zostaliśmy razem aż do ewakuacji.

Ostatnie ofiary wojny

Niestety, syna utracił kilka miesięcy później, na krótko przed zakończeniem wojny, po opuszczeniu obozu. 

- Wymaszerowaliśmy do stacji, kto nie mógł iść o własnych siłach, tego wykańczano - wspominał. - Załadowano nas do wagonów otwartych i jechaliśmy nimi 4 dni. Zaopatrzono nas w obozie po kawałku chleba i to musiało wystarczyć. Przyjechaliśmy do Dorhausen, umieszczono nas w barakach i zabierano do roboty. Tam zaczęły się bombardowania. Po bombardowaniu szukałem syna, ale on zaginął i go nie znalazłem - powiedział Kazimierz Dębski.

O dramatycznych chwilach spędzonych w Gross-Rosen opowiadali też goście Feliksa Kidawy: prof. Kazimierz Guzik, inż.. Mieczysława Mołdawa, dr Jan Nowak oraz red. Juliusz Zagórski. Wspominali wydarzenia, których byli świadkami 15 lat wcześniej.

Przez obóz KL Gross-Rosen przeszło 125 tysięcy więźniów, z czego 40 tysięcy zmarło.

Niemieccy oprawcy przed sądem

Wielu z nich uniknęło kary za popełnione zbrodnie. Najokrutniejszy z esesmanów, Karl Gallasch, który codziennie zabijał ok. 5 osób, został skazany na karę śmierci. Powiesił się 19 maja 1947 roku w więziennej celi we Wrocławiu. Friedrich Entress, naczelny lekarz SS w KL Gross-Rosen, który wykonywał więźniom zastrzyki z fenolu, otrzymał wyrok śmierci i został stracony.

Łaskawie los obszedł się z ostatnim komendantem obozu - Johannesem Hassebroekiem. W 1948 roku brytyjski Trybunał Wojskowy skazał go na karę śmierci za zbrodnie popełnione w obozach koncentracyjnych. Dwa lata później karę zamieniono mu na 15 lat więzienia, a już we wrześniu 1954 wypuszczono go na wolność. Zmarł w 1977 roku w Westerstede.

Posłuchaj dramatycznych wspomnień ludzi, którzy przeżyli obozowe piekło Gross-Rosen.

bs/im

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Marsz śmierci w Auschwitz

Ostatnia aktualizacja: 17.01.2020 07:35
- Kolumna w śniegu, takich półszkieletów w pasiakach, różnych łachmanach, posuwających się wolnym krokiem - tak marsz więźniów obozu Auschwitz-Birkenau zapamiętał jego uczestnik, Józef Mikusz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Mengele - "Anioł Śmierci" z Auschwitz

Ostatnia aktualizacja: 07.02.2020 05:45
- Eksperymenty odbywały się codziennie. Doktor Mengele przychodził do baraku i palcem pokazywał, kto będzie ofiarą danego dnia - wspomina ocalała z obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau bliźniaczka.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ravensbrück - hitlerowskie piekło kobiet

Ostatnia aktualizacja: 23.09.2019 06:55
- Eksperymenty polegały na zakażaniu ran tężcem, bakteriami – wspominała jedna z więźniarek największego w III Rzeszy obozu dla kobiet. Wyczerpane i wygłodzone, gnano je do niewolniczej pracy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Seweryna Szmaglewska – opisać niewyobrażalne

Ostatnia aktualizacja: 11.02.2020 05:40
- Nie ja kształtowałam te książki, tylko życie. "Dymy nad Birkenau" i "Niewinni w Norymberdze" to obrazy życia, które ja jedynie w pośpiechu spisałam i zaniosłam do wydawnictwa – mówiła pisarka na antenie Polskiego Radia.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Aborcja i polityka populacyjna w III Rzeszy. Narzędzie nieludzkiego systemu

Ostatnia aktualizacja: 06.12.2019 06:00
Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Poznaniu wszczęła postępowanie dotyczące działalności niemieckiego obozu aborcyjnego Waltrop-Holthausen, gdzie w czasie II wojny światowej do przerywania ciąży i oddawania dzieci zmuszano tysiące Polek. Działalność ośrodka stanowiła jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej, jakim był podporządkowany zbrodniczej ideologii system kontroli narodzin w hitlerowskich Niemczech.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zdzisława Włodarczyk: jak ojciec zobaczył tabliczkę Auschwitz, to zaczął krzyczeć Boże, gdzie nas przywieźli

Ostatnia aktualizacja: 27.01.2020 14:30
- Brat został na terenie obozu, a mnie włączyli do marszu śmierci. Krzyczałam do mamy, że brat został. Esesman uderzył mnie strasznie aż się obróciłam. Kucnęła i tak zrobiłam, że odłączyłam się od marszu i udało mi się wrócić do brata - wspominała Zdzisława Włodarczyk.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Benjamin Lesser, były więzień Auschwitz: mówiono nam, że skończymy jako popiół

Ostatnia aktualizacja: 27.01.2020 17:00
Stanąłem naprzeciwko doktora Mengele. Zadawał więźniom pytania. Pierwsze, które usłyszałem, a które skierował do więźnia przede mną brzmiało "Czy jesteś w stanie przebiec 5 km, czy wolałbyś jechać ciężarówką?". Więzień odpowiedział, że ma kontuzję kolana i że woli jechać ciężarówką. Odesłano biedaka na prawo, prosto do komory gazowej - wspominał Benjamin Lesser. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jan Sehn – polski łowca nazistów

Ostatnia aktualizacja: 04.02.2020 09:00
Był jednym z pierwszych Polaków, którzy znaleźli się na terenie obozu Auschwitz-Birkenau nie w roli więźnia, lecz śledczego. Nie zdobył sławy porównywalnej z Szymonem Wiesenthalem, ale podobnie jak on zasługuje na miano łowcy nazistowskich zbrodniarzy.
rozwiń zwiń