more_horiz
Historia

Urszula Dudziak. Brak słów by wyrazić podziw

Ostatnia aktualizacja: 22.10.2021 05:30
22 października 1943 roku urodziła się Urszula Dudziak, jedna z najwybitniejszych wokalistek jazzowych, nie tylko w Polsce, ale i na świecie.
Urszula Dudziak
Urszula DudziakFoto: Forum

Wszystkiego Najlepszego, dosłownie, w tym dniu, który niepostrzeżenie stał się tak ważny dla polskiej muzyki i polskiego jazzu. Trudno wyrazić wdzięczność za każdą wyśpiewaną przez Panią nutę, za każdy utwór czy płytę, bo trudno oddać w słowach te wszystkie myśli i uczucia, których doznawaliśmy, słuchając Pani muzyki. Nie liczymy lat... trudno jednak uciec od nich chcąc wspomnieć najważniejsze muzyczne chwile Pani życia.

"Metafizyczną klapą bezpieczeństwa"

Wiemy, że miejscem urodzenia była Straconka, która obecnie jest częścią, a dokładniej południowo-wschodnią dzielnicą Bielska-Białej, pięknego miasta u podnóża Beskidu Małego. W wywiadzie dla "Vivy" mówi Pani o tym miejscu, jak o czymś niezwykle ważnym, metafizycznym wręcz: "Nazywałam ją metafizyczną klapą bezpieczeństwa. Wyprowadziliśmy się, jak miałam dwa lata, ale całe dzieciństwo wracałam tam do babci na wakacje: od rana do wieczora latałam na bosaka po ściernisku, prosto z gałęzi jadłam ogromne czarne czereśnie, wiśnie, jabłka, gruszki, agrest, porzeczki… Tam były przepiękne sady i góry. Łysa Góra wydawała mi się potężna jak Kilimandżaro, a po prawej stronie wznosił się dostojny Klimczok. Zawsze wracałam myślami do tego miejsca. To była dla mnie terapia. Była, jest i będzie. W jakiś dziwny sposób utożsamiam się z tą malutką Urszulką, która jest niewinna, łatwowierna, bezpieczna, ciekawa świata. Za każdym razem, kiedy dopadały mnie kataklizmy życiowe: śmierć, rozwód, rozstania, to zasypiając, przenosiłam się właśnie do Straconki".

Z zespołem Krzysztofa Komedy

Jak czytamy w licznych biogramach, muzyka w Pani życiu pojawiła się dość wcześnie... już jako nastolatka śpiewała Pani i koncertowała z osobami ważnymi dla polskiej sceny muzycznej. Przecież to była prawie "bezczelność", by tak młoda dziewczyna śpiewała z orkiestrą Edwarda Czernego, a później z zespołem Krzysztofa Komedy. Pani wspomina ten przełomowy 1958 rok opisem całej sytuacji: "W granatowym szkolnym mundurku z białym kołnierzykiem poleciałam do Piastowskiej. Przy pianinie siedział Krzysiu, obok stała jego żona Zosia. "Co chcesz zaśpiewać?" – zapytał. Wymieniłam moje trzy ulubione standardy z repertuaru Elli Fitzgerald: "Stompin' At The Savoy", "Goody Goody" i "A Foggy Day". Zaśpiewałam wszystkie. Chwila ciszy... Krzysiu powoli podniósł głowę znad klawiatury i zapytał: "Jakie masz plany na wakacje?". Zaniemówiłam. "Przyjedź do Warszawy i zaśpiewaj z moim zespołem w piwnicy jazzowej Pod Hybrydami – dodał. W ogóle nie pamiętam, co powiedziałam. Wiem jedno – byłam najszczęśliwszą osobą na świecie.”

Z Michałem Urbaniakiem

A później były też występy i wpływ Michała Urbaniaka, wtedy osoby bliskiej Pani sercu, wtedy też osoby, która namówiła Panią do zmiany stylistyki śpiewu. Przełomowe lata 70. dały światu to, co często nazywamy stylem Urszuli Dudziak. Trudno byłoby wymienić jakikolwiek rodzaj „wielkiej” muzyki, którego by Pani nie mogła zaśpiewać. Narodowy Instytut Fryderyka Chopina na swoich stronach nadmienia: "Oprócz repertuaru jazzowego śpiewa także utwory J.S. Bacha, F. Chopina, I. Paderewskiego. Pracowała z takimi artystami, jak Krzysztof Komeda, Łukasz Rostkowski, Michał Urbaniak, Walk Away, Gil Evans, Archie Shepp, Dj Vadim i Lester Bowie". Jakby tego było mało dorzuca jeszcze kilka wybitnych nazwisk: "Nagrała około 50 płyt, współpracowała z takimi artystami, jak: Bobby McFerrin, Herbie Hancock, Dizzy Gillespie, Clark Terry, Ron Carter, Wynton i Branford Marsalis, Gil Evans, Sting, Lionel Hampton".

"Wyśpiewam Wam wszystko" 

Pani 50 albumów wartych jest wysłuchania w każdej nucie, wiele Pani utworów czy kompozycji stało się własnością świata... i nie tylko są śpiewane, naśladowane ale też tańczone - jak choćby "Papaya dance". Moglibyśmy wymieniać tu ogrom znaczących czy genialnych utworów, jak choćby "Tico Tico" z Bobby McFerrinem, czy wspomnianą "Papaję" lub zaśpiewane "normalnie" słynne "Serce matki" z repertuaru Mieczysława Fogga. Dla nas dosłownie wszystkie utwory są prawdziwe i szczere artystycznie. W autobiografii "Wyśpiewam Wam wszystko" zwraca Pani uwagę na bardzo ważną kwestię pielęgnowania prawdy w sobie samym.

Mówi Pani: "Trzeba wypielęgnować swój optymizm na przekór wszelkim trudnym doświadczeniom. Uważam, że można swoim życiem pokierować fantastycznie. Można przywiązać się albo do wiecznego czarnowidztwa, mendzenia, albo do jasności, do serdecznego spojrzenia na wszystko: na swoją rodzinę, na swoje podwórko, miasto, kraj, na zwierzęta, na przyrodę. Należy dbać o dobre, czyste myśli, szanować życie, emanować dobrą energią, bo to wraca ze zdwojoną siłą. Na tym to wszystko polega".

My dostrzegamy jeszcze jedno... swoistą przepowiednię dla Pani na całe życie, takie faktyczne "nomen omen" w postaci drugiego imienia - Bogumiła. Dziękujemy za ten dar śpiewu od Boga chyba i za jego pielęgnację, rozwijanie, dzielenie się nim, bo jest on szansą na obcowanie z prawdziwym pięknem. Wszystkiego Najlepszego życzymy Pani, sto lat!

PP