more_horiz
Historia

Karol Godula - prawdziwy skarb Górnego Śląska

Ostatnia aktualizacja: 08.11.2021 05:40
240 lat temu, 8 listopada 1781 roku, przyszedł na świat Karol Godula (polski zapis nazwiska), pierwszy największy twórca śląskiego przemysłu, człowiek, który z bogactw Śląska uczynił imperium gospodarcze tej części kraju.
Przemysłowy krajobraz Górnego Śląska.
Przemysłowy krajobraz Górnego Śląska. Foto: Polona.pl/dp

Ten niezwykle uzdolniony wizjoner urodził się w Makoszowach nieopodal Zabrza, obecnie to południowa dzielnica miasta. Rodzina Józefa Goduli i Franciszki z domu Hanisz, po narodzinach syna zamieszkali w Gaszowicach, na zachód od Rybnika, nieco bardziej na południe od rosnącej aglomeracji kilku miast. Ojciec Karola był szanowanym nadleśniczym otaczających lasów. Nie dziwi więc, że zapewnił synowi właściwe wykształcenie w znanym gimnazjum cystersów w Rudach Wielkich, a później w liceum w jeszcze bardziej oddalonej na zachód Opawie.

To wtedy, po ukończeniu szkół, Godula rozpoczął pracę w majątku hrabiego von Ballestrema i w dość szybkim czasie awansował najpierw na ekonoma, a później został głównym ekonomem. Miestety wraz z sukcesami i uznaniem w pracy nie szły w parze sukcesy osobiste. Martyna Rut w portali "Historia: Poszukaj" tak opisuje ten rozdźwięk: "do końca nie wiadomo, jak to było: czy ścigał złodziei w dobrach Ballestrema, czy też padł ofiarą ludzkiej zawiści. Dość, że go oszpecono. Dlatego nie założył rodziny i nie zachowały się żadne jego portrety, a baby straszyły nim niegrzeczne dzieci".

Godula nie tylko okulał i stracił władzę w jednej ręce, ale też został pozbawiony fizycznej możliwości spłodzenia własnego potomstwa. Zarówno wygląd jak i sposób poruszania się spowodowały, że okoliczni nazywali go "Diabłem z Rudy Śląskiej", co potwierdzali inni przedsiębiorcy - bo kiedy przychodził kryzys i stawały regionalne kopalnie i huty, zarządzane przez niego dobra prosperowały w najlepsze. Rut fakty te kwituje jednym zdaniem: "Bogactwo Polaka Karola Goduli było tak niezrozumiałe na niemieckim Górnym Śląsku, że mnożyły się legendy o tym, jak to diabeł sypie mu nocą talary przez komin wprost do domu w Rudzie".

Oddanie pracy i niezwykle mądre posunięcia organizacyjne i finansowe od pierwszych chwil pomnażały zasoby hrabiego, a po wybudowaniu pierwszej huty cynku - "Karlhütte" - Godula otrzymał od właściciela znaczącą pulę udziałów, co spowodowało, że od 1815 roku zaczął pracować na własny rachunek i pomnażać swój majątek do magnackich rozmiarów. W szczytowym okresie swojej prosperity Godula miał 19 kopalń galmanu (rudy cynku), 6 kopalń węgla (posiadał udziały w 40 kolejnych), 3 huty cynku, 4 dużej wielkości majątki ziemskie, obszarem bogate w ziemię i lasy, a do tych majątków zaliczały się: Szombierki, Orzegów, Bujaków, Bobrek i Paniowy... stąd cały jego majątek oceniany był na ponad 2 miliony talarów. Dla porównania, bardzo dobra roczna pensja wynosiła wtedy około 300 talarów.

Rut zwraca jeszcze uwagę na kolejny ważny fakt z życia tego niesamowitego przedsiębiorcy i wizjonera. Niezwykle istotny był stosunek przedsiębiorcy do zarządzani zasobami ludzkimi, a zatrudniał tysiące osób. Jak na człowieka, którym straszono dzieci, na osobę bardziej ukrywająca się niż wychodzącą do ludzi Godula okazywał się być niezwykle mądrym i wrażliwym pracodawcą. Rut pisze: "Był jedynym przemysłowcem na Górnym Śląsku, który w okresie Wiosny Ludów, czyli ekonomicznego krachu, nie zwalniał robotników. Rok wcześniej, w 1847 roku, podczas epidemii tyfusu głodowego pomagał swoim pracownikom, pożyczając im zboże i pieniądze. Gdy umierał, zapisał w swoim testamencie do podziału pomiędzy wszystkich swoich pracowników 50 tysięcy talarów. Nie był filantropem, ale czuł się odpowiedzialny za robotników, którzy przybywali z okolicznych wsi, a z czasem także z zaboru rosyjskiego i austriackiego. Budował dla nich domy mieszkalne i wprowadził bezpłatną opiekę lekarską".

Dla Goduli działanie na rzecz rozwoju Śląska i dla dobra zatrudnionych ludzi i ich rodzin, było nie tyle filantropią, co sposobem na pomnażanie zysków. Jednak i w tym skrytym człowieku biło także serce wrażliwca na los drugiej osoby. Jak się okazało z chwilą śmierci w 1848 roku, całość swojego majątku zapisał jednej, niepozornej i dość biednej osobie, z którą wcale nie był spokrewniony, ale już od najmłodszych lat traktował jako bliską wychowanicę - Joannie Gryzik, którą mieszkańcy Śląska zaczęli nazywać "kopciuszkiem". Rut tak ten fakt relacjonuje: "Mówił po polsku i nakazał uczyć tego języka sześcioletnią półsierotę, którą uczynił spadkobierczynią ogromnego majątku, obliczonego na 2 miliony talarów, bo - jak podają legendy - jako jedyne dziecko nie bała się go i przychodziła do jego domu. Joanna Grycik stała się najbogatszą panną, stąd miano śląskiego Kopciuszka" (różnica w zapisie nazwiska wynika z formy wymowy).

Tak oto w skrócie można opisać wielką postać niezwykle ważną dla rozwoju Górnego Śląska. Warto wspominać takie postaci historyczne z wielkim szacunkiem nie tylko regionalnie, ale też w ramach poznawania historii naszego kraju.

PP