more_horiz
Historia

"Sanatorium pod klepsydrą" Wojciecha Hasa. Psychodeliczna opowieść o czasie i przemijaniu

Ostatnia aktualizacja: 11.12.2021 05:40
- Nie ulega wątpliwości, że Has, jak to się mówi, nacisnął mocniej pedał przy produkcji tego filmu i pozwolił swojej wyobraźni, wrażliwości plastycznej oraz poetyckiej ujawnić się z większą siłą i w większym wymiarze - stwierdził w 1973 roku krytyk filmowy Stanisław Grzelecki na antenie Polskiego Radia. 
Jan Nowicki jako Józef w filmie Wojciecha Hasa Sanatorium pod klepsydrą.
Jan Nowicki jako Józef w filmie Wojciecha Hasa "Sanatorium pod klepsydrą". Foto: Witold Rozmysłowicz/PAP/CAF

Premiera filmu "Sanatorium pod klepsydrą" odbyła się 11 grudnia 1973 roku.

Księżniczka Bianka, manekiny i ptasia mowa 

- Głównym bohaterem tego filmu jest czas. To jest z jednej strony nieuchwytne, a z drugiej bardzo wyraźne. On przecież wszędzie daje o sobie znać, chociażby zmieniając wygląd miejsc – powiedział Wojciech Has na antenie Polskiego Radia w 1973 roku.

Posłuchaj
14:03 sanatorium.mp3 Reżyser Wojciech Jerzy Has i krytyk filmowy Stanisław Grzelecki mówią o filmie "Sanatorium pod klepsydrą". (PR, 30.05.1973) 

Film jest refleksją na temat przemijania i nieuchronności śmierci, ukazaną za pomocą historii młodego człowieka – Józefa (Jan Nowicki). Bohater odwiedza Sanatorium pod Klepsydrą, gdzie przed laty przebywał jego zmarły ojciec i przenosi się do nowego, surrealistycznego świata. Przybywa do wymyślonego żydowskiego miasteczka, przypominającego miejsce, gdzie spędził swoje dzieciństwo. Tam rusza w wędrówkę po labiryncie swojej własnej przeszłości i wspomnień – ponownie spotyka ojca (Tadeusz Kondrat), z którym nigdy nie mógł znaleźć wspólnego języka, a także ukochaną Biankę (Bożena Adamek), która porzuciła go dla jego najlepszego przyjaciela Rudolfa (Filip Zylber).

Doświadczane przez niego wydarzenia nie są jednak realistyczne, a bardziej przypominają sen. Ojciec Józefa zna mowę ptaków, natomiast Bianka jest księżniczką, w której niezwykłym ogrodzie można spotkać figury przedstawiające postacie historyczne (m.in. cesarza Austro-Węgier Franciszka Józefa i jego brata Maksymiliana). Manekiny ożywają na rozkaz ich strażnika Pana de Vossa (Jerzy Przybylski). 

Józef wpada w pętlę czasową, z której nie jest w stanie się wydostać. Gdy próbuje powrócić do domu okazuje się, że nie jest już to możliwe. Miasteczko, w którym się wychował zostało bowiem doszczętnie wyludnione i doszczętnie zniszczone podczas II wojny światowej. 

Dzieło niemożliwe do zekranizowania 

Zarówno reżyserem, jak i scenarzystą filmu był Wojciech Has. Produkcja została zainspirowana prozą wybitnego literata Bruna Schulza, a szczególnie tytułowym opowiadaniem z tomiku "Sanatorium pod Klepsydrą".

Zobacz także: Wojciech Jerzy Has. Portret mistrza

- Ten świat okazał się być mi bliski i może dlatego zdecydowałem się stworzyć ten film. Takie trudne, ciekawe pozycje literackie pozwalają odnowić spojrzenie na kinematografię. Dają swobodę poruszania się i zobowiązują do stosowania nieszablonowych rozwiązań reżyserskich, aktorskich, montażowych. Jest to szczególnie odświeżające dzisiaj, kiedy powstaje tak dużo filmów i rośnie popularność telewizji, która opiera się prawie wyłącznie na schematach – mówił w 1973 roku Wojciech Has na antenie Polskiego Radia.

Reżyser długo przygotowywał się stworzenia tego filmu. Z twórczością Schulza po raz pierwszy zetknął się podczas II wojny światowej i już wówczas postanowił w przyszłości zekranizować "Sanatorium". Stosowna ku temu okazja nadarzyła się jednak dopiero w latach 70., gdy szef Zespołu Filmowego "Silesia" Kazimierz Kutz zgodził się na realizację projektu. 

Pomysł Hasa był niezwykle ambitny, ponieważ wówczas sądzono, że opowiadań z tomiku "Sanatorium pod klepsydrą" nie da się zekranizować. Główny problem polegał na znalezieniu odpowiedniej formuły, która byłaby w stanie wiernie oddać dzieła Schulza, niemal zupełnie pozbawione przecież fabuły. 

- Przy pisaniu scenariusza zadałem sobie pytanie, jak na moim miejscu postąpiłby Schulz. Ponieważ z jego prozy to właśnie "Sanatorium" jest najbardziej fabularne, posłużyło mi za punkt wyjścia. Dzięki niemu dowiedziałem się, jak mam zbudować całą sytuację i jak mają wyglądać dialogi. Natomiast całą resztę, czyli perypetie bohaterów, wymyśliłem sam, posługując się właśnie tym kluczem – stwierdził Wojciech Hass na antenie Polskiego Radia.

Odwołania do Holocaustu

Film jest również ukrytą pochwałą kultury żydowskiej, niemal doszczętnie zniszczonej przez Niemców podczas II wojny światowej. Nawiązania do niej są subtelne: na jednych z pierwszych ujęć widzimy dłoń trzymająca jad, czyli pałeczkę o zakończeniu w kształcie dłoni, która używana jest do czytania Tory. Na kolejnych możemy dostrzec Żyda studiującego w pociągu Pięcioksiąg. Jest to nawiązanie do Żyda Wiecznego Tułacza - legendarnej postaci, która znieważyła idącego z krzyżem na Golgotę Jezusa Chrystusa, za co została ukarana wieczną tułaczką po świecie. Ostatnie sceny natomiast przedstawiają opuszczone miasto, którego ulice usłane są porzuconymi walizkami. Obraz ten wyjątkowo silnie kojarzy się z Holocaustem.

marzec'68_663x364.jpg
Marzec 1968. Serwis specjalny

Wpływ na powstanie filmu miały antysemickie wystąpienia z marca 1968 roku. Od drugiej połowy lat 60. XX wieku polskie władze komunistyczne zaczęły stopniowo likwidować wszelkie przejawy wolności obywatelskiej, uzyskane w okresie odwilży gomułkowskiej z 1956 roku. Wiosną 1968 roku w reakcji na takie działania w całej Polsce zaczęły masowo wybuchać protesty studenckie. Wystąpienia dały komunistom pretekst do rozpętania antysemickiej i antyinteligenckiej nagonki. Żydzi byli masowo zwalniani z pracy, a prowadzone przez nich instytucje zamykane. W efekcie do 1971 roku z Polski wyemigrowało kilkanaście tysięcy osób.

***

Zobacz także: 

***

Film został dobrze przyjęty przez krytyków. W 1973 roku - wbrew woli polskiej władzy komunistycznej - Wojciech Has wysłał "Sanatorium pod klepsydrą" na Festiwal Filmowy w Cannes. Produkcja zdobyła wówczas Nagrodę Specjalną Jury, lecz reżyser dostał zakaz wykonywania zawodu przez kolejne dziesięć lat. W 2014 roku film Hasa został uznany przez reżysera Martina Scorsese za jedno z arcydzieł polskiej kinematografii.

jb

X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem