X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Historia

Katastrofa "Kurska" – zginęli nie doczekawszy pomocy

Ostatnia aktualizacja: 12.08.2019 08:00
– Jest zbyt ciemno, ale spróbuję pisać po omacku. Chyba nie ma szans, 10-20 procent. Mamy nadzieję, że ktoś to jednak przeczyta – napisał na skrawku papieru jeden z dowódców rosyjskiego okrętu "Kursk" kapitan Dmitrij Kolesnikow.
Audio
  • SOS na "Kursku" - fragm. Sygnałów dnia (14.08.2000)
  • Czy Amerykanie byli w pobliżu "Kurska" - komentarz Wojciecha Łuczaka (14.08.2000)
  • Dymisje w flocie rosyjskiej - korespondencja Grzegorza Ślubowskiego
  • Akcja wydobycia "Kurska" - fragm. aud. "Z kraju i ze świata" (29.09.2001)
Zapiski kpt. Dmitrija Kolesnikowa, Wikimedia Commonsdomena publiczna
Zapiski kpt. Dmitrija Kolesnikowa, Wikimedia Commons/domena publiczna

Ta tragiczna historia zaczęła się 12 sierpnia 2000. Wtedy to, podczas wielkich letnich manewrów Floty Północnej na Morzu Barentsa, doszło do katastrofy. "Kursk" był najnowocześniejszą łodzią podwodną z napędem atomowym na wyposażeniu armii rosyjskiej.

Skrywana tajemnica

Wiadomość o katastrofie Rosjanie trzymali w tajemnicy, podali ją dopiero dwa dni później. Na pokładzie okrętu znajdowało się 118 członków załogi. Część z nich przeżyła moment wybuchu. 23 marynarzy, którzy ocaleli zgromadziło się w jednym z przedziałów łodzi, czekając na pomoc. Ponieważ reaktory atomowe samoczynnie się wyłączyły, a akumulatorowe zasilanie awaryjne wkrótce się wyczerpało, ludzie pozostawali w całkowitych ciemnościach i z coraz mniejszą ilością tlenu. Akcja ratunkowa była prowadzona przez Rosjan wyjątkowo nieudolnie.

– Rosjanie bardzo opieszale zabrali się do tej operacji. Ten okręt był uzbrojony w torpedy i one najprawdopodobniej eksplodowały w części dziobowej, całkowicie ją rujnując. Rosjanie wybudowali kilka takich łodzi podwodnych, wyposażonych w ogromne pociski o zasięgu 500 km, które miały atakować zachodnie zespoły lotniskowców – mówił gość "Sygnałów dnia", redaktor naczelny magazynu "Raport" Wojciech Łuczak.

– "Kursk" był wyposażony w najnowocześniejszy morski system rakietowy. Ciekawostką jest, że zaprojektowano go i wyprodukowano w  fabryce wózków dziecięcych – komentował.

Nie chcieli pomocy

Początkowo Rosjanie prowadzili akcję ratunkową na własną rękę, mimo, że z ofertą pomocy wystąpili Brytyjczycy, Norwegowie oraz Amerykanie. Dopiero po 5 dniach władze na Kremlu poprosiły o wsparcie. Na Morze Barentsa wyruszyła ekipa brytyjsko-norweska. Norwegowie dotarli do wnętrza "Kurska" 21 sierpnia 2000 roku. Nikt nie przeżył.

– Grupa wysokich oficerów rosyjskiej floty została dyscyplinarnie zwolniona z zajmowanych stanowisk i ze służby – donosił korespondent Polskiego Radia w Moskwie, Grzegorz Ślubowski.

Rosjanie przez wiele miesięcy podejmowali próbę podniesienia wraku. Ostatecznie udało się tego dokonać z pomocą specjalistów holenderskich i norweskich w październiku 2001 roku.

Kolejny zatopiony okręt

"Kursk" nie był jedynym okrętem atomowym, który spoczął na dnie morza. Wojciech Łuczak przypominał w "Sygnałach dnia":

– Jest mnóstwo zatopionych okrętów podwodnych. W Zatoce Biskajskiej leżą najprawdopodobniej wraki dwóch atomowych łodzi podwodnych klasy "November", ale ZSRR się do tego oficjalnie nigdy nie przyznał. O tym fakcie napisali natomiast dwaj Rosjanie, którzy tworzyli podwodną żeglugę tego kraju. Te łodzie nie miały początkowo napędu nuklearnego, przystosowywano je niemalże z marszu. W czasie awarii, czy jakiś problemów marynarze zbierali do wiader wodę radioaktywną szmatami.

Posłuchaj relacji na temat "Kurska" i innych atomowych okrętów podwodnych, które do dziś leżą w morskich głębinach.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Marek Budzisz: rosyjski okręt najprawdopodobniej prowadził działalność szpiegowską

Ostatnia aktualizacja: 19.07.2019 22:00
- W misji okrętu "Łoszarik" chodziło najprawdopodobniej o działalność szpiegowską, o próby włamywania się do podmorskich kabli, którymi przesyłane są informacje, oraz o próby montowania własnych, a demontowania NATO-wskich czujników, które pozwalają śledzić ruch okrętów podwodnych - powiedział w Polskim Radiu 24 Marek Budzisz, ekspert ds. Rosji.
rozwiń zwiń