more_horiz
Historia

Akcja pod Arsenałem: odbić "Rudego" z rąk Gestapo

Ostatnia aktualizacja: 26.03.2022 06:00
– Mimo lat, jakie upłynęły od tych chwil, wydaje mi się, że pamiętam dobrze wszystkie szczegóły akcji. Najwyraźniej jednak rysuje mi się w pamięci obraz grupki uwolnionych. Trudno zapomnieć tę falę radości – wspominał Stanisław Broniewski pseud. Orsza, dowódca akcji pod Arsenałem.
Okres okupacji. Miejsce akcji pod Arsenałem - ulica Długa, widok w kierunku wschodnim.
Okres okupacji. Miejsce akcji pod Arsenałem - ulica Długa, widok w kierunku wschodnim. Foto: Bundesarchiv/Wikimedia/domena publiczna

26 marca 1943 roku pod warszawskim Arsenałem - u zbiegu ulic Bielańskiej i Długiej - grupy szturmowe Szarych Szeregów uwolniły harcmistrza Jana Bytnara "Rudego" oraz 25 innych więźniów politycznych, przewożonych z siedziby Gestapo przy alei Szucha na Pawiak.

Precyzyjny plan

W nocy z 22 na 23 marca 1943 roku Janek Bytnar "Rudy" został niespodziewanie aresztowany. W grupie kolegów z Szarych Szeregów niemal natychmiast zrodziła się idea odbicia uwięzionego harcmistrza. Motorem akcji był jeden z najbliższych przyjaciół Bytnara - Tadeusz Zawadzki "Zośka". Za jej przeprowadzenie odpowiadał ówczesny komendant chorągwi warszawskiej, Stanisław Broniewski "Orsza".

Tadeusz Zawadzki ZOSKA 1200.jpg
Tadeusz Zawadzki ps. Zośka. Dowódca owiany legendą

Wywiad Szarych Szeregów szybko ustalił, że "Rudy" będzie przewożony z gmachu Gestapo na Pawiak 23 marca. Ale Niemcy zmienili decyzję. Przejazd więźniów został opóźniony o trzy dni.

– Już drugi raz czyhaliśmy na więźniarkę - opowiadał Andrzej Wolski "Jur".  Tadeusz Zawadzki rozkazał mi, bym w restauracji, znajdującej się w pobliżu miejsca wyznaczonego na akcję, odebrał telefon. Hasło brzmiało: "Mąka jest już w drodze". Byłem zły, że dostałem takie zadanie, bałem się, że zostanę wyłączony z działań, ale co było robić, z "Zośką" nie było żadnych dyskusji.

Posłuchaj
18:33 Akcja pod Arsenałem - aud. Wojciecha Kaliny.mp3 Akcja pod Arsenałem - wspomnienia uczestników akcji odbicia Jana Bytnara z rąk gestapo. Opowiadają: Stanisław Broniewski "Orsza". Lech Suski "Katoda", Witold Bartnicki "Kadłubek", Zygmunt Kaczyński "Wesoły" i Andrzej Wolski "Jur". Aud. Wojciecha Kaliny. (PR, 29.09.1963) 

Andrzej Wolski mówił o dłużących się minutach wyczekiwania na sygnał, który miał dać inny uczestnik akcji - "Wesoły". Jako pracownik firmy "Wedel" często przebywał w siedzibie Gestapo przy alei Szucha. Dostarczał Niemcom czekoladki. To on zadzwonił do restauracji, że więźniowien - w tym Janek Bytnar - zostali załadowani do ciężarówki.

Sygnał wprost z siedziby Gestapo

 Miałem dać znać, czy "Rudy" jedzie, czy też nie   wspominał.  Byłem w alei Szucha i widziałem go potwornie skatowanego, niesionego na noszach do więźniarki. Dałem sygnał bezpośrednio z budynku Gestapo. Strasznie się denerwowałem, bo zależało mi na czasie i musiałem skorzystać z telefonu, przy którym siedział Niemiec.

Gdy "Jur" przekazał informację "Zośce", do akcji wkroczył "Kadłubek".  Samochód jechał bardzo szybko – opowiadał. – Byłem ogromnie zdenerwowany, bo od momentu przejechania samochodu upłynęło, tak mi się wtedy wydawało, mnóstwo czasu, a nie słyszałem żadnych strzałów. Zacząłem podejrzewać, że akcja z jakichś powodów została przerwana. Ale wkrótce wszystko się zmieniło.

Dylematy "Katody"

O dylematach związanych z akcją mówił w audycji Lech Suski "Katoda".  W pewnym momencie spostrzegłem, że od strony ulicy Długiej nadjeżdża niemiecki patrol policyjny na motocyklach – powiedział. – Siedziało na nich trzech żołnierzy. Nie wiedziałem, co zrobić, czy puścić ich wolno, czy zacząć strzelać. Decyzja była bardzo trudna. To był jeden z najtrudniejszych momentów mojego życia.

Akcja pod Arsenałem trwała około 10 minut.  Myśmy całe nasze siły skupili na odbiciu Janka Bytnara  komentował po latach Stanisław Broniewski.

Uratowani

Poza nim z rąk Gestapo udało się odbić 25 innych więźniów.  To byli ludzie wprost wyrwani ze szponów śmierci – powiedział Broniewski.  To było wielkie szczęście tych bojowców, którym dane było brać udział w akcji, że mogli im pomóc.

Po stronie polskiej zaangażowanych było 28 osób. Dwóch akowców zostało ciężko rannych i wkrótce zmarło. Jeden z uczestników został schwytany i później rozstrzelany. Straty nieprzyjaciela wyniosły: 6 zabitych i 4 osoby ranne. Janek Bytnar, bestialsko skatowany przez Niemców, mimo uwolnienia i udzielonej pomocy medycznej, nie przeżył. Zmarł 30 marca 1943 roku. Jego grób znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.

Odwet

W odwecie za akcję pod Arsenałem 27 marca 1943 roku na dziedzińcu Pawiaka rozstrzelano 140 więźniów.

W kwietniu 1943 roku wywiad Armii Krajowej zidentyfikował głównych sprawców śmierci Jana Bytnara - byli to SS-Oberscharfuehrer Hubert Schulz i SS-Rottenfuehrer Ewald Lange. To oni przesłuchiwali i torturowali 22-letniego "Rudego". Wystawił ich Zygmunt Kaczyński "Wesoły". 6 maja 1943 roku ppor. Tadeusz Zawadzki "Zośka" zlikwidował Huberta Schulza z wyroku sądu podziemnego, w dwa tygodnie później ppor. Andrzej Góral "Tomasz" wykonał wyrok śmierci na Ewaldzie Lange.

bs