more_horiz
Historia

Robert Kennedy – zginął tak, jak jego brat

Ostatnia aktualizacja: 06.06.2014 06:00
- Kula mordercy, która przed pięciu laty pozbawiła prezydentury Johna Kennedy’ego, usunęła dziś jego brata z drogi do Białego Domu – mówił w 1963 roku w korespondencji z Nowego Jorku reporter Radia Wolna Europa Bartosz Janiszewski.
Audio
  • Zamach na Roberta Kennedy'ego - korespondencja z Nowego Jorku (5.06.1968 r.)
  • Komentarze z całego świata po zamachu na Roberta Kennedy'ego (6.06.1968 r.)
Senator Robert Kennedy z żoną Ethel pokazuje znak zwycięstwa do tłumu zgromadzonego w hotelu Ambassador w Los Angeles (5.06.1968 r.) foto: PAPPhotoshot
Senator Robert Kennedy z żoną Ethel pokazuje znak zwycięstwa do tłumu zgromadzonego w hotelu Ambassador w Los Angeles (5.06.1968 r.) foto: PAP/Photoshot

6 czerwca 1968 roku zmarł Robert Kennedy, amerykański polityk, senator, kandydat na prezydenta, brat zamordowanego w 1963 roku Johna Kennedy’ego.

Posłuchaj archiwalnych wypowiedzi Roberta Kennedy'ego >>>

Robert Francis Kennedy urodził się 20 listopada 1925 roku. Od młodości angażował się w politykę. Dał się poznać jako zagorzały obrońca praw człowieka. Za czasów prezydentury swojego brata Johna był ministrem sprawiedliwości, w 1964 roku został wybrany do Senatu, a cztery lata później zgłosił swoją kandydaturę na stanowisko prezydenta USA. Popierali go pacyfiści, zwolennicy niestosowania przemocy oraz czarnoskórzy Amerykanie.
Zastrzelony w dzień po wygranych prawyborach w Kalifornii
Człowiekiem, który pozbawił życia senatora Kennedy’ego, był Jordańczyk palestyńskiego pochodzenia Sirhan Bishara Sirhan. - Młody niski mężczyzna o czarnych skręconych włosach - relacjonował reporter RWE - nacisnął osiem razy cyngiel rewolweru, kiedy Kennedy wychodził z sali balowej hotelu Ambasador po przemówieniu witającym zwycięstwo w kalifornijskich prawyborach. Minutę wcześniej senator wzywał z trybuny do położenia kresu gwałtom w amerykańskim życiu.
Kula kalibru 0,22 uderzyła Kennedy’ego w pobliżu prawego ucha i utkwiła w mózgu. Druga kula trafiła w ramię, inne raniły dwóch dziennikarzy, działacza związkowego oraz dwoje entuzjastów nowojorskiego senatora. Natychmiast po strzałach polityk upadł na wznak. W jednej chwili głośny entuzjazm wiwatującego tłumu zmienił się w dramatyczne krzyki mężczyzn i szlochanie kobiet. Był 5 czerwca 1968 rok.
Senatora przewieziono do Szpitala Dobrego Samarytanina w centrum Los Angeles, gdzie przez 3,5 godziny operowało go sześciu chirurgów. Obecna przy nim żona Ethel Kennedy była wówczas w ciąży, oczekując ich jedenastego dziecka. O życiu lub śmierci Kennedy’ego miała zadecydować kolejna doba.
Kandydat na prezydenta USA zmarł następnego dnia – 6 czerwca 1968 roku.
- Głęboki szok wstrząsnął amerykańskim społeczeństwem, które w zwierciadle wojny wietnamskiej, rozruchów i morderstw politycznych widzi ponurą podobiznę swego kraju – mówił Bartosz Janiszewski.
Nie do końca wyjaśnione
Ujęty zaraz po zamachu Sirhan Bishara Sirhan twierdził, że zastrzelił Kennedy’ego w akcie zemsty za poparcie, jakiego udzielił on Izraelowi w wojnie sześciodniowej w 1967 roku. Dzień zamachu był pierwszą rocznicą wybuchu konfliktu.
Po procesie w styczniu 1969 roku Sirhana uznano za jedynego winnego śmierci senatora. Obecnie odbywa on karę dożywotniego pozbawienia wolności. Do dzisiaj jednak nie znamy odpowiedzi na pytanie, czy aby rzeczywiście było tak, że zamachowiec działał sam? Czy był to osamotniony strzelec, czy spisek? Czyn szaleńca czy morderstwo polityczne?

mk