more_horiz
Historia

Polowanie na "Bismarcka" z udziałem polskiego "Pioruna"

Ostatnia aktualizacja: 26.05.2022 06:00
Do pościgu za "Bismarckiem" alianci rzucili wszystkie posiadane siły. Sprawa miała ogromne znaczenie nie tylko strategiczne, ale i prestiżowe. W pogoni brał udział między innymi polski niszczyciel ORP "Piorun".
Bismarck w 1940 roku
Bismarck w 1940 rokuFoto: Wikimedia Commons/CC-BY-SA 3.0/Bundesarchiv

26 maja 1941 roku polski niszczyciel ORP "Piorun" podjął walkę z niemieckim pancernikiem "Bismarck", przyczyniając się do jego zatopienia następnego dnia.

Od I wojny światowej największym dylematem strategicznym Niemiec był sposób na pokonanie Anglii. Kiedy w czasie II wojny światowej zawiodła ofensywa lotnicza, Niemcom pozostała wojna morska.

Krigsmarine do wojny była praktycznie nieprzygotowana. Niewielka liczba okrętów nawodnych i stosunkowo nieliczna flotylla okrętów podwodnych nie wystarczały do skutecznego przerwania alianckich linii komunikacyjnych.


Posłuchaj
02:54 postacie i wydarzenia ii wojny światowej (28)___82_05_iv_tr_0-0_99019924c0ea460[00].mp3 Pościg za Bismarckiem - audycja z cyklu "Postacie i wydarzenia II wojny światowej" z udziałem prof. Pawła Wieczorkiewicza. (PR, 9.02.2005)

 

Do końca 1941 roku obowiązywała koncepcja zrównoważonej wojny prowadzonej zarówno przez lekkie krążowniki pomocnicze, jak i wielkie pancerniki i okręty podwodne. Najsłynniejszym epizodem tej wojny był pościg za "Bismarckiem".

Największy i najnowocześniejszy niemiecki pancernik wydarł się na Atlantyk i zatopił dumę Royal Navy – krążownik "Hood", po czym zniknął na bezkresnych wodach oceanu.

Zobacz serwis specjalny Polskiego Radia

Do pościgu za "Bismarckiem" alianci rzucili wszystkie posiadane siły. Sprawa miała ogromne znaczenie nie tylko strategiczne, ale i prestiżowe. W pogoni brał udział między innymi polski niszczyciel ORP "Piorun". Zespół niszczycieli dogonił niemieckiego kolosa i skutecznie zwodził i pozorował walkę z "Bismarckiem" aż do przybycia na pole bitwy brytyjskich pancerników. Zespół kilkunastu okrętów, wspomaganych przez samoloty, zatopił chlubę niemieckiej marynarki.

Starcie to pokazało, że samodzielnie wielkie jednostki nawodne są bezbronne. Ciężar wojny przechylił się na stronę wojny podwodnej. Dowódca niemieckiej floty, admirał Karl Dönitz, zaczął grupować okręty podwodne w tzw. wilcze stada – grupy liczące po kilka-kilkanaście jednostek, które zespołowo atakowały alianckie konwoje. Była to śmiertelnie groźna broń.