more_horiz
Historia

Zatopienie ORP "Orkan". Największa strata Polskiej Marynarki Wojennej podczas II wojny światowej

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2021 05:50
Zatonięcie niszczyciela ORP "Orkan" było największą strata Polskiej Marynarki Wojennej pod względem liczby ofiar podczas całej II wojny światowej. Mroźne fale północnego Atlantyku stały się grobem dla 198 członków załogi okrętu.
ORP Orkan
ORP "Orkan"Foto: NAC

Feralnego dnia, 8 października 1943 roku, "Orkan" uczestniczył w osłonie atlantyckiego konwoju SC 143. 39 ociężałych frachtowców płynęło z kanadyjskiego Halifaksu do Wielkiej Brytanii z transportem uzbrojenia, żywności i leków dla walczących z Hitlerem państw Europy. Trasa konwoju wiodła przez Atlantyk, północnym brzegiem Islandii. Były to tereny polowań niemieckich okrętów podwodnych U-Bootów i to tam "Orkana" spotkał smutny los. 

Polska Marynarka Wojenna w II wojnie światowej - zobacz serwis specjalny

Hekatomba na morzu 

Rankiem 8 października 1943 potężna eksplozja wzruszyła kadłubem okrętu. Pocisk nieprzyjaciela uderzył w przedział amunicyjny jednego z dział - wybuchł nie tylko ładunek niemieckiej torpedy, ale także amunicja "Orkana". Na domiar złego, eksplozja rozerwała także zbiornik paliwa - płonąca ropa zalała pokład, utrudniając ewakuację.  Okręt zatonął w niespełna pięć minut. Załoga nie miała czasu na spuszczenie szalup ratunkowych. Udało się spuścić jedynie niewielką łódź. 

Większość załogi zginęła w wyniku eksplozji. Pozostali zmarli w wyniku hipotermii, dryfując wśród szczątków okrętu. Na szczęście radiotelegrafistom "Orkana" udało się wysłać sygnał SOS.  Nieco ponad godzinie - pojawił się w miejscu zatonięcia "Orkana"brytyjski niszczyciel HMS "Musketeer". Uratował on 40 polskich marynarzy i 3 brytyjskich. Feralnego dnia fale pochłonęły 178 polskich marynarzy i około 20 brytyjskich. 

"Orkan" padł ofiarą torpedy akustycznej - nowej broni niemieckiej floty. Pociski te wyposażone były w prymitywny system naprowadzania, który zwiększał skuteczność torpedy i zmniejszał wykrywalność U-Boota. Pocisk nie płynął bowiem równym torem, a zygzakiem. 

Z Royal Navy do Polskiej Marynarki Wojennej

"Orkan" był jednym z okrętów brytyjskich, które po wrześniu 1939 roku wzmocniły flotyllę Polskiej Marynarki Wojennej. Zwodowany w 1942 roku jako HMS "Myrmidon", został przekazany Polakom w grudniu tego samego roku. Dowództwu Royal Navy zależało na spożytkowaniu potencjału marynarzy-tułaczy, którzy razem z Armią Andersa opuścili sowieckie gułagi.

- W 1939 roku do Wielkiej Brytanii trafiło ok. 800 marynarzy. Do końca wojny stan osobowy Marynarki wzrósł do 4000 ludzi - wyjaśniał kpt. Antoni Tyc na antenie Polskiego Radia. 

Komendę nad jednostką objął kmdr por. Stanisław Hryniewiecki. Okręt pełnił służbę patrolową u wybrzeży Wielkiej Brytanii i brał udział w konwojach na północnym Atlantyku m.in. w tych, które były skierowane do Murmańska. Patrolował także Zatokę Biskajską. 


Polscy żołnierze na frontach II wojny światowej - zobacz serwis historyczny

Przekleństwo trumny Sikorskiego

Najbardziej niezwykłym zadaniem, jakie przyszło wykonywać "Orkanowi" był przewóz trumny z ciałem gen. Władysława Sikorskiego, który zginął w katastrofie gibraltarskiej 4 lipca 1943 roku. Niszczyciel ruszył 8 lipca z Gibraltaru. Ciało Naczelnego Wodza zostało przewiezione w Portsmouth w Wielkiej Brytanii.

- Nastrój był ponury. Na twarzach nie było uśmiechów, nie słychać było dosadnych określeń marynarskich. Nic nie było takie, jak zawsze. Tylko wszyscy, którzy mogli, zbierali się wokół radiostacji, by słuchać nowych informacji o katastrofie – wspominał kpt. Witold Poray-Wojciechowski, marynarz na ORP "Orkan".

Transport ciała na pokładzie okrętu był wydarzeniem niezwykłym także ze względu na marynarski przesąd – przewożenie trumny odczytywano jako zły omen, zmarłych należało oddawać falom.

 bm