more_horiz
Historia

"Na imię mi było Krzysztof". Rocznica śmierci poety żołnierza

Ostatnia aktualizacja: 04.08.2022 06:00
4 sierpnia 1944r., czwartego dnia Powstania Warszawskiego, starszy strzelec podchorąży "Krzyś" nie miał służby. W jednym z pokojów pałacu Blanka rozmawiał z kolegą z oddziału. Stojąc obok okna, wychylił się zza ściany. Wtedy niemiecki snajper pociągnął za spust.
Krzysztof Kamil Baczyński walczył w Powstaniu Warszawskim do 4 sierpnia 1944 roku
Krzysztof Kamil Baczyński walczył w Powstaniu Warszawskim do 4 sierpnia 1944 rokuFoto: wikimedia/domena publiczna

W czasie okupacji w pałacu Blanka urzędował niemiecki burmistrz miasta - Ludwik Leist. Jego ochrona była dobrze wyposażona i długo opierała się powstańcom. W końcu jednak budynek udało się zdobyć. Od 3 sierpnia pałac Blanka wraz z przylegającym ratuszem był w polskich rękach.

Kliknij w obrazek i wejdź na strony serwisu specjalnego:

src=" //static.prsa.pl/3381df95-82b2-4b5e-b113-bab2d9f0b969.file"

– W tym miejscu nie toczyły się walki, nie było regularnej strzelaniny. Od czasu do czasu padały strzały z Teatru Wielkiego, gdzie zamelinowali się Niemcy lub Ukraińcy służący hitlerowcom – mówił w Polskim Radiu Wiesław Budzyński, autor licznych książek na temat życia Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

Posłuchaj
12:15 Jak Krzysztof Kamil Baczynski zostal zolnierzem. Opowiesc Wieslawa Budzynskiego.mp3 Jak Krzysztof Kamil Baczyński został żołnierzem. Opowieść Wiesława Budzyńskiego. (PR, 2015) 

To właśnie Wiesław Budzyński po rozmowach z wieloma świadkami uznał, że poeta niemal na pewno zginął w pałacu Blanka. Wcześniej powszechnie uważano, że "Krzyś" poniósł śmierć na ratuszowej wieży. – Na jednej z przeciwległych kamienic na dachu ulokował się tzw. gołębiarz, niemiecki strzelec wyborowy, który celował tam, gdzie tylko zauważył jakąś postać lub choćby ruch firanki – opowiadał Wiesław Budzyński. Snajper dojrzał w oknie Baczyńskiego i strzelił. Kula trafiła poetę w głowę i zabiła go na miejscu. 

Baczynski_TT_Cover_1200.jpg

Krzysztof Kamil Baczyński - zobacz serwis specjalny

Basia Baczyńska niedługo przeżyła męża. – Była w ciąży, źle znosiła atmosferę piwnic i nieustanny płacz dzieci. Wyszła na podwórze, by trochę od tego odpocząć. Niedaleko upadł pocisk, rozpryskując szkło. Jeden z odłamków szkła ugodził ją w głowę. W kilka dni po operacji przeprowadzonej w warunkach polowych zmarła – mówił badacz.

Umierająca Basia tuliła w dłoniach tomik wierszy męża i dyplom tajnej Podchorążówki ukończonej przez Baczyńskiego. Ze względu na warunki konspiracyjne dyplom miał postać mieszczącego się w dłoni kartonika. Do dziś widoczne są na nim ślady krwi Barbary.

Pierwsze pochówki w czasie Powstania Warszawskiego miały jeszcze uroczysty charakter, lecz nawet na ich tle ten pogrzeb budził szczególne emocje. Wieść o śmierci utalentowanego młodzieńca rozeszła się po całej powstańczej placówce. Na dziedzińcu ratusza ciało poety żegnali nie tylko walczący, lecz także cywile. Szeptano, że to ktoś na miarę Słowackiego.

Barbara Baczyńska zmarła 1 września. Nigdy nie dowiedziała się, co stało się z jej mężem. Nie mając jednak żadnej wiadomości o nim, była pełna złych przeczuć. Umierając, mówiła: "Krzysztof nie żyje, to i ja nie chcę żyć".

Osobą, która najdłużej nie wierzyła w śmierć Krzysztofa, była jego matka. Nie udało jej się znaleźć ani świadków jego śmierci, ani osób mogących potwierdzić, że przeżył. W poszukiwaniach syna pomagała jej Feliksa Drapczyńska. W styczniu 1947 roku podczas ekshumacji powstańczych mogił pod ratuszem obie kobiety rozpoznały szczątki Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, choć po tylu latach nie było to łatwe.


Posłuchaj
02:25 Feliksa Drapczyńska o ekshumacji ciała KKB.mp3 Była ekshumacja, ale po tylu latach nie udało się rozpoznać szczątków. Następnej nocy przyśnił mi się Krzysztof. Powiedział: "Mamo, ja leżę drugi od brzegu" - mówiła Feliksa Drapczyńska, matka Basi Baczyńskiej (PR, 1971)

 

Barbara i Krzysztof Baczyńscy mają wspólny grób na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.

mc/im