more_horiz
Historia

Jan Kowalewski. Cichy bohater Bitwy Warszawskiej

Ostatnia aktualizacja: 14.08.2022 05:55
Samorodny talent kryptoanalityczny był autorem pierwszych polskich sukcesów w tym zakresie podczas wojny polsko-bolszewickiej. Jego nieprzeciętne umiejętności w dziedzinie dekryptażu objawiły się przypadkiem i odmieniły losy wojny. Praca, którą się zajmował była tak tajna, że opowiedział o niej dopiero 50 lat po zwycięstwie nad bolszewikami.
Jan Kowalewski złamał bolszewickie szyfry dzięki metodzie, która wymagała sprytu i...grzebienia.
Jan Kowalewski złamał bolszewickie szyfry dzięki metodzie, która wymagała sprytu i...grzebienia.Foto: Polskie Radio

Jan Kowalewski był polskim oficer wywiadu, którego praca przy odszyfrowaniu sowieckich depesz doprowadziła do zwycięstwa nad bolszewikami w 1920 roku. 

"Pewność zwycięstwa oparta była nie na nadziei, a na faktach. Wszystkie bowiem meldunki i rozkazy armii sowieckiej były przejmowane i odszyfrowywane natychmiast po ich odebraniu. Dzięki otrzymanym w ten sposób informacjom sztab polski był lepiej poinformowany o ruchach, siłach i zamiarach nieprzyjaciela, aniżeli dowódcy  poszczególnych grup sowieckich" wyjaśniał Kowalewski na falach Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w 1969 roku. Ale jak do tego doszło?

Wesele, które uratowało Polskę

Na początku sierpnia 1919 roku Jan Kowalewski rozpoczął pracę w Sekcji Szyfrów – najtajniejszej sekcji Oddziału II Sztabu Generalnego (Wywiadu). Sekcja zajmowała się nasłuchem zagranicznych depesz. Pewnego razu Kowalewski zastępował w Sztabie Generalnym kolegę, który wziął urlop z powodu ślubu siostry. Gdy Kowalewski wykonał swoje zadanie, polegające na segregacji zaszyfrowanych depesz bolszewickich, dla zabicia czasu podjął próbę rozszyfrowania zawartych w niej treści.

"W deszyfracji pomogły mi dwie rzeczy – słowo »dywizja«, które w języku rosyjskim zawiera w trzech kolejnych (dwuliterowych) sylabach – trzy razy literę »i« [дивизия] oraz to, że nagłówki depesz były pisane raz szyfrem, raz jawnym tekstem" – wyjaśniał Kowalewski na antenie Radia Wolna Europa.

Odpowiednią sekwencję znaków Kowalewski odnalazł przesuwając grzebieniem z wyłamanymi zębami po tekście depeszy. Tę metodę dekryptażu Kowalewski zaczerpnął z noweli Edgara Alana Poe "Złoty żuk". W podobny sposób główny bohater opowiadania łamie szyfr zastosowany przez pirackiego kapitana w celu ukrycia skarbu.

Swoich sił w dekryptażu można spróbować na stronie www.bitwa1920.gov.pl:

src=" //static.prsa.pl/18c6af74-3478-4b75-bc41-37b63c3bea80.file"

O pomoc do matematyków

Dokonania Kowalewskiego zostały docenione przez przełożonych. Wkrótce oficer zorganizował i został szefem Wydziału II Radiowywiadu Biura Szyfrów. Od sierpnia 1920 r. końca 1920 roku złamał ok. 100 następujących  po sobie rosyjskich kluczy szyfrowych, co umożliwiło odczytanie trzech tysięcy szyfrogramów. Ilość napływających informacji i coraz trudniejsze klucze stosowane przez bolszewików zmusiły go do poszukiwania wsparcia.

Do pomocy ściągnął grupę świetnych matematyków z Uniwersytetu Lwowskiego i Warszawskiego: Stanisława Leśniewskiego, Stefana Mazurkiewicza i Wacława Sierpińskiego (ten ostatni przez pewien czas pracował w Moskwie, co było dodatkowym atutem uczonego – znał doskonale język rosyjski).

Już od początku 1919 r. rozbudowana była sieć stacji radionasłuchowych połączonych telegraficznie ze sztabem Naczelnego Wodza. Działania radiowywiadu kierowanego przez Jana Kowalewskiego, doprowadziły do uzyskania przez Polskę kluczowej przewagi informacyjnej w wojnie z bolszewicką Rosją.

Myśleć po rosyjsku

Jan Kowalewski przyszedł na świat w Łodzi, w zaborze rosyjskim. Dzięki temu, że uczęszczał do rosyjskiej szkoły, a w I wojnie światowej służył w szeregach armii rosyjskiej, znał doskonale rosyjski język oraz tok myślenia. 

Podczas I wojny światowej został zmobilizowany do armii rosyjskiej. Od końca 1917 roku był oficerem wywiadu w III I II Korpusie Polskim na Ukrainie, oficerem POW i od końca 1918 r. szefem wywiadu polskiej 4 Dywizji Strzelców gen. Lucjana Żeligowskiego. W czerwcu 1919  roku został oficerem do zleceń gen. Józefa Hallera, służąc jako szef wywiadu jego armii na Wołyniu i Podolu.

Człowiek do zadań specjalnych

Po wojnie polsko-bolszewickiej został oddelegowany na stanowisko szefa wywiadu sił powstańczych podczas III Powstania Śląskiego. W 1923 roku Kowalewski został wysłany do Tokio, gdzie uczył kryptografii japoński wywiad. W latach 1928-1933 pełnił funkcję polskiego attaché wojskowego w Moskwie. Po tym, jak władze sowieckie uznały go za persona non grata, objął analogiczne stanowisko w polskiej placówce dyplomatycznej w Bukareszcie.

Przez krótki czas był szefem sztabu OZON-u (Obozu Zjednoczenia Narodowego – stronnictwa politycznego powstałego po śmierci Józefa Piłsudskiego, skupiającego zwolenników Edwarda Rydza-Śmigłego).

W chwili wybuchu II wojny światowej służył w sztabie Naczelnego Wodza. Razem z nim przekroczył granicę rumuńską. W czasie wojny organizował w Rumunii oraz w Portugalii sieć łączności z okupowanym krajem.

Był polskim przedstawicielem w SOE (Special Operations Executive) – brytyjskiej agencji rządowej zajmującej się operacjami specjalnymi, dywersją, sabotażem i informacją w okupowanej przez Niemców Europie.

Po II wojnie światowej pozostał na emigracji w Londynie. Przez dekadę wydawał pismo "Eastern Europe" specjalizujące się w tematyce krajów bloku wschodniego. Zmarł 31 października 1965 w Londynie. Do końca życia zachował nieprzeciętną sprawność umysłową – zaledwie dwa lata przed śmiercią oczytał szyfr, którym posługiwał się Romuald Traugutt podczas Powstania Styczniowego.

bm