more_horiz
Historia

Powstanie Warszawskie. Rzeź Woli - nierozliczone ludobójstwo

Ostatnia aktualizacja: 05.08.2022 06:00
"Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy" – brzmiał rozkaz wydany przez Hitlera po wybuchu Powstania Warszawskiego.
SS-mani z brygady Dirlewangera maszerujący przez Wolę
SS-mani z brygady Dirlewangera maszerujący przez WolęFoto: Bundesarchiv/Bild 101I-696-0426-22 / Leher / CC-BY-SA. Licencja CC BY-SA 3.0 de na podstawie Wikimedia Commons -

Od 40 do 60 tysięcy mieszkańców warszawskiej Woli zostało zamordowanych przez Niemców w dniach 5–7 sierpnia 1944. Masowe egzekucje były dokonywane na rozkaz Hitlera w celu "oczyszczenia Warszawy z ludności cywilnej".

- Rzeź Woli była największą jednostkową zbrodnią na ludności cywilnej podczas niemieckiej okupacji. Od początku chciano zacierać jej ślady – wyjaśniała prof. Wanda Jarząbek z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk.

Kliknij w obrazek i wejdź na strony serwisu specjalnego:

src=" //static.prsa.pl/3381df95-82b2-4b5e-b113-bab2d9f0b969.file"


Rzeź Woli, do której doszło po wybuchu Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 roku, to jedna z największych zbrodni popełnionych przez Niemców na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej. 

Liczba pomordowanych waha się według różnych szacunków między 25 a 60 tysięcy. Kobiety, dzieci oraz mężczyzn Niemcy rozstrzeliwali albo palili żywcem. Rzezi towarzyszyły brutalne gwałty i rabunki. Skala i okrucieństwo były tak wstrząsające, że sprawcy w celu zatarcia zbrodni utworzyli specjalne Verbrennungskommando. W jego skład weszli siłą wcieleni polscy mężczyźni, którzy musieli palić tysiące zwłok. Po wykonaniu zadania wszyscy, poza kilkoma uciekinierami, zostali rozstrzelani.

- Rzeź Woli wynikała z konsekwencji polityki wobec ziem polskich i traktowania Polaków jako rasy niższej – wyjaśniała prof. Wanda Jarząbek.

Posłuchaj:

Po wojnie, w procesie norymberskim rzeź Woli została pominięta. Jaskrawym przykładem są losy Heinza Reinefartha, dowódcy oddziałów wysłanych do eksterminacji ludności Woli. Zbrodniarz nie tylko uniknął odpowiedzialności, ale też zrobił karierę polityczną w Niemczech Zachodnich. Został burmistrzem miasta Westerland, a w latach 1958–1967 zasiadał w ławach poselskich Landtagu Szlezwiku-Holsztyna.

- Po wojnie strona polska kilkakrotnie występowała o ekstradycję Reinefartha. Postępowanie przeciwko niemu toczyło się kilkukrotnie, za każdym razem je umarzano, bo za każdym razem uznawano, że nie można stwierdzić, że Reinefarth wiedział o tym, co się działo na Woli – mówiła dr Patrycja Grzebyk. - Kiedy czyta się dokumentację postępowań, które miały miejsce przed sądami niemieckimi, to przeraża, jak łatwo można było się wywinąć od odpowiedzialności.

Posłuchaj:

Po otrzymaniu wiadomości o wybuchu powstania Adolf Hitler wydał rozkaz nakazujący stłumienie zrywu, zniszczenie miasta i eksterminację mieszkańców. Najpierw planowano tego dokonać poprzez zmasowane bombardowania Luftwaffe po uprzedniej ewakuacji z Warszawy Niemców. Ataki powstańców odcięły jednak odwrót oddziałom niemieckim. Hitler zdecydował więc, że pacyfikacji powstania dokonają siły lądowe.

Na Woli masowa eksterminacja rozpoczęła się 5 sierpnia. Cywilów mordowano z broni maszynowej lub wrzucano granaty do zamieszkałych domów, które później podpalano. Osoby, którym udało się uciec, mordowano, a zwłoki wrzucano do płonących budynków. Mieszkańców Woli gromadzono również na terenach dużych zabudowań, placów lub parków i rozstrzeliwano z broni maszynowej. Największe egzekucje miały miejsce koło wału kolejowego przy ul. Moczydło oraz w fabrykach Ursus i Franaszka przy ul. Wolskiej.