more_horiz
Historia

Bitwa Warszawska. Tuchaczewski na szlaku Dybicza i Paskiewicza

Ostatnia aktualizacja: 13.08.2022 06:00
"Czerwony Bonaparte", jak nazywano późniejszego marszałka ZSRR, poszedł w ślady poprzedników, którzy tłumili polskie powstania narodowe. Jego podjęty 102 lat temu, 13 sierpnia 1920 roku, plan opanowania stolicy Polski łączył w sobie obie koncepcje carskich dowódców.  
Michaił Tuchaczewski na tle Iwana Dybicza i Iwana Paskiewicza.
Michaił Tuchaczewski na tle Iwana Dybicza i Iwana Paskiewicza. Foto: East News/Wikimedia Commons/dp

Sowiecki Bonaparte

Tuchaczewski miał zaledwie 27 lat, gdy stanął na czele Frontu Zachodniego, który miał zająć Warszawę, a następnie ruszyć na Berlin. Tuchaczewski jawił się wówczas jako genialne dziecko wojny. Prochu powąchał już w czasie I wojny światowej, kiedy jeszcze jako carski oficer służył na froncie walki z Niemcami. Miał wówczas powiedzieć, że „albo do trzydziestki zostanie generałem, albo go rozstrzelają”. Po rewolucji październikowej wstąpił – on, syn szlachcica – do "robotniczo-chłopskiej" Armii Czerwonej. Jako dowódca tej armii zyskał sławę rozgramiając wojska adm. Aleksandra Kołczaka podczas rosyjskiej wojny domowej.

- Tuchaczewski sam siebie przedstawiał jako rosyjskiego patriotę, który w rewolucji dostrzegł szansę na odbudowę wielkiej, imperialnej Rosji – wyjaśniał dr Piotr Rozwadowski w audycji Andrzeja Sowy "Piłsudski i Tuchaczewski – wodzowie Bitwy Warszawskiej".


Posłuchaj
31:08 Tuchaczewski-Pilsudski.mp3 Audycja Andrzeja Sowy poświęcona dwóm antagonistom - Michaiłowi Tuchaczewskiemu i Józefowi Piłsudskiemu. (PR, 15.08.2001)

 

Na szlaku poprzedników

Nic dziwnego, że ten rosyjski patriota czerpał wzorce z carskiej historii. Rosjanie zdobywali Warszawę dotąd na dwa sposoby. Pierwszy, który realizował podczas tłumienia powstania kościuszkowskiego Aleksander Suworow i powtórzył 37 lat później Iwan Dybicz podczas tłumienia powstania listopadowego polegał na frontalnym ataku od wschodu. Drugi, realizowany przez następcę zmarłego na froncie Dybicza, Iwana Paskiewicza. Późniejszy namiestnik Królestwa Polskiego zmienił plan swojego poprzednika i postanowił obejść Warszawę od północy i zaatakować z zachodu – dlatego gen. Józef Sowiński poległ na szańcach Woli, a nie Pragi.

Tuchaczewski miał zamiar połączyć oba te plany. Mógł sobie na to pozwolić, bolszewicy na froncie wojny z Polską dysponowali podwójną przewagą nad przeciwnikiem.

- 4 Armia Jewgienija Siergiejewa siłami Korpusu Konnego Hajka Byżyszkiana tzw. Gaja-Chana, sforsować Wisłę w rejonie Włocławka lub Płocka i wielkim łukiem pójść na Warszawę – wyjaśniał plan Tuchaczewskiego dr Janusz Osica. – Pozostałe siły wiązałyby w tym czasie na przedpolach Warszawy liczne siły frontu gen. Józefa Hallera.

IV rozbiór Polski dwadzieścia lat wcześniej?

Decyzja o skierowaniu 4 Armii na północ od Warszawy miało też inny powód niż tylko okrężny atak na Warszawę.

- W 1920 roku Karol Radek negocjował układ niemiecko-sowiecki w Berlinie. To nie jest tak, że pierwsze zbliżenie Niemiec i Rosji bolszewickiej nastąpiło w 1922 roku w Rapallo. Pierwsze porozumienie miało miejsce w maju i lipcu 1920 roku. Porozumienie nie weszło w życie, nie zostało ratyfikowane, ale to, co działo się na pograniczu Prus Wschodnich – w Działdowie i Brodnicy – świadczy o zamiarach niemiecko-bolszewickich: wszędzie tam oddawano władzę Niemcom. 4 Armia bolszewicka szła nie tylko na przeprawy na Wiśle, ale także na Pomorze Gdańskie, by przekazać je Republice Weimarskiej – mówił prof. Grzegorz Nowik podczas debaty organizowanej przez Polskie Radio i Biuro Programu "Niepodległa".

Pycha kroczy przed upadkiem

W pędzie do realizacji tego planu Tuchaczewski przerzucił gros swoich sił na północny odcinek frontu, na południu pozostawiając tylko rozciągniętą jak struna, słabą Grupę Mozyrską. Tuchaczewski zauważał ten mankament własnego planu i dlatego dążył do oddelegowania pod swoją komendę Armii Konnej Budionnego, przebywającej wówczas na Froncie Południowozachodnim Aleksandra Jegorowa.

Stał się jednak po części ofiarą własnej propagandy sukcesu. Tuchaczewski był pewny zwycięstwa. Otrzymał nawet lornetkę z wygrawerowanym napisem "Lornetka dla zwycięscy spod Warszawy". Jego wieści o przegnaniu Wojska Polskiego i rychłym zwycięstwie doprowadziły do strategicznej zmiany charakteru bolszewickiej ofensywy w połowie lipca. Wcześniej wojska Tuchaczewskiego i Jegorowa miały wspólnie uderzyć na Warszawę, ale triumfalny pochód sowieckiego Bonapartego skłonił kierownictwo w Moskwie do wyznaczenia Frontowi Południowozachodniemu innego celu – Lwowa. Dzięki znakomitemu radiowywiadowi wiedział o tym Józef Piłsudski i wykorzystał tę wiedzę do zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej.

- Tuchaczewski nie cenił wysoko polskiego żołnierza. Winą za klęskę obarczał to, że nie pozwolono mu realizować swojego planu wzmocnienia Frontu Zachodniego. Sugerował, że winę za niepowodzenie ponosi Józef Stalin, który był wówczas komisarzem politycznym wojsk Jegorowa.  – podkreślał w audycji Andrzeja Sowy dr Piotr Rozwadowski. – Tuchaczewski zapłacił za to 17 lat później plutonem egzekucyjnym podczas przygotowanej przez Stalina Wielkiej Czystki.


Więcej o Bitwie Warszawskiej dowiedzieć się można z serwisu bitwa1920.gov.pl:

src=" //static.prsa.pl/18c6af74-3478-4b75-bc41-37b63c3bea80.file"

bm