more_horiz
Historia

Bitwa Warszawska. Ukraiński sojusznik w przełomowych dniach

Ostatnia aktualizacja: 15.08.2022 05:40
Armia Ukraińskiej Republiki Ludowej była największą siłą sojuszniczą Polski w wojnie 1920 roku. Ignacy Daszyński, wówczas wicepremier, mówił, że postawa Ukraińców w czasie wojny polsko-bolszewickiej jest "prawdziwym dowodem przyjaznych stosunków obu narodów, które walczą w imię haseł sprawiedliwości i wolności".
Żołnierze armii Ukraińskiej Republiki Ludowej
Żołnierze armii Ukraińskiej Republiki LudowejFoto: Centralne Archiwum Wojskowe

Wspólny wróg

Na przełomie 1918 i 1919 roku URL pozostawała w konflikcie z Polską, jednak wspólny wróg w postaci czerwonej i białej Rosji zbliżył do siebie dotychczasowych przeciwników. W maju 1919 roku zawarto rozejm, w grudniu tego roku podjęto współpracę wojskową, zwieńczoną podpisanym w kwietniu 1920 roku sojuszem wojskowym i politycznym Głównego Atamana Symona Petlury i Wodza Naczelnego Józefa Piłsudskiego. Już w maju sojusznicy oswobodzili Kijów. Ukraińcy krótko cieszyli się z odzyskania stolicy. Już w kolejnym miesiącu siły polskie i ukraińskie były zmuszone do wycofywania się pod naporem ofensywy bolszewickiego Frontu Południowo-Zachodniego.

Front realizował rozkaz wydany 23 lipca 1920 roku przez Siergieja Kamieniewa, głównodowodzącego Armii Czerwonej, w którym określił on kierunek natarcia swoich podkomendnych. Dowódca Frontu Zachodniego Michaił Tuchaczewski miał uderzyć na Warszawę, z kolei Front Południowo-Zachodni pod dowództwem Aleksandra Jegorowa został skierowany w stronę Lwowa.

Na południowej rubieży

Bitwa o losy Polski miała rozegrać się pod Warszawą, ale wojska Frontu Południowo-Zachodniego również stanowiły realne zagrożenie, nawet mimo odrzucenia bolszewickiej 1 Armii Konnej Siemiona Budionnego w bitwie pod Beresteczkiem i Brodami. Galicji przed Armią Czerwoną miał bronić polski Front Południowy. W jego skład wchodziły polska 6 Armia i Armia Czynna URL. To właśnie do tego zgrupowania trafiał gros zaopatrzenia pochodzącego z polskich magazynów. "Od maja do lipca 1920 roku Polacy na koszt zapasów Naczelnego dowództwa i 6 Armii przekazali ukraińskim sojusznikom: 53 lekkie działa, prawie 14 tys. rosyjskich karabinów, 205 karabinów maszynowych, do 14 tys. pocisków, prawie 2,4 mln nabojów" pisał dr Andrij Rukkas, ukraiński historyk, w książce "Razem z Wojskiem Polskim. Armia Ukraińskiej Republiki Ludowej w 1920 roku". 

Armia Czynna pod dowództwem Mychajło Omelianowicza-Pawlenki, w sile około 20 tys. żołnierzy, otrzymała zadanie obrony Seretu i Dniestru w oparciu o granicę rumuńską. Od początku sierpnia trwały tutaj silne walki, zwłaszcza w rejonie Czortkowa. Nieprzyjaciel nie zdołał jednak przełamać frontu.

Obrona Zamościa

Mimo pobicia Konarmii pod Beresteczkiem i Brodami, pozostawała ona nadal groźną siłą. Wiedział o tym dowódca Frontu Zachodniego, Michaił Tuchaczewski, który już od jakiegoś czasu nalegał na przekazanie mu zwierzchnictwa nad 12 Armią i 1 Armią Konną. Już 2 sierpnia Moskwa przychyliła się do jego prośby, ale dowództwo Frontu Południowo-Zachodniego pod różnymi pretekstami odmawiało wykonania rozkazu - stawką było prestiżowe zdobycie Lwowa. Dopiero 20 sierpnia siły Budionnego zaprzestały bezowocnych prób zdobycia Lwowa i ruszyły w kierunku Lublina. Było już o wiele za późno, by Konarmia mogła zmienić losy bitwy warszawskiej, ale jej uderzenie na tyły sił przeprowadzających kontruderzenie znad Wieprza mogło być dotkliwe. Armię Konną trzeba było zatrzymać. Kluczowym punktem oporu okazał się Zamość, gdzie stacjonowała część ukraińskiej 6 Dywizji Strzelców pułkownika Marka Bezruczki. To właśnie on, jako najstarszy stopniem, przejął dowództwo obrony miasta.

Początkowo Ukraińcy stanowili 400 spośród 850 obrońców miasta. Niedługo przed atakiem bolszewików do Zamościa przysłano polskie posiłki, co wzmocniło defensywę do stanu około 3500 żołnierzy. W tej sytuacji płk Bezruczko dał pełną swobodę działania w prowadzeniu obrony kapitanowi Mikołajowi Bołtuciowi, wyjaśniając, że "mając po sobą wyłącznie polskie oddziały, nie może przyjąć na siebie moralnej odpowiedzialności za obronę Zamościa".

To nie w liczebności jednak zasadzało się znaczenie Ukraińców w obronie Zamościa. Kluczową rolę odegrały umiejętności. Wśród oddziałów ukraińskich broniących miasta był kureń (odpowiednik batalionu) techniczny, którego żołnierze pokierowali budową umocnień i linii (w niektórych miejscach aż czterech) zasieków. To o te przeszkody rozbiła się bolszewicka nawała – impet uderzenia Konarmii był jej największą, obok mobilności, zaletą. Zatrzymanie tej siły szarży na umocnionych pozycjach było kluczem do obrony miasta przez dwa pełne dni.

Strona polska miała czas, by opracować plan rozprawienia się z siłami Budionnego. Oddział kozaków esuała Wadima Jakowlewa wciągnął Konarmię w pułapkę. Siły Budionnego wpadły w kleszcze polskiej kawalerii. Bitwa pod Komarowem była ostatnim tak wielkim starciem kawaleryjskim w Europie. 

W kontruderzeniu

Zwycięstwo w bitwie warszawskiej pozwoliło Wojsku Polskiemu na przejęcie inicjatywy. Jesienią 1920 roku kontrofensywa wojsk polskich i ukraińskich w bitwie wołyńsko-podolskiej, oswobodziła od bolszewików znaczne połacie ziem URL, na których przeprowadzono pobór do armii, której liczebność wzrosła do ponad 70 tys. żołnierzy. Szeregi wojsk ukraińskich zasilili również jeńcy z Armii Czerwonej pochodzący z Ukrainy. Wojska bolszewickiego Frontu Południowo-Zachodniego szły w rozsypkę.

Polsko-ukraińską kontrofensywę zatrzymało dopiero zawieszenie broni, któremu podporządkować musieli się również Ukraińcy. Gdy 18  października uzgodniono zawieszenie broni, wojska ukraińskie stały na linii Jaruga-Wołodyjowce-rzeka Murafa-Dżuryn-Mołczany-Noskowce-Tokarówka-Łopatyńce-Bahrynowce-Litynka. Polacy, operujący na północnym skrzydle, doszli do rzeki Boh i linii Nowokonstantynów-Chmielnik.

Nieformalna pomoc

Zawieszenie broni zobowiązywało stronę polską do zaprzestania udzielania wsparcia armii URL. Mimo to pomoc z Polski nadal napływała - przekazano broń, pożywienie i mundury. Na polecenie Naczelnego Wodza rozpoczęło się nawet formowanie ochotniczych sił złożonych z Polaków urodzonych na ziemiach Ukrainy naddniestrzańskiej, które miały walczyć po stronie URL. 

Zawieszenie broni formalnie nie obowiązywało sił Ukraińskiej Republiki Ludowej. Armia ukraińska walczyła do listopada, ale pod naporem bolszewików przeszła w granice Polski. Ewakuowano wówczas ponad 19 tysięcy ukraińskich żołnierzy, którzy - pod naciskiem bolszewików - zostali wkrótce internowani. Dbano jednak o to, aby zapewnić Ukraińcom jak najlepsze warunki bytowe, a za aprobatą polskich władz wśród internowanych prężnie rozwijała się działalność kulturalna i oświatowa - m.in. wydawano własne czasopisma, organizowano kursy zawodowe i prowadzono warsztaty rzemieślnicze. Część oficerów armii URL zasiliła szeregi Wojska Polskiego. 

W maju 1921 roku ukraińskich oficerów przebywajcych w obozie internowania w Kaliszu odwiedził Józef Piłsudski. Wypowiedział tam słynne słowa: "Ja was przepraszam. Panowie, ja was bardzo przepraszam, tak nie miało być".

bm