more_horiz
Gospodarka

Branża transportowa o wstrzymaniu ruchu towarów na Wschód: to decyzja EU i rządu

Ostatnia aktualizacja: 15.03.2022 10:20
- To do rządu i Unii Europejskiej należy podjęcie decyzji o wstrzymaniu transportu towarów na Wschód. Nie można zrzucać tej decyzji na polskich przedsiębiorców, którzy przewożą towary nieobjęte sankcjami - powiedział prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce Jan Buczek.
ZMPD: do rządu i UE należy podjęcie decyzji o wstrzymaniu transportu towarów na Wschód
ZMPD: do rządu i UE należy podjęcie decyzji o wstrzymaniu transportu towarów na WschódFoto: PAP/ Artur Reszko

Prezes Jan Buczek zaznaczył, że w mediach pojawiły się apele o zamknięcie granicy i wstrzymanie wymiany towarowej, pojawiły się doniesienia o blokowaniu ruchu ciężarówek na przejściach granicznych przez ukraińskich obywateli. - Z drugiej strony mamy pytania od kontrahentów z całej Europy, kiedy ich towar, który nie jest objęty sankcjami, zgodnie z umową trafi do miejsc przeznaczenia - podkreślił.

Wstrzymanie ruchu towarowego z Rosją i Białorusią? Stanowisko przewoźników

Jak dodał, przewoźnicy zdają sobie sprawę z zagrożeń wynikających z obecnej sytuacji, bardzo często podejmują ryzyko, żeby zapewnić wypłaty pracownikom, również ukraińskim oraz dokonać spłat rat leasingowych za ciężarówki.

- Rozumieją dramat narodu ukraińskiego, ale nie można oczekiwać, że nie będą wykonywać zawartych dawno umów na przewóz towarów, bo zapłacą drakońskie kary umowne, ponadto bezpowrotnie stracą klientów. W obu przypadkach doprowadzi to do ich bankructwa, gdyż nie mają po prostu alternatywy - powiedział Buczek. Jak podkreślił, przewożone są wyłącznie towary nieobjęte sankcjami.

Według eksperta, decyzja o wstrzymaniu transportu towarów do Rosji i Białorusi to prerogatywa polskiego rządu i władz Unii Europejskiej, a nie przewoźników, którzy są tylko i wyłącznie usługodawcami. - Jeżeli taka decyzja zapadnie, decydenci powinni wziąć przy tym pod uwagę, rekompensatę dla firm przewozowych - zaznaczył Buczek.

Przed agresją towary woziło ok 20 tys. kierowców

Przypomniał, że przed agresją rosyjską na Ukrainę ok. 2 tys. polskich przewoźników drogowych woziło towary na Wschód - na Białoruś i do Rosji oraz dalej, m.in. do Kazachstanu czy Mongolii, innych krajów Azji Środkowej czy krajów kaukaskich. Można to przeliczyć na mniej więcej 15 tys. pojazdów, czyli ok. 20 tys. kierowców.

- Obecnie za wschodnią granicą znajduje się kilka tysięcy polskich ciężarówek. - Są wśród nich samochody wracające z tras na Daleki Wschód oraz przewożące towary nieobjęte embargiem a transportowane w ramach długoterminowych umów, przede wszystkim z krajów Europy Zachodniej - zaznaczył.

Branża na pomoc Ukrainie

Według prezesa Buczka, w akcję pomocy Ukrainie włączyła się cała branża.

- Są firmy, które większość swojego potencjału wykorzystują obecnie do przewozów humanitarnych - wskazał. Dodał, że wielu członków Zrzeszenia przyjęło pod swój dach ukraińskie rodziny, - tym bardziej muszą zadbać o przetrwanie firm, aby utrzymać swoich najbliższych i zapewnić odpowiednie warunki osobom, którym udzielili schronienia - zaznaczył Buczek.

Dodał, że jest to coraz trudniejsze nie tylko ze względu na wojnę u naszego wschodniego sąsiada, ale też ze względu na wzrost kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw w wyniku niekorzystnych zmian podatkowych wprowadzonych w Polskim Ładzie, wzrostu cen paliw czy wdrożenia Pakietu Mobilności.

- O tym wszystkim napisaliśmy w liście do premiera Mateusza Morawieckiego. Apelujemy w nim o wsparcie polskich przewoźników, w przeciwnym razie przegrają konkurencyjną walkę na rynku Unii Europejskiej, a z nimi przegra polska gospodarka - ocenił.

24 lutego br. Rosja napadła na Ukrainę. Od tego dnia, funkcjonariusze Straży Granicznej odprawili na przejściach granicznych ok. 1,8 mln osób, które wyjechały z Ukrainy do Polski.

GDDKiA poinformowała w poniedziałek, że przed wjazdem na teren przejścia granicznego na drodze krajowej nr 68 trwa protest przeciwko transportowi towarów do Rosji i Białorusi.

Zobacz także:

Zobacz także: wiceszef MSZ Paweł Jabłoński w "Sygnałach dnia"

PAP/mk