Firma Jump do tej pory umożliwiała klientom wynajmowanie rowerów, wyposażonych w elektryczny system wspomagający pedałowanie. Co ważne, jednoślady nie miały konkretnych stacji i nie trzeba było ich zwracać w dane miejsce.
Do tej pory firma była obecna w 40 miastach w 6 krajach. Działała od 2008 roku. Za przejażdżkę rowerem płaciło się dwa dolary za pierwsze pół godziny i po 7 centów za każdą kolejną minutę jazdy. System działał w oparciu o aplikację na smartfony.
Rower przez aplikację
Być może już wkrótce rowery spod szyldu Jump będzie można wypożyczać przez aplikację Ubera.
- Jesteśmy przywiązani do tego, by łączyć ze sobą różne rodzaje transportu w aplikacji Uber, tak, żeby klient mógł wybrać najszybszy i najbardziej odpowiadający mu finansowo sposób do dotarcia we wskazane miejsce, niezaleznie od tego czy to jest (samochód) Ubera, rower, metro czy coś innego - powiedziała prezes amerykańskiej firmy Dara Khosrowshahi.
A jest o co się bić, bo światowa rynek wypożyczania i współużytkowania rowerów rocznie rośnie o około 20 procent i w 2020 roku ma być warty od 3,6 do 5,3 miliarda euro.
NRG, BBC, Uber, Wall Street Journal, md