Jeszcze dziś na posiedzeniu rady ministrów omawiane będą zmiany dotyczące odszkodowań, jakie pracodawca musi wypłacić zatrudnionemu w razie zwolnienia. Do tej pory pracownik otrzymywał równowartość miesięcznej pensji za każdy rok pracy. Teraz ta suma zostanie znacznie zmniejszona. Kolejnym etapem liberalizacji przepisów będzie ułatwienie zarówno zatrudnienia, jak i zwolnienia pracownika. Zmiany mają sprawić, że rynek pracy stanie się bardziej elastyczny, a zatrudnieni nie będą żyli w przeświadczeniu, że raz zdobyte stanowisko jest posadą na całe życie.
Rządowe plany krytykują związki zawodowe. Twierdzą, że zmiany przysłużą się wyłącznie pracodawcom i uderzą w pracowników. Władze przekonują jednak, że reforma jest konieczna, by wzmocnić rynek pracy, zmniejszyć bezrobocie i zachęcić szefów do oferowania stałych umów. Obecnie wiele osób pracuje na umowę-zlecenie, a od 2006 roku podwoiła się liczba osób otrzymujących zaledwie płacę minimalną.
tk