"Władze powinny być na czele marszu"
Według szefa SLD na radykalne marsze nie powinno być pozwolenia. A jeśli już do nich dojdzie, na czele kontrmarszu mogą stanąć władze.
2010-11-12, 07:52
Grzegorz Napieralski był gościem radiowych "Sygnałów Dnia". - Można zakazać takich marszów. Tym bardziej że wiemy, że Marsz Niepodległości nie ma nic wspólnego z tym pięknym słowem – podkreślał szef SLD, mówiąc o manifestacji narodowców w święto 11 listopada.
- Niepotrzebnie doszło do zgody na przemarsz organizacji narodowych – mówił szef SLD, mimo że prowadzący zauważał, że władze miasta nie wydają zgody, tylko rejestrują fakt manifestacji.
Szef SLD podkreślił, że Obóz Narodowo-Radykalny, który organizował przemarsz, nawiązuje do niechlubnych tradycji. Przypomniał że w 1934 roku ONR został w Polsce zdelegalizowany.
Napieralski mówił, że na Zachodzie władze miasta decydują się na kontrmanifestacje w takich przypadkach. - Demokratycznie wybrani włodarze miasta stają naprzeciw i demonstrują swoją niechęć do tych postaw – powiedział szef Sojuszu, dodając że tutaj to zadanie wzięli na siebie mieszkańcy miasta.
REKLAMA
Zaznaczył, że pozwolenie na przeprowadzenie dwóch takich manifestacji oznaczało z góry, że dojdzie do nieprzyjemnych zdarzeń. W jego ocenie policja robiła co mogła, by nic złego się nie wydarzyło.
„Nie ma wojny polsko-polskiej”
Komentując ostatnie wydarzenia polityczne, Napieralski ocenił, że nie ma wojny polsko-polskiej, jest „wojna prawicy z prawicą i PiS-u z PO”. Według niego ostra słowa padają po obu stronach. - Prezydent Bronisław Komorowski ma misję do wykonania. Jeśli chce wcielić słowa w życie, to powinien namówić PO do zmiany języka i zmiany stylu pracy - sugerował.
- Widać, że obie partie przechodzą kryzys – oceniał Napieralski. Uważa, że nie tylko PiS, a także Platforma ponosi straty - przypomniał, że odeszło z niej dwóch parlamentarzystów – Janusz Palikot i Kazimierz Kutz.
agkm
REKLAMA
REKLAMA