Grzegorz Schetyna przyznał sobie w 2010 roku 36 tysięcy zł nagrody. Jak sam tłumaczył nagrody były na takim samym poziomie jak w 2009 roku, jednak wówczas marszałkowie i wicemarszałkowie nie dostali nagród – pisze "Super Express". Marszałek jednak tłumaczył, że premie są przyznawane z funduszu nagród, który jest w każdym budżecie Kancelarii Sejmu. - Te nagrody są takie same jak wcześniej - bronił się marszałek sejmu.
Podobny zanik pamięci dotknął wicemarszałka Jerzego Wenderlicha, który w 2010 roku dostał 32 tysiące zł, a jeszcze dwa lata temu krytykował wysokie nagrody dla kierownictwa Sejmu. – Jeśli standard życia Polaków idzie do góry, to proszę bardzo, niech władzy też idzie. Ale kiedy Polacy nie zyskują, władzy też nie powinno przybywać – mówił w 2009 roku Jerzy Wenderlich.
W 2010 roku Prezydium Sejmu przyznało sobie nagrody o łącznej wartości ćwierć miliona złotych. Bronisław Komorowski jako ówczesny marszałek otrzymał 22 tysiące zł, Grzegorz Schetyna 36 tysięcy zł, zaś wicemarszałkowie po kilkadziesiąt tysięcy zł.
sm