Musa Kusa ma podstawy do obaw przed brytyjskim wymiarem sprawiedliwości. Szkocki prokurator wstępnie już go przesłuchał w sprawie zamachu na samolot linii PanAm nad Lockerbie w 1988 roku.
Oficjalnie chodziło o zebranie zeznań od człowieka, który został później szefem libijskich służb specjalnych, miał więc wgląd w ich najtajniejsze dokumenty. Ale Musa Kusa mógł być sam zamieszany w ten najgorszy akt terroryzmu w brytyjskiej historii, podobnie jak w dostawy broni i semtexu dla Irlandzkiej Armii Republikańskiej, o czym chciała z nim rozmawiać prokuratura w Belfaście.
"Daily Telegraph" podejrzewa więc, że Musa Kusa może ponownie "wybrać wolność" i nie wróci już do Anglii. Po ucieczce z Libii zdjęto z niego sankcje finansowe nałożone na członków reżimu Kadafiego, a to daje mu dostęp do kont w zagranicznych bankach.
Tymczasem libijska opozycja nie chce mieć z nim nic wspólnego. Jej rzecznik Mahmud Szammam powiedział przy okazji konferencji Grupy Kontaktowej w Katarze. - My go tu nie zapraszaliśmy, nie należy do naszej delegacji. Wiemy, że porzucił reżim, ale to automatycznie nie oznacza, że przyłączył się do naszej rewolucji - mówi jeden z jej przedstawicieli.
IAR, sm