more_horiz
Wiadomości

Prokuratura wstępnie: przyczyną tragedii w Koszalinie rozszczelnienie zbiorników z gazem

Ostatnia aktualizacja: 05.01.2019 16:00
Ze wstępnych ustaleń koszalińskiej prokuratury wynika, że przyczyną piątkowego pożaru w escape roomie był ulatniający się gaz, dostarczany do obiektu w butlach gazowych. Pięć 15-letnich dziewcząt zmarło w wyniku zatrucia tlenkiem węgla.
Audio
  • Ryszard Gąsiorowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, o śledztwie ws. pożaru w escape roomie (IAR)
  • Prokuratura o postępach śledztwa dotyczącego pożaru w koszalińskim escape roomie (IAR)
Pięć kobiet zginęło w pożarze, który wybuchł w Koszalinie w budynku mieszkalnym, w pomieszczeniu typu escape room
Pięć kobiet zginęło w pożarze, który wybuchł w Koszalinie w budynku mieszkalnym, w pomieszczeniu typu "escape room"Foto: PAP/Marcin Bielecki

Prokuratura Okręgowa w Koszalinie wszczęła śledztwo. Jest ono prowadzone w kierunku spowodowania pożaru skutkującego śmiercią pięciu 15-letatek, które były na urodzinach jednej z nich. Czyn ten zagrożony jest karą do 12 lat pozbawienia wolności. Obecnie nikt nie usłyszał zarzutów. - Odbyły się już sekcje zwłok zmarłych pokrzywdzonych. W wyniku tych sekcji ustalono, że wszystkie osoby zmarły w wyniku zatrucia się tlenkiem węgla. To jest wstępna ekspertyza - powiedział w sobotę na konferencji prasowej rzecznik prokuratury Ryszard Gąsiorowski.

Poinformował, że "to gaz najprawdopodobniej był przyczyną pożaru". - Bezpośrednią przyczyną ognia, jak wynika ze wstępnych ustaleń, było jakieś rozszczelnienie butli, które zostały zainstalowane w piecykach tego budynku - zaznaczył.

Czytaj więcej
Koszalin escape room 1200 fb.jpg
Student na stanowisko menadżera. Czy escape room w Koszalinie był bezpieczny?


Dodał, że oględziny trwają i eksperci będący na miejscu zdarzenia swoje "kategoryczne opinie najprawdopodobniej sformułują za kilka dni". Ryszard Ryszard Gąsiorowski podkreślił jednak, że wstępnie wykluczyli oni instalację elektryczną jako przyczynę i źródło pożaru. - Upatrują jej w tych gazowych urządzeniach - powiedział.

Według ustaleń śledztwa, takich urządzeń było cztery. - Na pewno były w tzw. poczekalni tego pokoju zagadek i to tam najprawdopodobniej rozpoczął się pożar - poinformował rzecznik prokuratury.

Bez możliwości odblokowania drzwi

Czytaj więcej
ecaperoom1200.jpg
Rzecznik komendanta straży pożarnej: nie wyrokujmy przyczyn tragedii w escape roomie

Ogień miał skutecznie odciąć pracownika od uczestników gry będących w pokoju zagadek, odciąć mu możliwość odblokowania drzwi. - Takie są tragiczne wstępne ustalenia. Pokrzywdzone samodzielnie obiektu nie mogły opuścić, bo niestety tak konstruowane są escape roomy. Ich idea tkwi w tym, że trzeba rozwiązać zagadkę, by wyjść, by otworzyć drzwi - powiedział Ryszard Gąsiorowski.

Pytany przez dziennikarzy o to, czy w tym konkretnym escape roomie był tzw. przycisk bezpieczeństwa, pozwalający w sytuacjach zagrożenia na wyjście z pokoju, powiedział, że to jest w trakcie ustalania.

Urządzenia systemu awaryjnego zostały przejęte przez śledczych i przekazane do laboratorium kryminalistycznego policji w Szczecinie. - My po zbadaniu tych urządzeń odtworzymy, w jaki sposób monitoring miał przekształcać się w system bezpieczeństwa - powiedział Ryszard Gąsiorowski.

Dodał, że "po rodzaju obrażeń, jakie doznał pracownik", należy założyć, że "nie został bezczynny, gdy wybuchł pożar (…), próbował pomóc pokrzywdzonym". Obecnie jego przesłuchanie nie jest możliwe. Jak poinformował prokurator, 25-letni mężczyzna został poważnie poparzony i przebywa w centrum leczenia ciężkich oparzeń szpitala specjalistycznego w Gryficach. Jest w śpiączce farmakologicznej.

Śledztwo ma też wyjaśnić, kto dostarczał gaz do obiektu. - Gaz ten nie był z sieci, dostarczany był w butlach i obecnie trwają ustalenia, która z firm ten gaz dowoziła i ewentualnie instalowała w urządzeniach grzewczych - powiedział Ryszard Gąsiorowski.

Wstępne przesłuchania

CZYTAJ WIĘCEJ
straż pożarna free 663
Kontrole w escape roomach: znaleziono pierwsze uchybienia, w niedzielę konferencja MSWiA

Wstępnie przesłuchani zostali już właściciel budynku i wynajmujący pomieszczenia, w których prowadzona była działalność gospodarcza. Prokuratura planuje powtórzenie tych czynności. - Rzecz jest o tyle skomplikowana, że to nie właściciel obiektu prowadził działalność, ale inna osoba i do tego ta nie czyniła tego osobiście, a angażując pracowników - powiedział Ryszard Gąsiorowski.

To wynajmujący, który w lokalizacji przy ul. Piłsudskiego w lutym 2018 r. rozpoczął działalność gospodarczą, jest w zainteresowaniu prokuratury. - Ta osoba będzie pytana o organizację całego tego przedsięwzięcia; jakie tam były urządzenia, system zabezpieczenia, jaki był regulamin gry - zaznaczył rzecznik prokuratury.

Śledczy spodziewają się otrzymać główną ekspertyzę medyczną dotyczącą badań przeprowadzonych przez biegłego lekarza z zakresu medycyny sądowej 11 stycznia. W podobnym terminie mają wpłynąć wyniki z badań prowadzonych przez biegłych z zakresu pożarnictwa. Niezwłocznie ma być też gotowa opinia ekspertów z laboratorium kryminalistycznego.

W piątek utworzony został zespół śledczy, kilku prokuratorów wraz z funkcjonariuszami miejskiej i wojewódzkiej komendy policji wykonuje czynności procesowe w tej sprawie.

msze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Tragedia w koszalińskim escape roomie, nie żyje pięć osób. Nowe informacje

Ostatnia aktualizacja: 05.01.2019 10:00
25-latek poparzony w pożarze w escape roomie, w którym zginęło pięć osób, został przetransportowany z koszalińskiego szpitala do Zachodniopomorskiego Szpitala Specjalistycznego w Gryficach. W związku z tragedią w Koszalinie niedziela będzie dniem żałoby w tym mieście.
rozwiń zwiń