more_horiz
Wiadomości

Sejmowa komisja sprawiedliwości odrzuciła wniosek o odwołanie Stanisława Piotrowicza

Ostatnia aktualizacja: 15.03.2019 17:00
Przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka Stanisław Piotrowicz (PiS) pozostanie na stanowisku szefa tego organu. Wniosek klubu PO-KO o jego odwołanie został odrzucony na posiedzeniu komisji. Za odwołaniem głosowało 6 posłów, przeciwko było 15, a wstrzymało się 2. 
Przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz  i jego zastępca Małgorzata Wassermann
Przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz i jego zastępca Małgorzata Wassermann Foto: PAP/Leszek Szymański

Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka odrzuciła wniosek o odwołanie z funkcji przewodniczącego posła PiS Stanisława Piotrowicza. Uzasadnieniem wniosku, który we wtorek złożyli posłowie PO-KO Borys Budka i Arkadiusz Myrcha, były dawne komentarze przewodniczącego dotyczące umorzenia śledztwa w sprawie księdza oskarżanego o molestowanie dzieci oraz – jak napisano – "ewentualnego wpływu" Piotrowicza na przebieg postępowania.

Według wnioskodawców na ujawnionym w mediach nagraniu z listopada 2001 roku przewodniczący "emocjonalnie i z głębokim zaangażowaniem usprawiedliwiał księdza, w którego sprawie prokuratura, kierowana przez pana Stanisława Piotrowicza, umorzyła postępowanie". Po posiedzeniu komisji Piotrowicz podkreślił, że w sprawie, o której mowa we wniosku, nigdy nie prowadził śledztwa, nie wykonywał czynności procesowych, ani nie podejmował decyzji merytorycznych.

- Jedynie wystąpiłem w roli rzecznika prasowego i jako taki miałem obowiązek na życzenie mediów poinformować opinię publiczną o sposobie zakończenia tego postępowania – wyjaśnił.

"Manipulacja medialna"

Jego zdaniem uczynił to wówczas "ze starannością". "Rzetelnie zacytowałem fragment wyjaśnień podejrzewanego. Cytowałem również wypowiedzi innych świadków" – zaznaczył. - Manipulacja medialna sprowadzała się do tego, że cytowane przeze mnie wypowiedzi świadków przypisano mnie – powiedział przewodniczący. W konsekwencji – kontynuował – "dorobiono ideologię", że zbagatelizował tę sprawę.

- Na tamtym etapie umorzenie postępowania w moim przekonaniu było słuszne. Zresztą taką decyzję podjął niezależny prokurator – podkreślił Piotrowicz.

Piotrowicz nawiązał również do wyroku w 2004 r. Sądu Rejonowego w Krośnie, który skazał tego księdza na dwa lata więzienia z zawieszeniem na pięć lat za molestowanie sześciu dziewczynek.

- Przez trzy lata postępowanie w tej sprawie prowadziła inna prokuratura. Nie wiem, czy i jakie dowody wówczas zgromadzono. Takiej wiedzy nie mam – powiedział poseł.

- Chcę zwrócić uwagę na jedną, istotną okoliczność, że wyrok uprawomocnił się w I instancji, co nie oznacza – z tych informacji, które docierały różnymi kanałami do mnie – aby oskarżony poczuwał się do winy, ale zaszczuty medialnie uznał, że nie wytrzyma już dalszego procesu – dodał Piotrowicz.

"Słuszna decyzja"

- W tamtym czasie, kiedy kończono postępowanie przygotowawcze, kiedy podjęto decyzję o umorzeniu – decyzja ta była słuszna, bo była adekwatna do zgromadzonych w sprawie dowodów – ocenił przewodniczący.

Poseł PO-KO Michał Szczerba uzasadniając wniosek powiedział, że "są poważne wątpliwości w zakresie przestrzegania podstawowych zasad moralnych i etycznych przez przewodniczącego komisji sprawiedliwości Stanisława Piotrowicza. Osoba pełniąca tak ważną funkcję i posługująca się uprawnieniami wynikającymi z regulaminy Sejmu powinna cechować się nieposzlakowaną opinią".

Stanisław Piotrowicz na posiedzeniu podziękował posłom opozycji i wyraził zadowolenie ze złożenia wniosku. - Przez 18 lat rozsiewane są pod moim adresem oszczerstwa i zniesławienia. Ten wniosek pozwala mi po raz kolejny publicznie sprostować te kłamliwe rzeczy - oświadczył Piotrowicz. Jednak po kilkunastu minutach burzliwej dyskusji, na wniosek posła Janusza Sanockiego, komisja przeszła do głosowania. Za odwołaniem Piotrowicza głosowało sześciu posłów, 15 było przeciw, dwóch wstrzymało się od głosu.

dn

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak