X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Organizacja lotu do Smoleńska. Jest wniosek o karę dla Tomasza Arabskiego

Ostatnia aktualizacja: 14.05.2019 11:12
Prokurator Przemysław Ścibisz zawnioskował o karę 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata dla byłego szefa KPRM Tomasza Arabskiego ws. organizacji lotu do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku. O kary pozbawienia wolności w zawieszeniu zawnioskował też dla czterech innych urzędników oskarżonych w procesie.
Audio
  • Prokurator Przemysław Ścibisz mówił, że wina leży po stronie oskarżonych, w szczególności Tomasza Arabskiego (IAR)
Przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczęły się mowy końcowe w procesie Tomasza Arabskiego i czterech innych urzędników ws. organizacji lotu do Smoleńska z 10 kwietnia 2010 r.
Przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczęły się mowy końcowe w procesie Tomasza Arabskiego i czterech innych urzędników ws. organizacji lotu do Smoleńska z 10 kwietnia 2010 r.Foto: PAP/Rafał Guz

Oprócz pozbawienia wolności na 1,5 roku w zawieszeniu na 4 lata prokuratura zawnioskowała w przypadku Arabskiego o 72 tys. zł grzywny, zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych, nadzorczych i kontrolnych w instytucjach państwowych i samorządowych przez 4 lata oraz podanie wyroku do publicznej wiadomości poprzez wywieszenie go przez pół roku na tablicy ogłoszeń w Kancelarii Premiera.

Prokuratura wnioskowała również o grzywny oraz podanie wyroku do wiadomości publicznej w przypadku czterech pozostałych oskarżonych. W przypadku Moniki B. prokuratura zawnioskowała o karę pozbawienia wolności na 1 rok i 3 miesiące w zawieszeniu na 3 lata, w przypadku Miłosława K., Grzegorza C. oraz Justyny G. - o karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata.

- Chcę podkreślić to, że przede wszystkim oskarżony Tomasz Arabski wypaczył postanowienia instrukcji HEAD - mówił prok. Ścibisz, dodając, że w swojej pracy Arabski w ogóle nie stosował instrukcji, której postanowienia "zapewniały wysoki poziom bezpieczeństwa lotów". Podkreślał przy tym, że także na Arabskim "ciążył obowiązek prawidłowego wskazania miejsca wylądowania".

- To przede wszystkim on ponosi odpowiedzialność a to, że samolot Tu-154 lądował na nieczynnym lotnisku w Smoleńsku. Odpowiedzialność za popełnione błędy rozciąga się również na urzędników Kancelarii Premiera (...), oni również, choć w mniejszym stopniu niż Tomasz Arabski, ponoszą winę za to, że prezydencki samolot lądował na nieczynnym lotnisku w Smoleńsku - mówił.

Jak podkreślił prokurator, fakt niestosowania instrukcji HEAD jest dla niego "zatrważający".

- Chcę wyznać, że bardzo dotknęła mnie tragedia, która wydarzyła się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. (...) Liczę na to, że każdy funkcjonariusz publiczny, każda osoba zatrudniona w administracji rządowej lub samorządowej - doświadczona wiedzą o katastrofie smoleńskiej i popełnionych błędach, mając w świadomości, że od jej decyzji zależy życie innych osób - będzie powierzone jej zadania wykonywała z należytą starannością, tak aby bezpieczeństwo innych osób było dla niej najwyższym nakazem. Tylko wówczas będziemy mogli powiedzieć, że z tej ogromnej tragedii wyciągnęliśmy pozytywne wnioski - podkreślił prok. Ścibisz.

Mowy końcowe

We wtorek w procesie Tomasza Arabskiego i czterech innych urzędników ws. organizacji lotu do Smoleńska z 10 kwietnia 2010 roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie mowy końcowe wygłaszają oskarżyciele. Jako pierwszy głos zabrał prok. Ścibisz. W ubiegłym tygodniu sąd zakończył zaliczanie materiału dowodowego i zamknął przewód sądowy.

W czasie mowy końcowej prokuratura podkreśliła, że samolot Tu-154M, wybierając się na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, "nie powinien lądować na lotnisku Smoleńsk".

Jak wskazano, było to niezgodne z instrukcją HEAD, ponieważ "lotnisko Smoleńsk-Siewiernyj nie było przygotowane do przyjęcia samolotu z prezydentem Rzeczypospolitej na pokładzie".

- Polscy piloci nie mieli aktualnej dokumentacji lotniska, m.in. kart podejścia do lądowania. Nie powinni lądować na tym lotnisku, co najważniejsze, gdyż lotnisko Smoleńsk było lotniskiem nieczynnym i zgodnie z obowiązującym wówczas prawem (...) nie mogło być brane (pod uwagę) jako lotnisko lądowania samolotu z prezydentem na pokładzie - wskazywał prokurator.

Jak podkreślał Ścibisz, lotnisko w Smoleńsku "nie powinno być w ogóle nazwane lotniskiem w rozumieniu polskiego prawa". - A mimo to zostało wyznaczone jako miejsce do lądowania statku powietrznego z głową polskiego państwa - dodał.

Prokurator: odpowiedzialność spoczywa na oskarżonych

Prok. Ścibisz podkreślił, że odpowiedzialność za taki stan rzeczy spoczywa na oskarżonych - Tomaszu Arabskim, Monice B., Miłosławie K. - Zaś Grzegorz C. i Justyna G. odpowiedzialni są za zwiększenie niebezpieczeństwa wykonania tejże operacji - dodał.

Przywołując takie wydarzenia jak katastrofy z 2006 roku - budowlaną na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich czy górniczą w kopalni Halemba, prokurator podkreślił, że nieprzestrzeganie przepisów prawa często kończyło się tragicznie.

- Wszystkie te katastrofy scala jeden mianownik: do ich zaistnienia przyczyniło się, a niekiedy było głównym powodem (ich zaistnienia) nieprzestrzeganie przepisów regulujących zasady bezpieczeństwa - wskazał.

- Bazując na zebranych dowodach, za pewne i niepodważalne musimy przyjąć - co mojej w ocenie na tej sali nie powinno być kontestowane - że w związku z przygotowaniem wizyty pana prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w Katyniu związanej z obchodami 70. rocznicy mordu katyńskiego na polskich oficerach popełniono szereg błędów, bardziej lub mniej istotnych z punktu widzenia odpowiedzialności karnej oskarżonych - wskazał prokurator.

mr

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"To się nagrywa"? Ujawniono taśmy z 2010 r. z udziałem Tomasza Arabskiego

Ostatnia aktualizacja: 07.05.2019 13:46
Na wtorkowej rozprawie w procesie Tomasza Arabskiego przed Sądem Okręgowym w Warszawie ujawniono dwa nagrania z posiedzenia komisji ds. badania wypadków lotniczych. Wynika z nich m.in., że przed organizacją lotu do Smoleńska Arabski nie zapoznał się z instrukcją HEAD.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Premier Mateusz Morawiecki: wrak Tu-154M już dawno powinien być w Polsce

Ostatnia aktualizacja: 09.05.2019 09:48
Premier Mateusz Morawiecki liczy, iż teraz rzeczywiście dojdzie do udziału polskich ekspertów w oględzinach wraku Tu-154M, "chociaż w tym bardzo spóźnionym czasie". Podkreślił, że wrak Tu-154M już dawno powinien być w Polsce i zaapelował o to, by jak najszybciej znalazł się on w kraju.
rozwiń zwiń