X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Poznań: "król mafii wnuczkowej" Arkadiusz Ł. skazany na 7 lat więzienia

Ostatnia aktualizacja: 03.09.2019 14:30
Na 7 lat więzienia skazał poznański sąd Arkadiusza Ł. ps. Hoss, nazywanego "królem mafii wnuczkowej". Wobec jego brata Adama P. orzeczono karę 6 lat pozbawienia wolności. Obaj oskarżeni byli o kradzieże i wyłudzenia kilku milionów zł w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu.
Oskarżony Arkadiusz Ł. ps. Hoss na sali rozpraw
Oskarżony Arkadiusz Ł. ps. Hoss na sali rozprawFoto: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Wydany we wtorek wyrok nie jest prawomocny.

Hoss 1200.jpg
MSWiA: nagrody dla policjantów, którzy zatrzymali "Hossa"

Proces Arkadiusza Ł. ps. Hoss, nazywanego "królem mafii wnuczkowej" toczył się przed poznańskim sądem okręgowym ponad dwa lata. Śledczy zarzucali mu udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu - w latach 2012-2014 - w sumie kilku milionów złotych w różnych walutach oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet. Ofiarami były głównie osoby w podeszłym wieku, często samotne.

Mężczyzna miał wprowadzać obywateli innych państw w błąd co do tożsamości, pozorując bliskie pokrewieństwo lub znajomość z nimi. Miał też podawać się m.in. za funkcjonariusza policji. Na ławie oskarżonych Hoss zasiadł razem ze swoim bratem Adamem P., który odpowiadał z wolnej stopy.

We wtorek poznański sąd okręgowy uznał Arkadiusza Ł. za winnego i wymierzył mu karę łączną 7 lat więzienia. Wobec jego brata orzeczono karę 6 lat pozbawienia wolności. Sąd nakazał im również naprawienie szkody oraz pokrycie kosztów sądowych.

"Wyjątkowo odrażający moralnie"

Sędzia Karolina Siwierska podkreśliła w uzasadnieniu wyroku, że "przestępczy proceder prowadzony przez oskarżonych, z którego uczynili sobie stałe źródło dochodu, był wyjątkowo odrażający moralnie".

- Oskarżeni oszukiwali ludzi w podeszłym wieku, wykorzystując ich nieporadność, naiwność, dobre serce i w ten sposób pozbawiali ich oszczędności całego życia, czy pamiątkowej, rodzinnej biżuterii - dodała.

Sędzia przypomniała, że sposób działania oskarżonych polegał na tym, że dzwonili oni z Polski do obywateli Niemiec, Luksemburga i Szwajcarii, wybierając pokrzywdzonych z książki telefonicznej i typując na "swoje ofiary" osoby w podeszłym wieku, pochodzące z wyższej klasy społecznej, a następnie - "sprytnie manipulując swoimi rozmówcami, skłaniali ich do przekazania gotówki, lub kosztowności" – podkreśliła sędzia.

Odnosząc się do oceny materiału dowodowego, sędzia przypomniała, że początkowo postępowanie karne w tej sprawie toczyło się na terenie Niemiec. - Niemieckie organy ścigania, w ramach swojego śledztwa zebrały materiał dowodowy przede wszystkim w postaci zeznań pokrzywdzonych i nagrań rozmów telefonicznych prowadzonych przez oskarżonych. Rejestrowanie rozmów telefonicznych odbywało się na podstawie zgód wydanych przez Sąd Rejonowy w Hamburgu. Następnie ściganie zostało przekazane do Polski – mówiła.

Początkowo przyznali się do winy

Sędzia przypomniała, że w trakcie postępowania przygotowawczego, prowadzonego przez polskich śledczych, przesłuchano oskarżonych, którzy początkowo przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów i wówczas wnieśli oni o dobrowolne poddanie się karze – ostatecznie strony postępowania nie osiągnęły porozumienia w tej sprawie. - Nikt, kto tak bardzo ceni sobie wolność, nie przyznaje się do popełnienia czynów, których w rzeczywistości się nie dopuścił i nie poddaje się karze kilku lat pozbawienia wolności – albowiem jest to sprzeczne z systemem logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego – mówiła sędzia.

- Dopiero na dalszym etapie postępowania sądowego oskarżeni wnieśli o ich ponowne przesłuchanie i wówczas odwołali wcześniejsze wyjaśnienia złożone na etapie śledztwa, w których przyznawali się do zarzucanych im czynów. Stwierdzili, że zrobili to po to, aby opuścić areszt i odpowiadać z wolnej stopy – podkreśliła.

Sędzia zaznaczyła, że "przechodząc do oceny dowodów, należy stwierdzić, że rejestrowanie rozmów prowadzonych przez oskarżonych odbyło się z naruszeniem konwencji o pomocy prawnej w sprawach karnych między państwami członkowskimi Unii Europejskiej". Konwencja ta – jak wskazała - zobowiązuje zarówno Niemcy, jak i Polskę, jej przepisy zaś mają charakter nadrzędny wobec prawa krajowego.

"Owoce zatrutego drzewa"

- Zgodnie z uregulowaniami tej konwencji, niemieckie organy ścigania chcąc nagrywać rozmowy telefoniczne polskich obywateli, przebywających na terytorium Polski, winny uzyskać zgody Prokuratury Okręgowej w Warszawie – tymczasem zgód takich nie posiadano – zaznaczyła.

- W polskiej procedurze karnej nie ma jednak zakazu wykorzystywania tzw. owoców zatrutego drzewa. Wynika to z podstawowego celu postępowania karnego, jakim jest wykrycie i pociągnięcie do odpowiedzialności sprawcy przestępstwa (…) A prawda w przedmiotowej sprawie jest taka, że oskarżeni dopuścili się zarzucanych im przestępstw – dodała.

W trakcie odczytywania wyroku Adam P. nie był obecny na sali, Arkadiusz Ł. zaś został do poznańskiego sądu doprowadzony z aresztu w eskorcie policji. Strony postepowania nie wykluczają złożenia apelacji od wyroku, po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem orzeczenia. 

dn

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ruszył proces trzech policjantów oskarżonych o pobicie 17-latka. Nie przyznają się do winy

Ostatnia aktualizacja: 24.01.2019 17:39
Trzej policjanci z Gliwic zostali oskarżeni o pobicie 17-latka. Według prokuratury, w lutym 2016 r. mieli wywieźć nastolatka radiowozem na obrzeża miasta, a tam bić go i kopać.  Oskarżeni nie przyznają się do winy. 11 stycznia przed Sądem Rejonowym w Gliwicach ruszył ich proces, o czym w czwartek poinformowała gliwicka prokuratura.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Poznań: wyłudzał miliony metodą "na wnuczka". Mowy końcowe w procesie "Hossa"

Ostatnia aktualizacja: 20.08.2019 16:58
Poznańska prokuratura żąda ośmiu lat więzienia dla Arkadiusza Ł. ps. Hoss, oraz siedmiu lat dla jego brata Adama P. Obaj są oskarżeni o dokonanie wielu kradzieży metodą na wnuczka w m.in. Niemczech i Szwajcarii. Obrona domaga się uniewinnienia obu mężczyzn. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Tomasz Komenda: jestem osobą uniewinnioną, idziemy walczyć. Są nowe zeznania

Ostatnia aktualizacja: 26.08.2019 16:29
Dwie i pół godziny trwały zeznania Tomasza Komendy w Sądzie Okręgowym w Opolu. Mężczyzna domaga się odszkodowania blisko 19 milionów złotych za niesłuszne spędzenie w więzieniu 18 lat. - To było bardzo emocjonalne przesłuchanie - poinformował reprezentujący go mec. Zbigniew Ćwiąkalski.
rozwiń zwiń