Porozumienie w sprawie mechanizmu praworządności w budżecie UE, które wypracowali ubiegłym tygodniu negocjatorzy Parlamentu Europejskiego i niemieckiej prezydencji zostało skrytykowane przez rządy Polski i Węgier.
Dziś decyzję w sprawie pakietu mają podjąć ambasadorowie unijnych krajów podczas narady w Brukseli. Do jej przyjęcia wystarczy większość kwalifikowana, ale unijny budżet na lata 2021-2027, z którego wypłata pieniędzy ma być warunkowa, musi uzyskać jednomyślną zgodę wszystkich krajów.
Fundusze UE i praworządność. Czarnecki: będziemy walczyć, aby nikt nie mógł zabrać Polsce pieniędzy
O możliwym wecie Polski mówił w TVP Info europoseł PiS Ryszard Legutko.
– Traktaty bardzo precyzyjnie mówią, jak postępować wobec państw, wobec których ma się zastrzeżenia. Finalną decyzję podejmuje Rada Europejska – oznajmił.
Czytaj także:
"Musimy sami grać tak, jak potrafimy"
Odnosząc się do proponowanych rozwiązań, stwierdził, że to "zupełnie uznaniowe, arbitralne rządy instytucji politycznych, które mówią: ci dostaną, a ci nie dostaną pieniędzy. Weto, które jest przewidziane w traktatach, zostało wprowadzone jako broń, którą mogą się posługiwać państwa słabsze wobec arbitralnej większości".
Dodał, że prezydencja niemiecka jest "bardzo zdeterminowana, żeby tego szantażu wobec Polski użyć". – Co oznacza, że nie możemy liczyć na tych dużych graczy politycznych Unii i musimy sami grać tak, jak potrafimy – stwierdził Legutko.
– To próba zastosowania tego samego tricku, jak w przypadku imigracji, że sceduje się to nie na Radę Europejską, tylko na Radę Unii Europejskiej, gdzie obwiązuje zasada większości. To złamanie ustaleń niedawnego szczytu, gdzie o praworządności nic nie było – powiedział.
tvp.info/koz