Nauczyciel molestował nastolatki. Prokuratura szuka ofiar
- Prokuratura szuka ofiar nauczyciela Szkoły Podstawowej nr 13 w Gorzowie Wielkopolskim podejrzanego o molestowanie seksualne nastolatek - przekazała w środę rzeczniczka prokuratury w Gorzowie Wielkopolskim prok. Mariola Wojciechowska-Grześkowiak.
2025-04-02, 14:03
Miał molestować nastolatki, rozpijać i pokazywać niedozwolone treści
Sprawa wyszła na jaw 28 marca, kiedy podejrzany o molestowanie nastolatek Robert S. został aresztowany na trzy miesiące. Mężczyzna był nauczycielem matematyki i informatyki w Szkole Podstawowej nr 13 w Gorzowie Wielkopolskim. Prokuratura postawiła mu zarzuty doprowadzenia do innych czynności seksualnych pięciu nastoletnich uczennic, w tym dwóch poniżej 15 roku życia. Miał m.in. rozpijać je i prezentować treści pornograficzne.
Ważny apel prokuratury
Śledczy podejrzewają, że pokrzywdzonych może być znacznie więcej. W związku z tym w czasie środowego briefingu rzeczniczka prasowa gorzowskiej prokuratury zaapelowała, aby takie osoby zgłaszały się do odpowiednich organów. - Apelujemy także o sygnały od rodziców, opiekunów i nauczycieli, jeżeli mają jakiekolwiek podejrzenie, że ich wychowanek czy dziecko mogły paść ofiarą tego typu zachowań - przekazała prok. Wojciechowska-Grześkowiak.
Wykorzystywał zaufanie
Z ustaleń śledczych wynika, że Robert S. miał dopuszczać się przestępstw seksualnych w okresie od 2014 do 2020 roku. Tocząca się obecnie sprawa jest wynikiem dwóch poprzednich. Warto wspomnieć, że już w 2019 roku przeciwko 47-latkowi wszczęto śledztwo, które później z braku dowodów umorzono. Następne rozpoczęło się w grudniu 2023 roku. Zostało zawieszone, ponieważ pokrzywdzona kobieta znajduje się za granicą. Pod koniec 2024 roku oba śledztwa połączono w jedno. Nieco światła na sprawę rzucił prokurator referent Andrzej Bogacz. Jak przekazał, podejrzany działał w sposób perfidny. Wykorzystywał budowane przez długi czas zaufanie nastolatek.
REKLAMA
- To zaufanie było tak silne, że pokrzywdzone broniły sprawcy. Nie chciały o tym rozmawiać. Wręcz przeczyły faktom, dlatego doszło do umorzenia pierwszego śledztwa - mówił. Jak jednak dodał, po nagłośnieniu sprawy zgłosiły się cztery pokrzywdzone, których zeznania obciążają 47-latka. Śledczy dysponują również dowodami ujawnionymi w wyniku przeszukań, analizy danych na komputerach czy połączeń telefonicznych i SMS-ów. Robertowi S. grozi kara pozbawienia wolności w wymiarze od 2 do nawet 15 lat.
- Oblał benzyną i podpalił pracodawcę. Trafił do aresztu
- Areszt dla byłego szefa policji. Sąd podjął decyzję
- Policjanci mieli interweniować, ale czekali na kebaba. Wiceszef MSWiA komentuje
Źródło: PAP/egz/kor
REKLAMA