Jedziesz na narty bez ubezpieczenia? Z takimi kosztami musisz się liczyć
Czy ubezpieczenie w trakcie zimowego wyjazdu obowiązuje w przypadku zdarzeń, do których doszło pod wpływem alkoholu? Ile realnie kosztuje pomoc na stoku narciarskich lub górskim szlaku? Te pytania powinni zadać sobie wszyscy, którzy planują aktywne ferie zimowe w 2026 roku. Poniżej wyjaśniamy wszystko krok po kroku.
2026-01-23, 14:37
Ferie zimowe 2026. To ryzykowny czas
Obecnie trwają ferie zimowe. Przypomnijmy, że w tym roku odbywają się one w trzech turach: od 19 stycznia do 1 lutego dla województw mazowieckiego, warmińsko-mazurskiego, pomorskiego, podlaskiego i świętokrzyskiego, od 2 do 15 lutego dla woj. dolnośląskiego, opolskiego, kujawsko-pomorskiego, zachodnio-pomorskiego, łódzkiego i małopolskiego oraz od 16 lutego do 1 marca dla lubelskiego, lubuskiego, śląskiego, wielkopolskiego i podkarpackiego.
Według ekspertów ferie zimowe to tak naprawdę jeden z najbardziej ryzykownych okresów wyjazdowych - wielu z nas decyduje się wówczas na aktywny urlop, np. połączony z jeżdżeniem na nartach lub na snowboardzie, lub też wspinaniem się po górach. Powinniśmy więc pamiętać, że wszelkie wypadki na stoku lub akcje ratownicze w górach mogą kosztować dziesiątki tysięcy złotych.
Plusem jest to - jak wynika z analizy ekspertów z AGRO Ubezpieczenia - że Polacy coraz częściej decydują się na wykup polisy ubezpieczeniowej na zimowy wyjazd. Niestety jednak wciąż wybieramy najtańsze opcje, a te nie zawsze mogą wystarczyć. Polisa za kilkanaście złotych daje nam złudną nadzieję, ale w praktyce nie jest zbyt przydatna.
Polacy ubezpieczają się na wyjazd za granicę? Dane mówią same za siebie
Jak wynika z badań branżowych, blisko 80 proc. Polaków zadeklarowało wykupienie ubezpieczenia na wyjazd zagraniczny. Jednak co trzeci turysta nadal tego nie robi lub decyduje się na to jedynie przy dłuższym urlopie. Eksperci oceniają, że z jednej strony mamy rosnącą świadomość, a z drugiej - brak konsekwencji. Poza tym wciąż nie mamy pełnej wiedzy na temat kosztów i konsekwencji wynikających ze zdarzeń, które często towarzyszą zimowym aktywnościom.
- Łatwo sobie wyobrazić, że nawet krótki zimowy wyjazd może oznaczać bardzo wysokie koszty, jeśli dojdzie do wypadku na stoku lub nagłego zachorowania za granicą. Problemem jest także fakt, że wiele osób, wybierając polisę na narty, decyduje się na najtańsze opcje, które nie obejmują wielu ryzyk lub gwarantują wypłatę w kwocie nie odpowiadającej ryzyku. Ceny wartościowego ubezpieczenia nie są zaporowe, bo nie drożały wyraźnie w ostatnich latach. Mogą kosztować mniej niż jeden rodzinny obiad w restauracji pod stokiem - mówi Marta Łażewska z AGRO Ubezpieczenia.
- Kluczowe elementy ochrony, takie jak sporty zimowe, ratownictwo, choroby przewlekłe czy odpowiedzialność cywilna, bardzo często występują jako płatne rozszerzenia. Rezygnacja z nich może oznaczać, że turysta z braku ochrony zda sobie sprawę dopiero przy zgłoszeniu szkody. Na rynku można jednak znaleźć indywidualne polisy z sumą ubezpieczenia liczoną w milionach złotych. W takim przypadku nawet najpoważniejszy uraz może być leczony za granicą bezpośrednio po zdarzeniu, jeżeli tego wymaga stan pacjenta. Warto stawiać na samodzielny wybór ochrony, dopasowanej do aktywności i kierunku wyjazdu - dodaje.
- Zima zbiera żniwo w Słupsku. Na ortopedii kończą się miejsca
- Możliwe opóźnienia. Lotnisko Chopina z apelem do pasażerów
- Trujące cząsteczki nad Polską. Czerwone plamy na mapie Europy
Jeżeli więc zastanawiamy się nad kupnem najtańszej opcji, warto wziąć pod uwagę, jak wyglądają przykładowe koszty związane z wypadkiem. Szacunkowo: akcja ratunkowa w Alpach to obciążenie dla portfela, które może wynieść od kilku do nawet kilkunastu tysięcy euro. Hospitalizacja w krajach Europy Zachodniej - na dobrym poziomie - to od kilkuset do kilku tysięcy euro. Za transport medyczny do Polski zapłacimy średnio od 20 do 50 tysięcy złotych, w niektórych przypadkach może być to nawet więcej. Rekonstrukcja wiązadeł i aparatów ACL we Włoszech to koszt rzędu nawet 80 tys. zł, a w Szwajcarii - jeszcze więcej.
Narty w Polsce. Czy kupować ubezpieczenie?
Ale rehabilitacja lub pomoc medyczna w kraju również ma swoją cenę. Dlatego też, jak radzą eksperci, warto ubezpieczyć się również w przypadku zimowych wakacji w Polsce. Odpowiednio dobrane ubezpieczenia pokrywa bowiem koszty, które są poza finansowaniem publicznej ochrony zdrowia. Poza tym wypadek na polskim stoku może skończyć się nie tylko własną kontuzją, ale też uszkodzeniem ciała innej osoby. Taki fakt z kolei może rodzić roszczenia, przed którymi również chronią poszczególne polisy.
Jest jeszcze jedna kwestia, która budzi zarówno wątpliwości, jak i kontrowersje. Niestety wciąż w wielu miejscach w Polsce i poza jej granicami często dochodzi do incydentów pod wpływem alkoholu na stokach narciarskich. Czy przed konsekwencjami takich sytuacji również chroni nas ubezpieczenie? Tutaj eksperci mają jedną, kluczową radę: za każdym razem kiedy kupujemy polisę, powinniśmy sprawdzić w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU) punkt "wyłączenia". będą tam wypisane rodzaje sytuacji, których ubezpieczenie nie obejmuje. Może to być np. narciarstwo zjazdowe lub snowboard (czasami trzeba wtedy dopłacić za dodatkowe ubezpieczenie), choroby przewlekłe, niskie limity kosztów ratownictwa oraz właśnie wypadki, do których doszło po spożyciu alkoholu. Wiele firm stosuje wyłączenie w tej kwestii.
- Wyjeżdżając na narty, warto sprawdzić, czy polisa faktycznie obejmuje ryzyka związane z jazdą na stoku, a nie wyłącza ich w podstawowym zakresie. Część polis nie obejmie zdarzeń, które miały miejsce po wypiciu "grzańca na stoku" - wskazuje ekspertka.
Źródło: PolskieRadio24.pl