Wrze wśród egzaminatorów WORD. "Patologia, ogromna uznaniowość"
W Polsce są egzaminatorzy, którzy oblewają nawet 96 proc. kursantów. - Użyłem słowa "patologia" nieprzypadkowo - powiedział na antenie PRK - Polskiego Radia Kierowców Tomasz Matuszewski, wicedyrektor WORD Warszawa. Jego wywiad wywołał burzę w środowisku egzaminatorów.
2026-02-19, 12:19
Posłuchaj
Egzaminy na prawo jazdy do zmiany? "To nie przypadek, że mówię o patologii"
Na Mazowszu rusza pierwszy w kraju projekt szczegółowej analizy wyników egzaminów na prawo jazdy. Ma on odpowiedzieć na kluczowe pytania: ilu kandydatów nie zdaje, czy poziom egzaminowania jest jednolity w całym kraju oraz jaki ma to związek z bezpieczeństwem na drogach. O problemie mówił w PRK - Polskim Radiu Kierowców Tomasz Matuszewski, wicedyrektor WORD Warszawa.
Jak podkreślił Matuszewski, skala negatywnych wyników budzi coraz większą frustrację. - Użyłem słowa "patologia" nieprzypadkowo. Jako egzaminator z 30-letnim doświadczeniem nie mogę uwierzyć, że tak duży odsetek negatywnych wyników rzeczywiście wynika z realnego zagrożenia kolizją - powiedział.
Z danych wynika, że średnio w Polsce około 30 proc. kandydatów na kierowców zdających egzamin na kategorię B odpada już na placu manewrowym. W Warszawie odsetek ten jest niższy, co - zdaniem Matuszewskiego - może świadczyć o bardziej wyważonym i zdroworozsądkowym podejściu egzaminatorów.
Sztywna interpretacja przepisów
Kontrowersje budzi sposób interpretowania przepisów. Jak wskazywano w audycji, przy bardzo formalnym podejściu można doprowadzić do sytuacji, w której kandydat wykonuje zadanie poprawnie, a mimo to otrzymuje wynik negatywny. - Zgodnie z literą prawa można kogoś niesprawiedliwie oblać. Ktoś rusza płynnie, wykonuje manewr poprawnie, a mimo to słyszy, że musi powtórzyć zadanie - bez jasnego uzasadnienia. Efekt to negatywny wynik i utrata zaufania do państwa - mówił wicedyrektor WORD Warszawa.
Jeszcze większe wątpliwości budzą egzaminy przerywane z powodu rzekomego ryzyka kolizji, bez szczegółowego opisu błędu. Taka praktyka - jak wskazuje Matuszewski - przez lata dawała egzaminatorom dużą uznaniowość. Rozmówca PRK - Polskiego Radia Kierowców zastrzega jednak, że "patologia" wśród egzaminatorów dotyczy najwyżej 15 procent. - 85 procent to profesjonaliści. Znacznie większy problem widzę w środowisku instruktorów - mówił Tomasz Matuszewski i wskazywał na brak rzetelnych egzaminów wewnętrznych oraz model "dobrego wujka", który zamiast uczyć samodzielnego podejmowania decyzji, podpowiada kursantowi każdy ruch. - Ryba psuje się od głowy - ocenił.
Czytaj także:
- Ważne zmiany dla kierowców. W życie wchodzą surowsze kary
- Polska drugim najgorszym krajem dla nowych kierowców. Czy stres jest główną przyczyną?
"Rzeźnik" z Piotrkowa. Skąd duże różnice w zdawalności?
Dane publikowane przez portal brd.pl pokazują, że w niektórych ośrodkach różnice w zdawalności są skrajne. W Piotrkowie Trybunalskim jeden z egzaminatorów miał w 2025 roku zdawalność na poziomie zaledwie 3,5 proc. Przeprowadził 891 egzaminów - 471 osób zakończyło jazdę już na placu manewrowym, 389 nie zdało części miejskiej, a pozytywny wynik uzyskało tylko 31 kandydatów.
U innego egzaminatora w tym samym mieście zdawalność wynosiła poniżej 5 proc. Podobne przypadki - jak podaje portal - zidentyfikowano także w WORD w Łodzi.
Bezpieczeństwo czy bariera administracyjna?
W środowisku instruktorów i egzaminatorów rozgorzała dyskusja, czy niski poziom zdawalności rzeczywiście przekłada się na wyższe bezpieczeństwo na drogach, czy też jest efektem nadmiernie restrykcyjnej interpretacji przepisów? Projekt analizy wyników egzaminów na Mazowszu ma pozwolić na porównanie praktyk w poszczególnych ośrodkach i ocenę, czy poziom egzaminowania jest jednolity. Wyniki mogą stać się punktem wyjścia do ewentualnych zmian systemowych.
Źródła: PRK Polskie Radio Kierowców/PolskieRadio24.pl