Małżeństwa jednopłciowe. Czego boją się politycy? "Będą związki z kozą i lalkami"
Rozporządzenie w sprawie transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych zawartych poza Polską dzieli polityków i wywołuje skrajne emocje. Krzysztof Mulawa z Konfederacji mówił o "związkach z kozą" i przekonywał, że TSUE może w przyszłości nakazać Polsce ich uznawanie. Paweł Jabłoński nie wykluczył, że PiS skieruje rządowe rozporządzenie do TK. Arkadiusz Myrcha z KO tłumaczył, że konsekwencje wynikające z transkrypcji może na dalszym etapie doprecyzować ustawa.
2026-05-14, 11:18
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Transkrypcja aktów małżeństw jednopłciowych, do której Polskę zobowiązał TSUE wywołuje największe emocje jak zawsze wśród prawicowych ugrupowań
- Mamy teraz dokonać transkrypcji aktu małżeństwa, że oto mężczyzna może mieć na przykład trzy małżonki? - pytał Paweł Jabłoński z PiS
- Jeżeli są materie na poziomie ustawy, które wymagają pewnego doprecyzowania albo wyjaśnienia o konsekwencjach prawnych, to oczywiście takie prace będą następowały - uspokajał wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha
Wicepremier Krzysztof Gawkowski podpisał projekt rozporządzenia w sprawie transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych. Szef MSWiA Marcin Kierwiński zapowiedział, że zrobi to w ciągu najbliższych dni. W akcie małżeństwa ma być jasny opis wskazujący, czy chodzi o związek kobiety i mężczyzny, kobiety i kobiety czy mężczyzny i mężczyzny. Przygotowanie rozporządzenia zlecił we wtorek ministrom cyfryzacji oraz spraw wewnętrznych i administracji premier Donald Tusk.
Taki ruch premiera jest pokłosiem kwietniowego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, który zobowiązał warszawski Urząd Stanu Cywilnego do transkrypcji małżeństwa dwóch mężczyzn zawartego w Berlinie. W listopadzie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że państwa członkowskie są zobowiązane uznawać małżeństwa jednopłciowe zawarte w innych krajach unijnych.
Decyzja TSUE i rozporządzenie, które przygotowuje polski rząd, wywołało skrajne reakcje polityków, którzy komentowali temat w Polskim Radiu.
PiS skieruje rozporządzenie do TK?
Paweł Jabłoński zapowiedział na antenie Trójki, że prawdopodobnie zarekomenduje, aby klub parlamentarny PiS skierował je do Trybunału Konstytucyjnego. - Rozporządzenie jest aktem prawnym niższego rzędu niż ustawa i niż konstytucja. W związku z tym musi być zgodne i z ustawami, i z konstytucją - powiedział.
Poseł PiS uważa, że Polska nie ma obowiązku respektować orzeczeń międzynarodowych trybunałów, które są niezgodne z konstytucją. - Jeżeli jakiś sąd międzynarodowy nakaże Polsce transkrypcję aktu małżeństwa z kraju, gdzie obowiązuje islamskie prawo szariatu, pozwalające na wielożeństwo, to mamy teraz dokonać transkrypcji aktu małżeństwa, że oto mężczyzna może mieć na przykład trzy małżonki? - pytał polityk. Przyznał, że obecnie nie spodziewa się takiego wyroku TSUE, "ale Europa się mocno islamizuje". - Coraz więcej mamy muzułmanów w Europie. Taka jest rzeczywistość po prostu. Kto wie, czy za lat 10-15 nie nastąpi taka próba. Dlaczego z góry to wykluczać? - powiedział Jabłoński.
Poseł PiS wyraził również obawy, że akt transkrypcji małżeństw w konsekwencji doprowadzi do zgody na adopcję dzieci przez pary homoseksualne. - Oczywiście to nie nastąpiłoby jutro. To nie nastąpiłoby pewnie nawet za tydzień ani za rok. Ale taki jest cel - stwierdził.
Posłuchaj
"W Japonii już są związki z lalkami"
Podobną argumentacją jak polityk PiS posłużył się Krzysztof Mulawa. Poseł Konfederacji przekonywał w Polskim Radiu 24, że w "kwestiach tak ważnych jak małżeństwo", nie można sugerować się orzeczeniami, "które zapadają poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej".
Zdaniem Krzysztofa Mulawy konstytucja jasno wskazuje, że małżeństwo w Polsce to związek kobiety i mężczyzny. - Mamy w konstytucji jasno zapisane rzeczy, a są ludzie, którzy niezależnie od konstytucji chcą kierować się jakimiś aktami prawnymi z zagranicy. No dlaczego? To jeżeli będzie inny akt prawny, jakiś kuriozalny, np. z kozą, to co zrobimy jako państwo? - pytał polityk.
Mulawa upierał się, że "w Holandii była partia pedofilii, a w Japonii już są związki z lalkami". - To nie jest tak bardzo daleko od naszej wyobraźni - ocenił.
Posłuchaj
"Polska jest krajem przestrzegającym prawa"
Rozporządzenie w sprawie transkrypcji małżeństw skomentował również Dariusz Wieczorek z Nowej Lewicy. Na antenie Polskiego Radia 24 przyznał, że premier tak naprawdę nie czekał zbyt długo na podjęcie odpowiednich kroków. - Nieoficjalnie powiem, że wymiana korespondencji i dyskusja na temat rozporządzenia między ministerstwami trwała już od tygodni, więc nie jest tak, że wszyscy siedzieli i czekali na to, co powie premier. On dał tylko wyraźny sygnał, że są wyroki polskich sądów oraz Trybunałów Europejskich. Polska jest krajem przestrzegającym prawa, w związku z czym podjął taką decyzję - wyjaśnił.
Były minister nauki i szkolnictwa wyższego podkreślił, że nowe przepisy nie niosą za sobą żadnego ryzyka. - To były fake newsy, że tam nagle będzie można adoptować dzieci - wskazał. Polityk odniósł się również do zarzutów, że propozycja regulacji jest próbą wprowadzenia "tylnymi drzwiami" małżeństw jednopłciowych do polskiego prawa. - Absolutnie nie. Jesteśmy w Unii Europejskiej i z niej korzystamy (...). W związku z tym musimy przestrzegać europejskiego prawa - wyjaśnił.
Posłuchaj
Ustawa może doprecyzować
Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha (KO) na antenie Jedynki zwrócił uwagę, że nie jest potrzebna ustawa, aby dokonać transkrypcji aktu małżeństwa, bo jest to "etap techniczny" i wystarczy do tego rozporządzenie podpisane wspólnie przez szefa MSWiA i ministra cyfryzacji. - Jeżeli są materie na poziomie ustawy, które wymagają pewnego doprecyzowania albo wyjaśnienia o konsekwencjach prawnych, to oczywiście takie prace będą następowały - powiedział.
Prowadzący rozmowę Grzegorz Osiecki zwrócił uwagę, że głównym problemem jest nie sama transkrypcja, ale wynikające z niej uprawnienia przysługujące dla małżeństw. Wymienił kwestie wspólnego rozliczenia, wspólnoty majątkowej, prawa do świadczeń i ubezpieczeń społecznych. - Oczywiście, że tak - zgodził się Myrcha. - To jest dyskusja, z jakimi uprawnieniami wiąże się posługiwanie przetłumaczonym dokumentem aktu stanu cywilnego - wyjaśnił.
Posłuchaj
Źródło: Jedynka, Trójka, Polskie Radio 24