more_horiz
Wiadomości

Zybertowicz nt. sytuacji na granicy: część mediów powtarza przekaz Mińska

Ostatnia aktualizacja: 02.10.2021 08:02
- Gdyby nie było pajacowania pod szukające sensacji media, być może nie wprowadzono by aż takich ograniczeń i media występujące o akredytację na relacje z rejonu stanu wyjątkowego, dostawałyby zgody - stwierdził w wywiadzie dla "Wprost" doradca prezydenta, socjolog, Andrzej Zybertowicz.
Andrzej Zybertowicz
Andrzej ZybertowiczFoto: PAP/Tytus Żmijewski

Pytany, co pomyślał, gdy zobaczył okładkę "Mińskiej Prawdy" z prezydentem "do złudzenia przypominającym Adolfa Hitlera, który okrutnie traktuje imigrantów na polsko-białoruskiej granicy", Zybertowicz odparł, że nie był zdziwiony i uznał to za klasyczną prowokację.

granica Polska tt free straż graniczna 1200.jpg
"Doświadczenie i efekty pracy SG rosną". Kłysiński o sytuacji na granicy

"Media ścigają się o klikalność"

Według niego Kancelaria Prezydenta RP raczej nie podejmie w tej sprawie żadnych kroków, gdyż "przekonywanie białoruskiej gazety, że prezydent Andrzej Duda nie jest hitlerowcem, byłoby absurdalne". - Media ścigają się o klikalność, dlatego nie warto ich karmić takimi wątkami - dodał.

Podczas rozmowy o "występach" niektórych polityków opozycji na granicy, Zybertowicz stwierdził, że "wiele zachowań wygląda jak cynizm pomieszany z prostactwem". Krytycznie ocenił też niektóre media. - Oburza mnie, że część polskich mediów – pewnie z naiwności – powtarza przekaz strony białoruskiej, ale nie można tu też wykluczyć udziału agentury wpływu - powiedział.

Czytaj także:

"Celem wprowadzenia stanu wyjątkowego było ukrócenie przygranicznych ekscesów"

Pytany, czy "łatwiej byłoby, gdyby dziennikarze mogli relacjonować sytuację na granicy, nie byli zdani na przekazy ze strony rosyjskiej czy też informacji płynących od MSWiA", doradca prezydenta zaznaczył, że "celem wprowadzenia stanu wyjątkowego było ukrócenie przygranicznych ekscesów tych herosów praw człowieka". - Być może gdyby nie było tyle pajacowania pod szukające sensacji media, nie wprowadzono by aż takich ograniczeń i media występujące o akredytację na relację z rejonu stanu wyjątkowego, dostawałyby zgody - ocenił.

Dopytywany, czy ma na myśli "nawet media sympatyzujące z opozycją", potwierdził. - Oczywiście. Nie byłoby w tym nic zdrożnego. Ale nie może być tak, że media są na granicy cały czas i pokazują, jak ci wszyscy "empatyczni" politycy przedzierają się ku granicy, a okropna Straż Graniczna uniemożliwia im udzielenie pomocy chorym i wyziębionym - powiedział Andrzej Zybertowicz we "Wprost".

dz

Zobacz także

Zobacz także