more_horiz
Wiadomości

Rozstrzał medialnych opinii dot. Marszu Niepodległości. "Obłuda w soczewce"

Ostatnia aktualizacja: 12.11.2021 13:47
W czwartek media zdominował Marsz Niepodległości. Rozstrzał przekazu był jednak ogromny. TVP opowiadało o "polskich patriotach", a TVN w tym czasie nazywał uczestników wydarzenia "narodowcami", dostrzegając tylko przykłady skrajnych haseł. Medialna oś podziału przekłada się również na tę polityczną. - To zorganizowana akcja obrzydzania Polakom tego święta - grzmią przedstawiciele PiS. - Nie ma się z czego cieszyć - odpowiadają z kolei posłowie opozycji.
Uczestnicy Marszu Niepodległości na ulicach Warszawy
Uczestnicy Marszu Niepodległości na ulicach WarszawyFoto: PAP/Piotr Nowak

W czwartek 11 listopada w Warszawie odbył się Marsz Niepodległości. Za jego organizację odpowiadały środowiska narodowe, jednak w tym roku - aby umożliwić legalne przejście – nadano mu status formalnego zgromadzenia pod patronatem władz państwowych. Według różnych szacunków udział w wydarzeniu mogło wziąć nawet 150 tys. osób.

Policja przekazała, że mimo ogromnych tłumów nie odnotowano większych problemów, a cała demonstracja była jedną z najbezpieczniejszych w historii. - Incydenty były pojedyncze, ale należy je potępić - podkreślił rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka, zaznaczając, że policjanci analizują m.in. spalenie zdjęcia b. premiera, szefa PO Donalda Tuska. W czwartek zatrzymano kilka osób, ale - jak poinformowały służby - większość interwencji dotyczyła posiadania narkotyków i nie była związana z samą demonstracją.

Marsz Niepodległości. Medialny opór

Marsz Niepodległości rozgrzał jednak w czwartek nie tylko warszawskie ulice, ale również krajowe media. Polaryzacja wokół transmisji była ogromna, a widz, przełączając się między konkurencyjnymi stacjami, mógł mieć wrażenie, że przenosi się do równoległej rzeczywistości.

Pierwsza ogromna różnica w narracji była widoczna od samego startu marszu, gdy jeszcze nie było wiadomo, jaki on w tym roku będzie. TVN24 od początku ochrzcił wszystkich uczestników mianem "narodowców", a ich kamery rzadko kiedy pokazywały ujęcia z góry, by nie pokazać ogromu tłumu. Prowadzący ze studia program dziennikarz stacji również był ewidentnie zawiedziony, gdy ich realizatorzy nie mogli wyłapać zbyt dużo przykładów wulgarnych haseł czy transparentów nacjonalistycznych. Szybko wypunktowali to internauci.

Najwięcej uwagi prowadzący i goście w studiu poświęcili przejęzyczeniu Roberta Bąkiewicza, współorganizatora marszu, który podczas swojego wystąpienia powiedział o niesieniu "krużganka oświaty" zamiast "kaganka oświaty".

Nieudane poszukiwania

Nie inaczej było na portalach internetowych. Onet - podobnie jak wiele innych mediów - wysłał swoich reporterów w tłum. Ciekawa sytuacja miała miejsce, gdy dziennikarz podszedł do czarnoskórego mężczyzny, który niósł ze sobą biało-czerwoną flagę.

Czytaj więcej
pap marsz niepodległości 1200.jpg
"Bardzo ważne było, abyśmy dali świadectwo, że jesteśmy razem". Jan Józef Kasprzyk o Święcie Niepodległości

- Dla mnie Polska jest najlepszym krajem w Europie. A to wydarzenie, to spotkanie w polskie Święto Niepodległości jest najlepsze - powiedział uczestnik Marszu Niepodległości w odpowiedzi na pytanie reportera Onetu.

Mimo tego typu głosów portal postanowił i tak narzucić swoją narrację. Już po zakończeniu wydarzenia na Onecie pojawił się komentarz zatytułowany: "Spokojny Marsz Niepodległości. Ale nie ma się czym cieszyć".

- Czyżby nastąpił opad testosteronu wśród rozmaitych uczestników świątecznych marszów przez Warszawę, którzy w poprzednich latach palili rozmaite telewizyjne wozy transmisyjne, popychali starsze panie albo rzucali petardami w obserwatorów czy w okna z wywieszonymi tęczowymi flagami? Nie, tym razem uczestnicy umówili się, że burd nie będzie, bo przechodząc przez most Poniatowskiego, reprezentują państwo polskie. Jakaż to bohaterska powściągliwość - komentował ironicznie Michał Broniatowski.

W bardzo podobnym kierunku poszła również "Krytyka Polityczna". Tam mogliśmy z kolei przeczytać artykuł, którego tytuł brzmiał: "Marsz Niepodległości był spokojny. I właśnie to powinno nas martwić".

Dalsza polaryzacja opinii

Wszystkie te przykłady nie umknęły oczywiście uwadze internautów i portale społecznościowe rozgrzały się od emocji zawartych w tysiącach wpisów. W związku z tym poprosiliśmy polityków o komentarz, jak postrzegają ten rozstrzał opinii.

W rozmowie z nami poseł PiS Robert Telus stwierdził, że "niektóre lewicowo-liberalne media grają w jednej drużynie z opozycją". - Nazywanie uczestników marszu z góry faszystami czy nacjonalistami, to zorganizowana akcja PR-owska. Chcą na siłę obrzydzić Polaków innym Polakom i całą tę inicjatywę - stwierdził przedstawiciel partii rządzącej.

- Nie ma się jednak czym martwić, bo te media już od wielu lat robią wszystko, by skłócić naród - powiedział Robert Telus. Poseł zaznaczył przy tym jednocześnie, że jest dumny z tego, jak wyglądało wczorajsze świętowanie niepodległości. - Była masa rodzin z dziećmi, młodzieży i osób starszych, które chciały pokazać swoje przywiązanie do ojczyzny - zaznaczył nasz rozmówca.

Podobnie widzi to Patryk Jaki. - Pewne środowiska i media chcą zmiany definicji siatki pojęć, gdzie biało-czerwona flaga jest czymś złym, tradycyjna rodzina ma negatywne skojarzenia, a okazywanie przywiązania do ojczyzny to coś staromodnego - wskazał europoseł Zjednoczonej Prawicy w rozmowie z portalem Polskiego Radia.

Czytaj więcej
Jan Kowalski 1200.jpg
"Nie powinno być krytykowane". Jan Kowalski o Narodowym Święcie Niepodległości

"Wściekła i nienawistna twarz"

Skrajnie inną ocenę tych zdarzeń ma druga strona sceny politycznej. - Nie ma się czym cieszyć, bo to, że raz nacjonaliści przeszli spokojnie, nie oznacza, że jest w porządku. Jest bardzo niedobrze - powiedział nam Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej.

Poseł opozycji podkreślił, że widział na marszu wiele przejawów skrajnie negatywnych zachowań i cieszy się, że media to dostrzegły. O promocję nacjonalizmu oskarża jednak bezpośrednio władzę.

- Rząd PiS umieścił ich w przestrzeni publicznej, legitymizuje ich i finansuje z naszych pieniędzy. Udaje, że są normalnym uczestnikiem debaty politycznej. To jest normalizowanie zła. A my się mamy cieszyć, że tym razem nie było wandalizmu, bo miasto usnęło wszystko z trasu przemarszu? Bo tym razem nie rzucano w okna z Mostu Poniatowskiego, nie spalono mieszkania, nie było bitwy z policją pod Empikiem? Mają sojusz z władzą, zdobyli państwo, więc nie muszą z nim walczyć - stwierdził Michał Szczerba.

Poseł ocenił, że "niezależnie od tego, czy na marszu doszło do ekscesów czy nie, był to przemarsz nacjonalistów, których Kaczyński finansuje milionami złotych". - To, co mówię, absolutnie nie jest adresowane do postronnych osób uczestniczących w marszu, bo zapewne nie miały nawet świadomości, że uczestniczą w imprezie, którą państwo polskie oddało człowiekowi znanemu z zagłuszania powstańców warszawskich i atakowania polskich kobiet. Ten marsz - czy ktoś tego chce czy nie - miał wściekłą, nienawistną twarz pana Bąkiewicza - stwierdził polityk KO.

Podobnie postrzega to Dariusz Joński. - Rząd zaprosił na swój marsz faszystów - słyszymy. - Nie będziemy wokół tego obojętnie przechodzić - wskazuje poseł, podkreślając przy tym, że w dniu Święta Niepodległości ludzie często muszą wyjeżdżać z Warszawy, by nie natknąć się na nacjonalistów.

Czytaj więcej
flaga polski free shutt 1200 .jpg
"Służą zasypywaniu podziałów". Przemysław Rey o hymnie i polskich symbolach narodowych

"To doprowadzi nas do ściany"

Jasne podziały są więc widoczne nie tylko w przestrzeni medialnej, ale też politycznej. Prof. Antoni Dudek ocenia w rozmowie z nami, że jest to kolejna odsłona "dwóch alternatywnych rzeczywistości". - Media budują to od lat, a Marsz Niepodległości jest tylko tego kolejnym przykładem, który ukazał obłudę mediów, jak w soczewce. Można nad tym ubolewać, ale takie są fakty - uważa politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Prof. Dudek ostrzega jednak, że podział postępuje coraz dalej, co jest bardzo niebezpieczne dla całej sfery publicznej w Polsce. - Obawiam się jednak, że przyszłość będzie jeszcze bardziej spolaryzowana. Jest to ogólnoświatowa tendencja, bo podobne zjawiska widzimy też w innych systemach medialnych. Podważanie argumentów drugiej strony na siłę doprowadzi jednak w końcu społeczeństwo do ściany - uważa politolog.

Zobacz także: "24 Pytania - Rozmowa Poranka" Jan Mosiński (PiS)

jp

Zobacz także

Zobacz także