W projekcie założono też utrzymanie proporcjonalnych obecnych limitów zużycia i utrzymanie grup objętych ochroną. Ponadto zaproponowano przywrócenie obliga giełdowego i liberalizację zasad budowy farm wiatrowych.
Projekt krytykują politycy klubu Prawa i Sprawiedliwości. Były wiceminister klimatu, obecnie minister w Kancelarii Premiera Jacek Ozdoba mówił podczas konferencji prasowej, że zaproponowane przepisy dotyczące wiatraków umożliwiają ich stawianie bliżej rezerwatów, parków narodowych i zabudowy wielorodzinnej.
Afera wiatrakowa
W jego ocenie, to "afera wiatrakowa, którą trzeba wyjaśnić". Polityk pytał też, kto jest faktycznym autorem tych przepisów. - Kto przyniósł do parlamentarnej większości lobbystyczne przepisy - zastanawiał się Jacek Ozdoba. Mówił też, mogą one prowadzić do wywłaszczenia ludzi pod budowę farm wiatrowych.
Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050 tłumaczyła podczas konferencji prasowej, że "celem nadrzędnym zaproponowanych w projekcie nowelizacji zmian jest zapewnienie Polakom taniego i czystego prądu oraz odzyskanie przez nasz kraj suwerenności energetycznej". Dodawała, że nowe przepisy mają służyć nadrobieniu czasu, kiedy w Polsce był wstrzymany rozwój energetyki wiatrowej na lądzie.
Obecnie obowiązujące przepisy - wprowadzone nowelizacją ustawy z marca tego roku - przewidują, że minimalna odległość turbin wiatrowych od zabudowań ma wynosić 700 metrów, a nie jak wcześniej 10-krotność maksymalnej wysokości turbiny, tzw. reguła 10H. W uzasadnieniu do projektu posłów KO i Polski 2050-TD napisano, że "proponuje się, by miejsce budowy elektrowni wiatrowej uzależnić od mocy hałasu, jaki emitują".
Politycy sejmowej większości zapowiedzieli też, że zaproponowane przepisy zostaną doprecyzowane podczas prac parlamentarnych.
Czytaj także:
dz/IAR