more_horiz
Wiadomości

Szef MSZ Niemiec: będziemy podejmować suwerenne decyzje ws. wydatków na obronę

Ostatnia aktualizacja: 13.07.2018 14:54
Szef MSZ Niemiec Heiko Maas odrzucił w piątek sugestie, jakoby rząd w Berlinie zamierzał zwiększyć wydatki na obronność pod wpływem krytycznych wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa na szczycie NATO. Niemcy będą podejmowały suwerenne decyzje - podkreślił.
Szef MSZ Niemiec Heiko Maas
Szef MSZ Niemiec Heiko MaasFoto: Shutterstock

- Nie jesteśmy zakładnikiem Rosji ani Stanów Zjednoczonych - zaznaczył szef niemieckiej dyplomacji w wypowiedzi opublikowanej w piątek przez tygodnik "Spiegel". - Podejmujemy wolne, suwerenne decyzje w sprawie naszego budżetu, dostaw energii i relacji handlowych na podstawie faktów - dodał.

W środę na spotkaniu z szefem NATO w Brukseli przed początkiem szczytu Trump skrytykował kraje sojusznicze za zbyt niskie wydatki na obronność i zarzucił Niemcom, że popadły w zależność energetyczną od Rosji.

- To przykre, gdy Niemcy zawierają ogromne umowy z Rosją dotyczące ropy i gazu, podczas gdy USA mają je chronić przed Rosją; Niemcy płacą Rosji miliardy dolarów rocznie. (...) Niemcy to zakładnik Rosji; pozbyli się elektrowni węglowych, elektrowni atomowych, biorą ogromne ilości ropy i gazu z Rosji - podkreślił amerykański prezydent.

Żądania Trumpa

Zarówno wyborcy, jak i politycy w Niemczech są głęboko podzieleni w kwestii wysokości wydatków na obronę, z jednej strony wskazując na obawy o bezpieczeństwo regionu wywołane agresywnym postępowaniem Rosji, a z drugiej ulegając - jak pisze Reuters - tradycyjnej po II wojnie światowej niechęci do pokazów siły militarnej.

Podobna niejednomyślność panuje także w rządzącej w Niemczech koalicji, w której kanclerz Angela Merkel i znaczna część jej chadeckiego bloku popiera wzrost wydatków na obronę, a w socjaldemokratycznej SPD opinie na ten temat są bardziej podzielone.

Wszystkie kraje Sojuszu Północnoatlantyckiego zobowiązały się do podniesienia wydatków obronnych co najmniej do 2 proc. PKB do 2024 roku. Trump na zakończonym w czwartek szczycie NATO zażądał od sojuszników, by z tego zobowiązania wywiązały się już do początku przyszłego roku.

2 proc. PKB osiągnęły cztery kraje

W połowie czerwca Merkel oceniła, że jej kraj nie zdoła zwiększyć wydatków obronnych do 2024 roku, i zapowiedziała, że do tego czasu wzrosną one do 1,5 proc. PKB z utrzymującego się od lat poziomu ok. 1,2 proc. PKB.

Z danych NATO wynika, że w 2017 r. próg 2 proc. PKB osiągnęły cztery z nich - Grecja, Wielka Brytania, Estonia oraz USA. W grupie tej pierwszy raz od 2015 roku nie ma Polski, której wydatki oszacowano na 1,99 proc. PKB. Mimo że polskie wydatki w 2017 roku były wyższe o 4,18 proc. w porównaniu z 2016 rokiem, silny wzrost gospodarczy sprawił, że w relacji do PKB udział wydatków obronnych spadł poniżej progu 2 proc. PKB.

tjak

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ważne dla Polski ustalenia szczytu NATO. Czy groźby Trumpa poskutkują?

Ostatnia aktualizacja: 12.07.2018 18:13
- Polska ma swój istotny interes, żeby ciężary były dźwigane proporcjonalnie, bo inaczej ten sojusz będzie skuteczny na papierze, a nie w przypadku ewentualnych konfliktów hybrydowych, które są rozpatrywane jako przyszły teatr działań zbrojnych w Europie - mówił w Polskim Radiu 24, Marcin Makowski, dziennikarz "Do Rzeczy" i "Wirtualnej Polski", komentując zakończony w Brukseli szczyt NATO, poświęcony zwiększeniu wydatków na obronność. W Polskim Radiu 24 ustalenia szczytu NATO komentował również prof. Zbigniew Lewicki, amerykanista.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Media w Niemczech: potęga USA w Europie możliwa dzięki NATO. Mamy wiele do nadrobienia w armii

Ostatnia aktualizacja: 13.07.2018 12:25
- Komentując wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa na szczycie NATO, niemiecka prasa pisze w piątek, że dzięki Sojuszowi Północnoatlantyckiemu USA są potęgą w Europie, a większość amerykańskich wydatków na zbrojenia służy podtrzymaniu globalnej pozycji tego kraju.
rozwiń zwiń