more_horiz
Wiadomości

Szef rosyjskiego MON Siergiej Szojgu: pożar na okręcie nie uszkodził reaktora

Ostatnia aktualizacja: 04.07.2019 17:28
Główną przyczyną katastrofy na rosyjskiej jednostce głębinowej był pożar w przegrodzie akumulatorów, reaktor jednostki po pożarze został odizolowany i jest w pełni sprawny; jednostka wróci do służby - poinformował w czwartek minister obrony Rosji Siergiej Szojgu. 
Prezydent Rosji Władimir Putin i minister obrony Siergiej Szojgu
Prezydent Rosji Władimir Putin i minister obrony Siergiej SzojguFoto: PAP/EPA/ALEXEI DRUZHININ / SPUTNIK / KREMLIN POOL

Słowa ministra potwierdzają nieoficjalne informacje, że pożar wybuchł na jednostce o napędzie nuklearnym. Szojgu wypowiadał się na spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. - Ustalono przyczynę wypadku, był to pożar w przegrodzie akumulatorów, który potem się rozprzestrzenił - powiedział minister.

Informując o całkowitym odizolowaniu reaktora, Szojgu podkreślił, że "załoga przeprowadziła wszelkie niezbędne działania w celu jego ochrony", zachował on sprawność i można liczyć na przywrócenie jednostki do pracy "w dość krótkim terminie". Minister zapewnił, że rodzinom ofiar katastrofy "zapewniona zostanie wszelka niezbędna pomoc".

Ogień rozprzestrzeniał się "w huraganowym tempie"

W pożarze jednostki 1 lipca zginęło 14 oficerów rosyjskiej marynarki wojennej. O podanej przez Szojgu przyczynie pojawienia się ognia na jednostce głębinowej napisała w czwartek również prasa rosyjska, powołując się na źródła i wstępne ustalenia komisji badającej katastrofę. Według tych wersji doszło do zwarcia elektrycznego, a następnie pojawienia się ognia w przegrodzie akumulatorów. Z powodu wysokiego stężenia wodoru pożar szybko się rozprzestrzeniał - twierdzi dziennik "Komsomolskaja Prawda".

Według "Kommiersanta" płomień ogarnął izolację kabli lub olej w transformatorach i toksyczny dym przedostał się dalej przez systemy wentylacji. Dym palącej się izolacji działa niszcząco w ciągu sekund, wystarczy kilka wdechów, by w zamkniętym pomieszczeniu człowiek stracił przytomność - oceniają źródła, na które powołuje się dziennik.

"Kommiersant" przypuszcza, że w momencie wybuchu pożaru w godzinach wieczornych większość załogi odpoczywała i nie zdążyła założyć masek. Marynarze zgodnie z regulaminem powinni mieć przy sobie maski pozwalające na przebywanie w zadymionym pomieszczeniu przez 20 minut i mające możliwość podłączenia do stacjonarnego systemu dostarczania powietrza. "Komsomolskaja Prawda" utrzymuje, że aparaty te topiły się, bo ogień rozprzestrzeniał się "w huraganowym tempie".

>>> [CZYTAJ TAKŻE] Traktat o pociskach średniego zasięgu: Putin zawiesza udział Rosji w INF

Prasa przypuszcza, że w tych warunkach ratowaniem okrętu zajmowała się wachta złożona z pięciu osób. Według "KP" do katastrofy doszło na głębokości około 280 metrów; "Kommiersant" wskazuje, że głębokość Morza Barentsa w rejonie poligonu używanego przez tego rodzaju jednostki to 200 metrów. 

Dziennik ten zastrzega, że zwarcie w rozdzielnicy elektrycznej jest na razie jedną z kilku wersji dotyczących przyczyn wybuchu pożaru. W powszechnej ocenie mediów jednostką, na której doszło do katastrofy, jest mały okręt podwodny projektu 10831, określany nazwą Łoszarik; według części mediów prawidłowa numeracja "Łoszarika" to nie dotąd podawana AS-12, a AS-31.

Konstrukcja z lat 80-tych XX wieku

W nomenklaturze wojskowej nie jest on nazywany okrętem, lecz podwodną jednostką badawczą, ze względu na to, że pozbawiony jest uzbrojenia; podobną do niego jednostką, choć o wiele starszą i o mniejszych możliwościach, jest amerykańska NR-1 (Naval Research Vessel). 

AS-31 to unikalna konstrukcja: podłużny kadłub skrywa kuliste komory z tytanu, dlatego nazwano ją nieoficjalnie "Łoszarikiem". Imię to nosił w radzieckim filmie animowanym występujący w cyrku koń zbudowany z piłeczek przez żonglera.

Jednostka opracowana została pod koniec lat 80. XX wieku przez biuro konstrukcyjne Malachit w Petersburgu (wówczas Leningradzie); zwodowana została dopiero w 2003 roku.

Może być wykorzystywana do badań, operacji ratunkowych i specjalnych na znacznych głębokościach, w tym na dnie; może zanurzać się na głębokość do sześciu tysięcy metrów i rozwijać pod wodą prędkość do 30 węzłów. Jednostka dokowana jest do kadłuba innych, większych okrętów.

paw/

Zobacz także

Zobacz także

X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem