- Pozbawiono mnie prawa do wzięcia udziału w igrzyskach olimpijskich i uważam, że należy nałożyć sankcje - stwierdziła Kryscina Cimanouska. Dodała, że je życzeniem byłoby, aby Międzynarodowy Komitet Olimpijski i Światowa Lekkoatletyka zareagowały na tę sprawę i podjęły decyzje dotyczące osób, które brały udział w próbie usunięcia jej z Tokio.
Powołując się na sprawę Cimanouskiej i represje wobec sportowców z Białorusi Stany Zjednoczone poinformowały, że nakładają ograniczenia wizowe na kilku obywateli tego kraju.
Wycofanie z igrzysk jako kara za krytykę
Sprinterka miała startować na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, ale została wycofana przez Białoruski Komitet Olimpijski, gdy ośmieliła się publicznie skrytykować kilka jego decyzji.
Władze organizacji kazały jej się spakować, a następnie wywieziono Cimanouską na lotnisko. Tam biegaczka zgłosiła się do japońskiej policji, mówiąc, że boi się o swoje bezpieczeństwo. Sportsmenka schroniła się na terenie polskiej ambasady w Tokio, gdzie otrzymała wizę humanitarną.
Lekkoatletka postanowiła nie wracać do swojego kraju, gdyż - jak sama podkreśliła - władze w Mińsku wywierały na nią presję i próbowały ją siłą ściągnąć z Japonii. 4 sierpnia zawodniczka przyleciała do Warszawy. Kryscina Cimanouska złożyła wniosek o polskie obywatelstwo.
Czytaj także:
Beijing2022.PolskieRadio24.pl - zobacz serwis specjalny
mbl