more_horiz
Wiadomości

Trump był szpiegowany w czasie prezydentury? "To powinno być największą aferą naszych czasów"

Ostatnia aktualizacja: 15.02.2022 14:09
"To, co powinno być największą aferą naszych czasów, większą niż Watergate, jest absolutnie pomijane" - napisał w specjalnym oświadczeniu Donald Trump. Informację o szpiegowaniu byłego prezydenta podał prawnik badający sprawę rzekomej rosyjskiej ingerencji w amerykańskie wybory w 2016 roku. Dodał, że w tej sprawie złożył odpowiednie dokumenty do sądu. 
Donald Trump miał być podsłuchiwany zarówno jak pełnił urząd prezydenta oraz w czasie kampanii wyborczej
Donald Trump miał być podsłuchiwany zarówno jak pełnił urząd prezydenta oraz w czasie kampanii wyborczejFoto: PAP/ MICHAEL WYKE

Radca prawny John Durham zarzucił prawnikom działającym przy kampanii prezydenckiej Hillary Clinton opłacenie zinfiltrowania serwerów należących do Trump Tower oraz Białego Domu. Miało się to odbyć w celu sfałszowania dowodów na poparcie narracji głoszącej, że Trump ma nieformalne związki z Rosją. Były prezydent miał być rzekomo, częścią rosyjskich wpływów na Zachodzie. 

Teraz w całej sprawie pojawiły się nowe fakty. Telewizja FOX News ujawniła, że John Durham złożył w sądzie dokumenty dotyczące byłego prawnika kampanii Clinton - Michaela Sussmana. Został on już wcześniej oskarżony o składanie fałszywych zeznań agentowi federalnemu. 

Rosyjskie kontakty

Cała sprawa sięga jeszcze 2016 roku. To właśnie wtedy Sussman miał spotkać się z głównym radcą prawnym FBI, by przekazać mu materiały ws. rzekomej współpracy Trump Organization i rosyjskim Alfa Bankiem, zależnym od Kremla. Twierdził, że robi to jako "zwykły obywatel". Jak jednak później przyznał, działał w porozumieniu z przedstawicielami kampanii Hillary Clinton. 

Donald Trump stwierdził, że wyniki śledztwa jasno pokazują, że istnieją niepodważalne dowody świadczące o tym, iż jego kampania oraz sama prezydentura były szpiegowane przez opłaconych operatorów. Pieniądze pochodziły z kampanii Clinton. Takie działanie - jak twierdzi Trump - miało na celu sfabrykowanie dowodów na jego rzekome powiązania i współpracę z Rosją. 

Były prezydent ocenił, że są to kolejne dowody na to, że przez lata miał rację i to on mówił prawdę. Zaznaczył, że jego kampania i administracja były szpiegowane przez ludzi z otoczenia Clinton, a gdy sprawa ujrzała światło dzienne, część amerykańskich mediów spuściła "zasłonę milczenia". 

"To skandal szerszy i bardziej poważny niż Watergate i ci, którzy byli w niego zamieszani i wiedzieli o tej operacji szpiegowskiej, powinni odpowiedzieć karnie" – napisał Trump. Jednocześnie skrytykował część redakcji, które jego zdaniem milczą w tej sprawie. Wspomniał m.in. CNN, "New York Times" i "Washington Post".

Szpiegowanie prezydenta

Wątpliwości co do powagi sytuacji nie ma natomiast członek Izby Reprezentantów USA Jim Jordan, którego zdaniem, zeznania Durhama to dowód na prawdziwość słów Donalda Trumpa. Jak stwierdził "szpiegowanie miało miejsce, ale było gorzej niż myślał, ponieważ szpiegowano urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych". - I odnosi się to bezpośrednio do kampanii Clinton. Niech więc Bóg błogosławi Johna Durhama - podsumował w niedzielnym programie.

Wtórował mu inny z Republikanów Mike Turner. Jego zdaniem całkowicie podważono zaufanie do amerykańskiego demokracji. Zaapelował, by zamiast przykrywać i pomijać sprawę, została ona dokładnie wyjaśniona. 

FOXNews/as

Zobacz także

Zobacz także