Z prośbą o przekazanie pocisków manewrujących Taurus Kijów zwrócił się do Berlina jeszcze wiosną zeszłego roku. Olaf Scholz się temu sprzeciwia. W jego ocenie obsługa pocisków Taurus jest skomplikowana, a przekazanie ich Ukrainie wiązałoby się z wysłaniem tam niemieckich techników.
Niemcy boją się wojny z Rosją
Zdaniem mediów istnieje jednak jeszcze inna obawa. Kanclerz uważa, że dostarczenie ukraińskiej armii pocisków dalekiego zasięgu może przybliżyć Niemcy do bezpośredniej konfrontacji z Rosją.
"Rząd federalny od miesięcy sprawdza sposób ograniczenia programowania celów tych pocisków. Scholz obiecał, że potem podejmie decyzję. Sprawdza od miesięcy i nic. Musi to nam wreszcie wyjaśnić" - oburzył się poseł CDU Norbert Röttgen.
Do "natychmiastowego" wysłania Ukrainie pocisków Taurus wezwali Olafa Scholza także współrządzący liberałowie. Szefowa Komisji Obrony Bundestagu Marie-Agnes Strack-Zimmermann zaznaczyła, że byłoby to "stosowne" w kontekście wzmożonych rosyjskich ataków na Kijów, a oprócz tego - utrudniłoby rosyjskie dostawy broni. Dodała, że inne kraje też już przekazały podobne pociski.
Pociski manewrujące Taurus są wyposażone w silnik i systemy nawigacyjne. Mają zasięg do pięciuset kilometrów.
Czytaj także:
IAR/PR24.pl/mk