USA uderzają w Wenezuelę. Trump ostrzega kolejne kraje
Po amerykańskiej operacji wojskowej w Wenezueli prezydent USA Donald Trump sygnalizuje, że interwencja w Caracas może być tylko początkiem - według zagranicznych mediów jego wypowiedzi sugerują możliwe kolejne działania wobec takich krajów jak Kuba czy Meksyk.
2026-01-04, 16:25
USA uderzają w Wenezuelę. Trump grozi kolejnym krajom
Po operacji, która doprowadziła do pojmania prezydenta Wenezueli, amerykański prezydent stwierdził, że "cała półkula jest w to zaangażowana". Dokładniej zaś chodzi o to, że Trump i jego gabinet dali do zrozumienia, iż Wenezuela może być dopiero "początkiem" - czytamy na łamach "Politico".
Wzbudziło to niepokój na terenie półkuli zachodniej - zauważa dziennik. "Kiedy prezydent Donald Trump ogłosił w sobotę, że na razie Stany Zjednoczone będą 'rządzić' Wenezuelą, on i jego najwyżsi doradcy jasno dali do zrozumienia, że USA na tym nie poprzestaną - i zażądali, aby reszta świata poszła za tym przykładem" - wskazano.
Sekretarz obrony USA Pete Hegseth stwierdził, że Nicolas Maduro - schwytany podczas nocnej akcji przez amerykańskich agentów - "miał szansę" odejść o własnych siłach, "zanim stał się kolejnym przykładem przywódcy płacącego wysoką cenę za brak reakcji na naciski Trumpa" - czytamy. - On się napracował i dowiedział się - mówił Hegseth.
Pogróżki w stronę Kuby
Budzące niepokój komentarze amerykańskich liderów przeplatały się z konkretnymi groźbami pod adresem trzech innych krajów, które wkrótce mogą znaleźć się na celowniku administracji: Kolumbii, Kuby i Meksyku.
Reszta półkuli uważnie śledzi wydarzenia i próbuje wywierać naciski na Trumpa, potępiając sam atak i ostrzegając przed tym, co może nastąpić. "Wszystkie państwa regionu muszą zachować czujność, ponieważ zagrożenie wisi nad nami wszystkimi" - oświadczył rząd na Kubie.
Tymczasem groźby amerykańskiej administracji stają się coraz śmielsze i bardziej stanowcze - zauważa "Politico". Donald Trump ponownie oskarżył prezydenta Kolumbii o "produkcję kokainy" i powtórzył swoje wcześniejsze groźby twierdząc, że ten "musi uważać na siebie".
- Będziemy rozmawiać o Kubie - dodawał Trump. Z kolei sekretarz stanu Marco Rubio wysunął bardziej złowieszczą groźbę, dotyczącą przyszłych działań Ameryki. - (...) Gdybym mieszkał w Hawanie i pracował w rządzie, byłbym zaniepokojony - powiedział Rubio.
Wcześniej podczas wywiadu telefonicznego dla Fox News Trump oznajmił też, że "coś trzeba będzie zrobić z Meksykiem" i stwierdził, że zapytał prezydent Claudię Sheinbaum, czy chce, aby armia amerykańska "pomagała" w wykorzenieniu karteli narkotykowych. - Dominacja Ameryki na półkuli zachodniej nigdy więcej nie będzie kwestionowana - powiedział Trump.
Ameryka Łacińska potępia Trumpa za ataki w Wenezueli
Prezydent Kolumbii Gustavo Petro potępił atak nazywając go "agresją na całą Amerykę Południową" i zapowiedział mobilizację wojsk wzdłuż granicy z Wenezuelą, aby powstrzymać ewentualny napływ uchodźców.
Prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva, który w ostatnich miesiącach próbował nawiązać kontakt z Trumpem, napisał w poście na X , że odsunięcie Maduro od władzy "przekroczyło niedopuszczalną granicę" i "przypomina najgorsze momenty ingerencji w politykę Ameryki Łacińskiej i Karaibów".
Meksyk również skrytykował ataki, które - zdaniem Sheinbauma - stanowią naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych. Ambasady Meksyku, Kolumbii i Kuby w Waszyngtonie nie odpowiedziały na prośby o komentarz w sprawie najnowszych gróźb Trumpa pod adresem ich rządów. Jednocześnie niektóre państwa zaoferowały swoją pomoc w mediacjach.
Trump chce ekspansji USA w regionie
W sobotnim przemówieniu Trump powołał się na doktrynę Monroe'a - 200-letni model polityki zagranicznej, który przeżywa swoisty renesans w kręgach konserwatywnych. Wywodzi się ona z deklaracji prezydenta Jamesa Monroe'a z 1823 roku o utworzeniu strefy wpływów USA w Ameryce, która stanowiła również ostrzeżenie dla potencjalnych europejskich kolonizatorów, by ograniczyli swoje cele do własnych spraw. - Doktryna Monroe’a to poważna sprawa. Ale znacznie ją wyprzedziliśmy - powiedział Trump. - Teraz nazywają ją "dokumentem Monroe'a" - dodał.
"Na tym etapie nie ma planu" kolejnej operacji wojskowej w Ameryce - powiedziała osoba pozostająca w bliskim kontakcie z zespołem bezpieczeństwa narodowego z Białego Domu, cytowana przez "Politico" anonimowo. Aby zorganizować proces przekazania władzy w Wenezueli nowemu rządowi i wydobycie zasobów ropy naftowej, Stany Zjednoczone będą nadal "potrzebować (wojskowego - red.) potencjału, aby wywierać presję na nowych przywódców" - miało dodać źródło.
USA uderzą w Kubę?
Kevin Whitaker, emerytowany dyplomata, który pełnił funkcję ambasadora USA w Kolumbii w czasie pierwszej kadencji Trumpa, powiedział, że z sobotniej konferencji prasowej nie wywnioskował, aby Biały Dom w najbliższym czasie planował podjąć działania w innych krajach Ameryki Łacińskiej.
- Chociaż sekretarz Rubio miał bardzo jasne poglądy na temat przesłania, jakie Kuba powinna wyciągnąć z tego działania - powiedział Whitaker. - Fakt, że nie poruszyli tego tematu, sugeruje mi, że nie jest to na liście najpilniejszych, krótkoterminowych celów administracji Trumpa. I to jest logiczne: odgryźli tu duży kawałek chleba - zauważył.
- Biały Dom po ataku zamieścił wulgarne hasło. Co oznacza skrót "FAFO"?
- Maduro w czarnym dresie i pod eskortą. Trafił do aresztu federalnego
"W końcu administracja (Trumpa - red.) musi teraz podjąć działania mające na celu uniknięcie rozłamów w wenezuelskim wojsku i powstania grup przestępczych, które mogłyby jeszcze bardziej zdestabilizować kraj" - zauważa dziennik.
"Ale nawet jeśli Trump na razie pozostanie zajęty Wenezuelą, odsunięcie od władzy jej wieloletniego przywódcy podkreśliło wyraźny brak szacunku dla suwerenności innych narodów, co może zwiastować kolejne konflikty w przyszłości" - dodano.
Źródło: politico.com/hjzrmb