UE podzielona w sprawie 20. pakietu sankcji na Rosję. Polska chce zaostrzenia
Na razie brak jednomyślności wśród unijnych krajów na 20-sty pakiet sankcji na Rosję i są próby złagodzenia projektu autorstwa Komisji Europejskiej. Polska przeciwnie, chce zaostrzenia. Brukselska korespondentka Polskiego Radia poznała przebieg wczorajszego spotkania ambasadorów państw członkowskich za zamkniętymi drzwiami.
Beata Płomecka
2026-02-10, 06:31
Spór o zakaz usług morskich dla rosyjskiej ropy
Była to pierwsza narada po zaprezentowaniu przez Komisję Europejską w piątek projektu najnowszych sankcji na Rosję. Beata Płomecka jako pierwsza informowała co ma się znaleźć w propozycjach Komisji, a później o szczegółach pakietu.
Kluczowa propozycja Komisji Europejskiej to zakaz świadczenia usług morskich dla rosyjskiej ropy. Ma to nastąpić w porozumieniu z krajami grupy G7, głównie z Wielką Brytanią, bo co do współpracy z USA w tej sprawie Bruksela jest ostrożna. Zakaz ma zastąpić limit cenowy na rosyjską ropę, uzgodniony w grudniu 2022 roku.
Obecnie europejskie statki mogą transportować rosyjską ropę do państw spoza Unii jeśli cena
nie przekracza obowiązującego pułapu. Teraz jest to nieco ponad 44 dolarów za baryłkę. W przypadku wprowadzenia zakazu usług morskich europejski statki nie mogły przewozić rosyjskiej ropy, europejskie firmy nie mogłyby ich ubezpieczać i naprawiać.
W Unii na transporcie rosyjskiej ropy najwięcej zarabiają firmy z Grecji, Malty i Cypru. I te kraje właśnie nie chcą się zgodzić na najnowsze propozycje. Choć oficjalnie sprzeciw zgłosiły tylko Grecja i Malta, bo Cypr, jako prezydencja, musi szukać kompromisu i nie może zajmować stanowiska żadnej ze stron. Grecja i Malta argumentują, że to uderzy w ich biznes i chcą najpierw porozumienia z grupą G7 zanim dadzą zgodę na zniesienie limitu cenowego. Poza tym przeciwko sankcjom na Rosję w sektorze energetycznym są Węgry.
Kirgistan jako "hub" omijania sankcji
Po wczorajszych konsultacjach pod znakiem zapytania stoi też, proponowane po raz pierwszy w historii, uderzenie w kraj spoza Unii za pomaganie Rosji w obchodzeniu sankcji. Do tej pory Wspólnota obejmowała zakazem handlu tylko firmy z tak zwanych państw trzecich, teraz chce zakazać eksportu do Kirgistanu towarów podwójnego zastosowania, które mogą być wykorzystywane w sektorze cywilnym i wojskowym. Kirgistan bowiem importuje towary z Unii i eksportuje dalej do Rosji. Chodzi przede wszystkim o maszyny do obróbki, czy urządzenia telekomunikacyjne.
"Mogą one przyczynić się do wzmocnienia potencjału militarnego i technologicznego Rosji" - napisała Komisja Europejska w dokumencie wysłanym do unijnych krajów, który widziała brukselska korespondentka Polskiego Radia Beata Płomecka.
Komisja powołuje się na najnowsze dane mówiące o tym, że import tych towarów z Unii do Kirgistanu jest o prawie 800 procent wyższy niż przed napaścią Rosji na Ukrainę, a ich eksport z Kirgistanu do Rosji jest o 1200 procent wyższy niż przed wojną.
Spór o sankcje wobec krajów trzecich. KE przypomina o obowiązujących przepisach
Jednak dwa kraje - Włochy i Węgry zwróciły uwagę na problem eksterytorialności sankcji czyli stosowania ich poza granicami Unii. Ta sprawa zresztą powraca. Jak usłyszała brukselska korespondentka Polskiego Radia Beata Płomecka podobnie było przy nakładaniu sankcji na Białoruś.
Wtedy jednak wskazywano na współpracę obu reżimów - w Moskwie i Mińsku w wojnie na Ukrainie. Kirgistan bezpośrednio w działania wojenne zaangażowany nie jest. Jednak Komisja Europejska przypomina, że są w Unii przepisy, przyjęte zresztą przez wszystkie kraje, które pozwalają nałożyć sankcje na kraje pomagające w obchodzeniu restrykcji.
Sankcje dziurawe jak sito? Polska chce zamknąć lukę w handlu drewnem
Wczoraj spotkanie ambasadorów wykazało też, że może być również problem z nałożeniem sankcji na amoniak i stal, bo i tu zgłoszone zostały zastrzeżenia. Po drugiej stronie z kolei jest Polska, która chce zaostrzenia propozycji Komisji i domaga się uwzględnienia kilku innych postulatów.
Chodzi między innymi o obowiązek certyfikacji pochodzenia drewna. To w reakcji na alarmujące dane, że Rosja omija sankcje nałożone na drewno i zarabia na tym miliard euro rocznie. Wysyła bowiem swoje drewno do Chin, Turcji, czy Kazachstanu, a następnie sklejka z tych krajów, w rzeczywistości wytworzona z rosyjskiego surowca, trafia nawet na unijny rynek. Obowiązek certyfikacji jasno wskazywałby kraj pochodzenia drewna, a nie tylko towaru.
- UE chce zadać cios Rosji. Czarna lista w ramach nowych sankcji
- Kluczowa rola Polski. Siedem dni na przerzut wojsk i sprzętu
- 20. pakiet sankcji na Rosję ruszył. Bruksela rozesłała projekt do stolic
Źródło: Polskie Radio/Beata Płomecka