Wir polarny pękł na pół. Meteorolodzy: gwałtowny wzrost temperatur
Nadchodzi wyraźne ocieplenie. W kolejnych dniach temperatury wzrosną o 10-15 stopni Celsjusza względem obecnych wartości. Miłośnicy ciepłych pór roku nie powinni jednak popadać w euforię. Wir polarny znów odwróci sytuację - ostrzegają meteorolodzy.
2026-02-20, 17:25
Wir polarny namiesza w pogodzie. Zacznie się od zaburzenia
Od weekendu do Polski zaczną napływać cieplejsze masy powietrza. W niedzielę termometry w całym kraju odnotują wartości na plusie. Na zachodzie temperatury będą oscylowały w okolicy 8-9 stopni Celsjusza. Na początku tygodnia ocieplenie będzie odczuwalne w kolejnych regionach, być może lokalnie pojawią się wartości dwucyfrowe, a w środę na przeważającym obszarze Polski termometry wskażą 10-13 stopni Celsjusza, z kolei na Dolnym Śląsku nawet 14 stopni. W następnych dniach ocieplenie będzie postępować, a na południu termometry pokażą do 15 stopni.
Podobne ocieplenie prognozowane jest w Stanach Zjednoczonych. Eksperci stwierdzili, że zjawisko to jest podsycane przez "silny napływ powietrza z południa" - podał "The Augusta Chronicle", dziennik wydawany w stanie Georgia.
Wprawdzie aura może w kolejnych dniach przypominać wczesną wiosnę, to jednak należy pamiętać, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Modele meteorologiczne wykazały zaburzenia w wirze polarnym. Osłabienie wiru będzie skutkowało - prawdopodobnie w pierwszej połowie marca - kolejną falą zimna. Nie można też wykluczyć opadów śniegu.
Czym jest wir polarny i dlaczego pęka?
Wir polarny to zimowa cyrkulacja nad biegunami. Można wyobrazić sobie to zjawisko jako olbrzymią ścianę ciężkiego i mroźnego powietrza, która wznosi się przez dwie najniższe warstwy atmosfery, troposferę i stratosferę. "Ściana" ta rozciąga się na wysokość około 50 kilometrów nad ziemią (sięga górnego pułapu stratosfery). Strefę zimna otacza pierścień silnych wiatrów. To prąd strumieniowy. Oddziela on zimne powietrze na północy od cieplejszych mas powietrza z południa.
Dwa schematy wiru polarnego. Z lewej w wersji stabilnej, z prawej - wir osłabiony/przerwany (źródło: NOAA) Jak wyjaśniła Gemma Plumb, brytyjska meteorolog, w okresie zimowym aura na biegunie północnym staje się znacznie chłodniejsza niż na równiku (wahania temperatur są wyraźnie większe niż w pozostałej części roku), jako że nie dociera tam światło słoneczne. To powoduje powstanie w stratosferze silnego prądu strumieniowego. W pasie tym wiatry wieją z zachodu na wschód, otaczając strefę polarnych mas powietrza. Obieg wiatrów i zimnego powietrza, krążącego w rejonie Arktyki, nazywany jest właśnie wirem polarnym - wskazała ekspertka.
Na podstawie kondycji wiru meteorolodzy przewidują tendencje w pogodzie na najbliższe dni bądź tygodnie. Przede wszystkim biorą pod uwagę następującą zależność: jeśli wir polarny jest stabilny, mroźne powietrze utrzymywane jest w ryzach - nad Arktyką. Jeśli jednak zostanie osłabiony bądź całkiem się zapadnie, prąd strumieniowy meandruje na południe, a wraz za nim podążają zimne masy powietrza znad bieguna północnego. Docierają one do średnich szerokości geograficznych, czyli do Europy, Ameryki Północnej i Azji, przynosząc "prawdziwą" zimę z ostrymi mrozami i obfitymi opadami śniegu.
Nagłe ocieplenie stratosferyczne. Po nim uderza zima
Za zaburzenia wiru polarnego zazwyczaj odpowiedzialne jest zjawisko określane nagłym ociepleniem stratosferycznym. "Zdarza się, że wiatry w obrębie wiru mogą tymczasowo osłabnąć, a nawet zmienić kierunek. Zamiast płynąć z zachodu na wschód, płyną ze wschodu na zachód, a wtedy powietrze opada do wiru i szybko się ogrzewa, ponieważ jest sprężane" - wyjaśniła Gemma Plumb w artykule dla Królewskiego Towarzystwa Meteorologicznego.
W skrajnych przypadkach, gdy dochodzi do nagłego ocieplenia, temperatura w stratosferze, na przestrzeni zaledwie kilku dni, potrafi wzrosnąć nawet o 50-60 stopni Celsjusza. Czyli, jak wskazała Plumb, zimą temperatura nad Arktyką może wzrosnąć z około -50 stopni Celsjusza do zera, a nawet osiągnąć wartości dodatnie. Może się to zdarzyć "nawet w środku zimy, gdy Arktyka nie otrzymuje światła słonecznego" - czytamy. Do silnego wzrostu temperatury w stratosferze doszło również w lutym.
Przykładowa ilustracja nagłego ocieplenia stratosferycznego (źródło: severe-weather.eu) To z kolei prowadzi do efektu domina w atmosferze - od stratosfery po troposferę - co finalnie, po kilku tygodniach od wystąpienia nagłego ocieplenia, odciska piętno na pogodzie, której doświadczamy. "Nagłe ocieplenie stratosferyczne zazwyczaj potrzebuje kilku tygodni, aby wywrzeć maksymalny wpływ na naszą pogodę, natomiast jego wpływ może utrzymywać się nawet przez dwa miesiące" - podkreśliła Gemma Plumb w swoim opracowaniu.
Czytaj także:
- Cztery zjawiska "rozerwą" Polskę na pół. Meteorolodzy wydali lawinę alertów
- Toksyczna chmura oblepi Polskę. RCB wydało alert dla trzech regionów
Źródła: "The Augusta Chronicle"/Royal Meteorogical Society/PolskieRadio24.pl/łl