Rosja po cichu testuje skrót na Marsa. "Nie zna go NASA ani SpaceX"
Rosja po cichu testuje nowy system napędu plazmowego, który może radykalnie skrócić czas podróży na Marsa. Wstępne wyniki wskazują na znaczny wzrost prędkości i wydajności. Wzbudziło to zainteresowanie Kremla, ponieważ rozwiązanie nie pochodzi ani od NASA, ani od SpaceX.
2026-03-23, 14:03
Rosyjscy naukowcy znają skrót na Marsa?
Jak poinformował portal AutoRepublika, rosyjscy naukowcy pracują nad nowym silnikiem plazmowym, który w przyszłości może znacząco skrócić podróż na Marsa - nawet z wielu miesięcy do zaledwie jednego, dwóch. Nad projektem pracuje Instytut Troick związany z Rosatomem, a technologia jest obecnie testowana na Ziemi. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, napęd mógłby trafić do użytku w 2030 roku.
Nowy system działa zupełnie inaczej niż klasyczne rakiety. Zamiast spalania paliwa wykorzystuje pola elektromagnetyczne do rozpędzania cząstek wodoru, co pozwala osiągać znacznie większe prędkości przy mniejszym zużyciu paliwa. Właśnie dlatego takie rozwiązania są dziś jednym z głównych kierunków rozwoju technologii kosmicznych - mogą w przyszłości zmienić sposób planowania misji nie tylko naukowych, ale też wojskowych.
Może działać nawet przez 2400 godzin
Prototyp silnika testowany jest w specjalnej komorze próżniowej o długości 14 metrów, która odtwarza warunki panujące w kosmosie. Urządzenie pracuje z dużą mocą i - jak wynika z analiz - może działać nawet przez 2400 godzin, co wystarczyłoby na całą podróż na Marsa. Co ważne, napęd osiąga prędkości sięgające nawet 100 kilometrów na sekundę, czyli wielokrotnie więcej niż tradycyjne rakiety.
Tego typu silnik nie byłby używany do startu z Ziemi. Najpierw statek kosmiczny wyniosłaby na orbitę klasyczna rakieta, a dopiero później uruchamiany byłby napęd plazmowy, który zapewniałby stałe przyspieszanie w przestrzeni kosmicznej. Twórcy projektu wskazują też, że w przyszłości technologia mogłaby pełnić rolę kosmicznego "holownika" - transportującego ładunki i moduły między orbitami planet.
Jak działa silnik plazmowy w praktyce?
Silnik ma wykorzystywać wodór jako paliwo i być zasilany przez własny reaktor jądrowy, który dostarczałby energię bez przerwy. Jak wskazują twórcy projektu, to właśnie lekkość wodoru pozwala szybciej rozpędzać statek przy mniejszym zużyciu paliwa. Co więcej, ten pierwiastek jest powszechny w kosmosie, więc w przyszłości możliwe byłoby nawet uzupełnianie zapasów już podczas misji.
Zasada działania napędu jest stosunkowo prosta - silnik wykorzystuje dwie elektrody wysokiego napięcia, między którymi przepływają naładowane cząstki. Wytwarzane w ten sposób pole magnetyczne wyrzuca plazmę na zewnątrz, tworząc ciąg. Dzięki temu nie ma potrzeby podgrzewania materiału do ekstremalnych temperatur, co ogranicza zużycie elementów i zwiększa wydajność całego systemu.
Ciąg silnika ma wynosić około 6 niutonów (1 niuton to siła, z jaką trzeba działać na ciało o masie 1 kg, aby nadać mu przyspieszenie równe 1 m/s - red), co jest jednym z najwyższych wyników wśród tego typu rozwiązań. W praktyce oznacza to jednak inny sposób podróżowania niż w przypadku klasycznych rakiet - zamiast krótkiego, bardzo silnego przyspieszenia, statek rozpędzałby się powoli, ale nieprzerwanie przez długi czas.
Napęd znany od lat, ale w nowej odsłonie
Jak wskazuje AutoRepublika, napędy plazmowe nie są całkowitą nowością - od lat wykorzystuje się je na orbitach, m.in. w satelitach czy wybranych misjach kosmicznych. Obecne systemy osiągają prędkości rzędu 30-50 kilometrów na sekundę. Rosyjski projekt zakłada nawet dwukrotnie lepsze wyniki, co - jeśli się potwierdzi - dawałoby mu przewagę nad rozwiązaniami rozwijanymi w USA, Europie czy Chinach. Na razie jednak brakuje niezależnych publikacji naukowych, a sam silnik nie był jeszcze testowany w kosmosie.
- Awaria rosyjskiego statku kosmicznego. Załoga ISS w niebezpieczeństwie
- Huk i wstrząsy jak po eksplozji. Meteoryt uderzył z siłą 250 ton TNT
Źródło: AutoRepublika/nł