Ptaki "Madziara" zniszczyły wyrzutnie na Krymie. "Tornado" poszło z dymem
Ukraińcy zniszczyli, na okupowanym przez Rosję Krymie, trzy wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe. Drony trafiły też w pojazd transportowo-załadowczy oraz zbiorniki z paliwem. - Utrata kilku jednostek jednocześnie istotnie wpływa na zdolności do prowadzenia działań bojowych - skomentowała rzeczniczka Sił Systemów Bezzałogowych.
2026-03-31, 10:50
"Najwyraźniej czuli się bezpiecznie". Rosyjskie wyrzutnie poszły z dymem
Trzy zniszczone systemy to wyrzutnie BM-30 "Smiercz" lub "Tornado-S". O celnych uderzeniach poinformował dowódca ukraińskich sił bezzałogowych Robert Browdi, "Madziar". Zamieścił też w mediach społecznościowych nagranie, na którym widać ataki i ich skutki.
W opisie poinformowano, że uderzeń dokonano w pobliżu miejscowości Sowchozne na terytorium Krymu. Z nagrania wynika, że Rosjanie próbowali ukrywać systemy wśród zabudowań gospodarczych. "Najwyraźniej wróg czuł się bezpiecznie, biorąc pod uwagę znaczną odległość od linii frontu. Jednak operatorzy dronów z 1. Samodzielnego Centrum Sił Systemów Bezzałogowych przekonująco udowodnili, że to poczucie bezpieczeństwa jest złudne" - komentuje Armyinform.
Rosja będzie musiała zmienić taktykę?
Rozmówczyni portalu, major Olga Mieloszyna, mówiła, że znaczenie ma nie tylko liczba, ale i klasa zniszczonych celów. - Takie systemy mają znaczny zasięg rażenia i stanowią ważny element wsparcia ogniowego - tłumaczyła. Dodała, że utrata kilku jednostek jednocześnie odbija się na zdolności prowadzenia działań bojowych.
Poza tym, jak zaznaczyła wojskowa, Rosja będzie musiała zmienić taktykę, oddalić sprzęt od frontu lub przeznaczyć dodatkowe środki na obronę. Ponadto, "odbudowa takich systemów to długotrwały i kosztowny proces".
Czytaj także:
- Atak dronów nad Bałtykiem. Estonia ogłasza alarm
- Koniec wojny bez przełomu? Trump rozważa ryzykowny scenariusz
- Rosjanie w Pokrowsku udają martwych. Tak próbują oszukać drony
Źródła: Armyinform/ms